14 marca 2021

Dlaczego boimy się spełniać marzenia?

 Dzień dobry kochani!

Czym są marzenia, czy to tylko puste myśli, bez dnia realizacji. Czy może są czymś więcej i każde spełnione marzenie daje nam ogrom szczęścia? To takie małe i większe pragnienia. Każdy z nas posiada jakieś marzenia. Jedna osoba będzie cicho marzyć o rzeczach realnych, a druga będzie głośno mówiła o marzeniach trudnych do spełnienia. Jedno jest pewne, wszystkie pragnienia są do spełnienia z tą różnicą, że z jednymi pójdzie łatwiej, z drugimi trudniej. Gdy pojawiają się marzenia trudne do spełnienia, do których realizacji potrzeba więcej czasu, energii i pokazanie się publiczne zaczynamy w to wątpić, pojawia się ogrom wymówek. Aż w końcu się poddajemy i nasze marzenie odpływa jeszcze dalej. Dlaczego tak jest? Dlaczego boimy się spełniać marzenia? Dlaczego posiadamy dużo niespełnionych marzeń? Na te wszystkie pytania odpowiem w dalszej części wpisu, dlatego zapraszam do czytania!

Dlaczego boimy się spełniać marzenia?

1. Hejt i opinia innych ludzi

Żyjemy w takich czasach, że każda próba zrobienia czegoś kończy się hejtem ewentualnie przykrą opinią naszych bliskich znajomych. Hejt najczęściej pochodzi od ludzi zazdrosnych, którzy sami niczego nie robią, aby spełnić swoje marzenia. Takie osoby bardzo często życzą nam źle, kopią dołki pod nami, albo po prostu naśmiewając się, uprzykrzają nam życie. Gdy już raz zostaliśmy dotknięci hejtem, od razu tworzy się u nas blokada i jesteśmy przekonani, że znowu nas to dotknie. Dlatego nawet nie zaczynamy działać. Opinia innych ludzi również nie działa na nas korzystnie. Strach przed tym co powiedzą o nas nasi znajomi, rodzina czy przyjaciele paraliżuje nas do tego stopnia, że nawet nie podejmujemy próby. Zastanawiamy się, czy nie należą one do głupich i śmiesznych, a nawet jeśli tak jest, to są nasze marzenia i mamy prawo, aby je spełniać pod warunkiem, że nikogo tym nie krzywdzimy. A jakie znaczenie za 10 lat będzie miało zdanie Basi czy Kasi. One już dawno o tym zapomną, a Ty po prostu będziesz pluł sobie w brodę, że nie zacząłeś realizować swoich fantazji. Dlatego takie osoby należy mieć głęboko w poważaniu i żyć własnym, pięknym życiem!

2. Myśl, że może nam się nie udać

Drugim częstym powodem jest myśl o porażce. Nie zawsze wszystko musi iść zgodnie z naszym założeniem. Często ponosimy porażkę, ale to nie oznacza, że mamy się poddać. Porażka powinna nas jeszcze bardziej wzmocnić i dać energię do działania. Jednak są takie osoby, które doznając niepowodzeń, od razu się poddają. Jednak musimy pamiętać, że porażki to część sukcesu. Każda próba podjęcia czegoś zaczyna się ciężką pracą, rzeczy piękne nie jest tak łatwo zdobyć. Czasami potrzeba czasu, czasami potrzeba dwóch porażek, aby za trzecim razem odnieść sukces. Tylko ludzie silni nie poddadzą się po dziesiątym upadku i będą jedenasty raz próbować swoich sił. Pamiętajcie, warto spełniać marzenia, a takie myśli należy odsunąć gdzieś daleko, bo jeśli będziemy myśleć pozytywnie, to nam się uda. Prędzej czy później, ale nam się uda.


3. My sami, strach przed ciężką pracą

Bardzo często pragnienia nie zostają spełnione przez nas samych. Boimy się zrobić pierwszy krok, boimy się coś zmienić. Mimo tego, że będzie to dobry kierunek, to nadal mamy wątpliwości. A co będzie jeśli w połowie się zatrzymamy? Wtedy będzie tylko jedna odpowiedź, to się zatrzymamy i odpoczniemy, a następnie pójdziemy dalej. To jest bardzo częsty przypadek u osób, które chcą zmienić pracę lub założyć swój własny biznes, działalność. Nie spełniają swoich pragnień, bo boją się, że sobie nie poradzą, że nie udźwigną ciężaru odpowiedzialności. Każdy wykonany krok niesie ze sobą jakieś ryzyko. A jak to się mówi, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Również strach przed ciężką pracą, przed wytrwałością oddziela nas od spełniania marzeń. Jeśli chcemy osiągnąć jakiś cel potrzeba dużo czasu oraz dużo ciężkiej pracy. Tak samo jest z marzeniami, jeśli chcemy jakieś spełnić, musimy się trochę napracować. Nic co piękne nie przychodzi łatwo. A wielkie cele wymagają wielkiej wytrwałości i pracy. Niektórych ta wytrwałość i praca może wystraszyć, dlatego nawet nie podejmują próby.


Ludzka natura polega na tym, że sami nic nie robią, tylko żyją czyimś życiem, zazdroszczą innym, że komuś się udało. A moje pytanie brzmi, kto Tobie broni spełniać marzenia, realizować cele i być w życiu po prostu szczęśliwym. Jeśli postępujesz według własnych zasad, nie krzywdząc przy tym innych, to żadna osoba nie ma prawa Ci tego zabronić. Jedynymi rzeczami, które nas przed tym zatrzymują, są trzy powyższe powody. Znacie historię powstania KFC? Generał Sanders miał przepis na soczystego, chrupiącego kurczaka, jednak nikt nie chciał tego sposobu wykorzystać u siebie. Generał chodził po restauracjach, aby sprzedać przepis. Nie było ani jednej chętnej osoby. Jednak tak łatwo się nie poddał. W końcu usłyszał pozytywną odpowiedź, ale zanim do tego doszło, musiał usłyszeć tysiąc negatywnych. A wiecie jakie marzenie miał Łukasz Jakóbiak? Odkąd pamiętał, marzył o karierze w mediach. Nic dziwnego, że kierunkiem, jaki wybrał, było dziennikarstwo. Szybko się przekonał, że chęci i solidne wykształcenie to za mało, aby zdobyć wymarzoną pracę. Nie załamał jednak rąk i poszedł na całość. Niepowodzenia w poszukiwaniu pracy sprawiły, że w 2012 roku zainicjował internetowy program 20m2, w którym przeprowadzał wywiady nagrywane za pomocą smartfonów w swojej prywatnej kawalerce. Ciężka praca oraz determinacja sprawiły, że stworzył swój własny program. A teraz odpowiedz sobie sam na pytanie: po ilu porażkach Ty byś się zniechęcił? Myślę, że po trzech, pięciu maksymalnie dziesięciu. Dlatego nigdy się nie poddawaj, tylko walcz o swoje marzenia! I każdemu tego życzę! Do następnego!

2 marca 2021

3 kroki do wiosennej motywacji

Po długich, mroźnych dniach nadszedł trzeci miesiąc w roku, nadszedł marzec. Jest to pierwszy wiosenny miesiąc. Mimo tego, że jeszcze nie czuć wiosny w 100% to na pewno jest to mały kroczek w tym kierunku. Dni stają się coraz dłuższe, coraz częściej jesteśmy budzeni promieniami słońca. W marcu wszystko budzi się do życia, zarówno przyroda jak i ludzie. Uwielbiam wiosnę, dzięki niej mam więcej motywacji, mam więcej energii i ogólnie życie staje się piękniejsze. W tym wpisie chcę Wam przedstawić 3 najlepsze porady jak obudzić się ze snu zimowego i zacząć żyć! Tak pięknie jak to tylko możliwe.

1. Poranny spacer

Zamiast spać czy leżeć do 10 w łóżku, lepiej przejść się po podwórku i dotlenić swój organizm oraz mózg. Może to być dłuższy spacer z psem, poranny jogging. Takie świeże, poranne powietrze może zdziałać cuda. Przestawić się na taki tryb życia może być bardzo ciężkie, ale efekty na pewno z czasem przyjdą. Kolejnym plusem będzie ruch. W tych czasach przy zamkniętych siłowniach taki zwykły spacer czy poranny bieg może poprawić nasz stan fizyczny i psychiczny. Zamiast do pracy jechać samochodem, możemy przejść się pieszo ewentualnie skorzystać z roweru. A wiadomo, że trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Jak to się mówi, w zdrowym ciele, zdrowy duch!

2. Zmiany

Wiosna nam się kojarzy ze zmianami. Warto więc zrobić porządki w mieszkaniu, w garderobie. Takie wiosenne sprzątanie może nas zmotywować. Dobrze wiem, że ciężko jest zrobić pierwszy krok, bardzo ciężko jest zacząć, ale gdy już wejdziemy w ten rytm, to uwierzcie, że nie będzie końca. Przy okazji gdy włączymy w tle naszą ulubioną muzykę lub jakiś serial to już całkiem czas szybciej minie. Jeśli jesteśmy przy zmianach, to możemy zrobić je wszędzie. Nie tylko w domu, ale również mediach społecznościowych, w naszych nawykach oraz przyzwyczajeniach. Uważam, że wiosna będzie idealną okazją do tego typu zadań. Od razu poczujemy się lepiej, gdy pozbędziemy się niepotrzebnych rzeczy, ludzi czy nawyków.


3. Życie pełne planów i celów

Tak samo jak przyroda się zmienia na wiosnę, tak samo możemy i my sami się zmienić. Nasze plany i marzenia zmienić w rzeczywistość. Warto pomyśleć o kursach, szkoleniach. Podnoszenie swoich kwalifikacji i umiejętności to bardzo ważna rzecz. Poza tym mając nowe umiejętności, z większym zapałem możemy zabrać się do pracy. Od swojej tatuatorki usłyszałam piękny tekst: "Marzenia się spełnia, a nie ma!" Dlatego idąca dużymi krokami wiosna jest do tego idealną okazją! Co roku mamy jakieś nowe postanowienia, cele. Niektóre z nich uda nam się osiągnąć, reszta idzie w zapomnienie. A gdyby tak stare cele odgrzebać, wypisać je na kartce i jeszcze raz przeanalizować, które jesteśmy w stanie zrealizować, a których na dobre należy się pozbyć.


Pamiętajcie kochani, wiosna jest symbolem narodzin, życia i rozkwitu. Symbolizuje budzenie się narodu i marzenia o lepszym życiu. Te trzy powyższe rady umożliwią Wam to, ale niczego za Was nie zrobią. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu Was zmotywowałam, że pierwsze słoneczne dni dostarczą Wam mnóstwa energii, a wczesne wstawanie nie będzie dla Was ciężarem, tylko dobrą okazją do spełnienia większej ilości marzeń. Trzymajcie się cieplutko, do następnego! 

12 lutego 2021

Dlaczego żyjemy według schematu?

 Hej kochani!

Ostatnio zastanawiałam się, dlaczego żyjemy według schematu. Kto nam powiedział, że sobotę należy poświęcić na sprzątanie, w niedzielę przygotować dwudaniowy obiad, a w tygodniu zaopatrywać lodówkę? Jak uwolnić się od potrzeby nadkontroli. Gdy tylko nadejdzie sobota, od rana jesteśmy w biegu, segregujemy rzeczy, niepotrzebnych się pozbywamy, potrzebne wracają na swoje miejsca. Wycieramy kurze z góry na dół. Myjemy okna, odkurzamy, a w międzyczasie robimy obiad innym domownikom. I tak przeleci cały dzień. A wieczorem jesteśmy na tyle zmęczeni, że od razu zasypiamy. Niedziela znów zaczyna się według schematu.

Kobieta XXI wieku

Mówi się nam od dziecka, że możemy być, kim chcemy, i robić to, co pragniemy. Problem polega na tym, że już od najmłodszych lat obserwujemy jak nasze matki biegające z odkurzaczem, zmęczone po całym tygodniu pracy, ściągają z łóżek innych domowników tylko po to, żeby rozdzielić obowiązki. W błyskawicznym tempie z półek znika kurz i w tym samym tempie przelatuje sobota. Tymczasem może warto zastanowić się, dlaczego i od kogo otrzymujemy takie komunikaty, które utwierdzają nas w przekonaniu, że kobiety lepiej radzą sobie z domowymi obowiązkami lub opieką nad dziećmi. Kiedy jesteśmy uczone schematów, według których należy żyć. Zanim same zaczęłyśmy w ten sposób funkcjonować, musiałyśmy gdzieś podpatrzeć schemat kobiety XXI wieku. A jak wiemy, większość rzeczy wynosimy z domu, ucząc się tego od małego.

Dobre praktyki, jak poradzić sobie z nadkontrolą

Kto nam powiedział, że mężczyzna powinien przynosić do domu zarobione pieniądze, że na święta mieszkanie musi być posprzątanie, a pracować można tylko stacjonarnie? Kto utwierdził nas w błędnym przekonaniu, że tylko kobieta biegle włada żelazkiem, a nieumyte na święta okna świadczą o niezaradności? Od kogo dowiedziałyśmy się, że odpoczynek to nic innego jak ładne określenie lenistwa? Skąd wzięłyśmy przekonanie, że jesteśmy niezastąpione? W wielu kwestiach zapewne świetnie sobie radzimy i inni mogliby się od nas uczyć, ale czy na pewno chcemy żyć według schematu? Doskonale zdaję sobie sprawę, że każda kobieta chciałaby zebrać gratulacje i oklaski. Jednak życie nie polega na tym, żeby w całości przerobić schemat. Życie nie ma być dramatem. Ma przynosić radość, dawać satysfakcję i możliwość rozwoju. Ten schemat jesteśmy w stanie zmienić, ale żeby tego dokonać musimy wprowadzić kilka przydatnych praktyk.


Jak uwolnić się od schematu?

1. Pierwszą i niezwykle ważną praktyką jest określenie własnych potrzeb i możliwości.

Obowiązki domowe są bardzo ważne, bo chyba nikt z nas by nie chciał mieszkać w zaniedbanym mieszkaniu, ale poza obowiązkami domowymi najważniejsze są nasze potrzeby i możliwości. Jeśli na coś nie mamy ochoty, to tego nie róbmy. Świat się nie zawali, gdy zamiast odkurzyć w domu w sobotę, zrobimy to w poniedziałek.

2. Drugą dobrą praktyką jest określanie tego co faktycznie możemy kontrolować.

Zamiast zadręczać się i rozważać co by było gdyby, lepiej zmienić podejście i tym samym myślenie. Człowiek nie musi wszystkiego kontrolować, należy wybrać priorytety, które są naprawdę ważne i zaniedbanie ich może mieć poważne skutki, a reszta niech idzie swoim rytmem.

3. Trzecia dobra praktyka - szukanie rozwiązań dla potencjalnych problemów, które mogą wystąpić lub które już wystąpiły.

Na każdy problem znajdzie się rozwiązanie. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas popełnia błędy, zamiast obarczać kogoś winą, należy wspólnie poszukać rozwiązania tego problemu. Jeśli partner zapomniał zrobić zakupów na niedzielny obiad i zamiast wytykać jego błędy lepiej zastanowić się wspólnie, z jakiej pizzerii można zamówić pizzę. W Końcu nie zawsze na obiad muszą być ziemniaki z kotletem schabowym.

4. Kolejną dobrą praktyką jest nauczenie się odpuszczania i zaakceptowania faktu, że stan perfekcji nie istnieje, a my nie jesteśmy jedynymi utalentowanymi istotami na świecie.

Gdy jeden miesiąc przeznaczymy na przyjemności, zamiast domowych obowiązków nie oznacza od razu, że jesteśmy brudasami. Gdy ojciec dla rocznego dziecka nie zmieni koszulki po obiadku, nie oznacza, że jest niezdarą. Czasami warto odpuścić i zrozumieć, że nie wszystko musi być perfekcyjne, że czasami warto wyluzować i żyć chwilą. 

5. Ostatnią dobrą praktyką jest pielęgnowanie w sobie świadomości, że człowiek nie jest zdolny do perfekcji.

Nie musimy być perfekcyjną matką, żoną czy panią domu. Gdy od czasu do czasu zamiast niedzielnego obiadu zjemy jakiegoś fast fooda nic złego się nie stanie. Jeśli brudne pranie przeleży tydzień w koszu również nic złego się nie stanie. Co najwyżej nie będziemy mieli czystych ubrań w szafie. 

Bez względu na to, co powtarza się nam od pokoleń, nie mamy obowiązku bycia cyborgami. To, że matka sprzątała w każdą sobotę, nie oznacza wcale, że jej córka ma przejąć ten zwyczaj. Czy warto żyć według schematu? Najprostszą odpowiedzią będzie krótkie "nie", ale uczymy się całe życie, które jest w rzeczywistości jedną wielką zmianą. Przed milionami kobiet wciąż stoi wyzwanie, by pozwolić sobie na zmianę, która zawróci je z drogi prowadzącej do perfekcji. Drogi, którą gdy wytyczano, nie uwzględniono przystanków na zadbanie o siebie, relacje, komfort, wygodę i przyjemności. W końcu najważniejsze jest własne dobre samopoczucie! Do następnego! 

31 grudnia 2020

Podsumowanie 2020 roku

Hej kochani!

Rok 2020 dobiegł już końca. Dzisiaj jest ostatni dzień grudnia i ostatni dzień roku. Powiem wam szczerze, że ten rok nie należał do moich ulubionych, a wręcz przeciwnie już od stycznia był niedobry. Mam nadzieję, że to się skończy i nowy rok będzie o wiele lepszy.

Jeśli miałabym, jednym zdaniem opisać cały kończący się rok to powiedziałabym, że był on nerwowy i stresujący. Już od stycznia towarzyszyły mi nerwy. Poznałam nieodpowiednich ludzi, toksycznych ludzi, którzy źle na mnie oddziaływali. Na których musiałam robić wrażenie, żeby im się spodobać. Nie mogłam mieć własnego zdania, a jeśli już miałam, to byłam wyśmiewana. Tym osobom trzeba było wchodzić w dupę, bo w innym przypadku zapomnieliby o Tobie. W lutym zostałam chrzestną, mam cudownego chrześniaka. Traktuję go jak własne dziecko. Przed lockdownem miałam dużo wyjazdów w delegację. Wracałam do domu po świeże ciuchy i jechałam dalej. Udało mi się przerejestrować samochód, była to ciężka i długa walka z urzędami, bo jak wiadomo, czepiają się o wszystko. W marcu miałam nieszczęśliwy wypadek, otóż skaleczyłam się do takiego stopnia, że nerw został przerwany i musiałam jechać do szpitala na zszywanie palca. Dostałam miesięczne zwolnienie. Po powrocie do pracy miałam kolejne problemy, ponieważ lekarz tak mi na kręcił ze zwolnieniem i musiałam dzwonić do ZUS-u, żeby wyprostować sytuację. W międzyczasie do Polski przyszedł wirus, a rząd wykorzystał sytuację do manipulowania ludźmi.

Wakacje minęły mi tak szybko jak przyszły. Miałam mnóstwo imprez oraz spotkań z przyjaciółmi. Wyjeżdżałam w różne miejsca i korzystałam z uroków lata. Gdy otworzyli siłownię, udało mi się kilka razy do niej zawitać. I były kolejne wyjazdy w delegację. Czas spędzałam na wyjazdach do kina i nad wodę. Październik rozpoczął się niezbyt dobrze. Pierwszy raz zachorowałam na anginę i dostałam kolejne zwolnienie, ale tym razem na tydzień, aby tylko opuchlizna zeszła i straszny ból gardła. Po chorobie zrobiłam sobie przed urodzinowy prezent i wykupiłam kurs fotografii. 24 października skończyłam 22 lata i spędziłam ten dzień cudownie. Najpierw chłopak zabrał mnie do kina, a wieczorem piłam wino w towarzystwie chłopaka i przyjaciółki. Dostałam prezent, o którym zawsze marzyłam, był to instax! Później zaczęłam rozwijać się w fotografii i myśleć o niej poważnie. 30 października wywróciłam cały swój instagram do góry nogami i w końcu pełną piersią zaczęłam prowadzić go tak, jak od zawsze chciałam. Grudzień był miesiącem mega pracowitym, był to okres przedświąteczny, dlatego też było mnóstwo roboty w pracy. Święta spędziłam z ważnymi dla mnie osobami.

W skrócie mówiąc, bardzo się cieszę, że ten rok dobiegł końca. Najpierw pożary w Australii, później wirus. Wybory i manipulacja ludźmi. Następnie strajki i kolejne lockdowny. Na samochód wydałam ogrom pieniędzy. Gdy jedną rzecz zrobiłam, psuła się kolejna. Najlepszym okresem były wakacje. Gdy teraz wracam do nich myślami, to mam wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Zero nerwów, zero stresu i totalny chillout. To właśnie na wakacjach poznałam najlepszą osóbkę w moim życiu. Rok 2020 był ciężki dla nas wszystkich. Miał jakieś pozytywne strony, ale nie był to mój najlepszy rok. Z całego serca wierzę, że następny będzie o wiele lepszy. Zarówno sobie jak i wam tego życzę! Oby następny rok był lepszy od poprzedniego. Udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku kochani!

7 grudnia 2020

5 największych błędów, jakie można popełnić w związku

 Hej kochani!

Dawno się do Was nie odzywałam, ale listopad był u mnie troszeczkę nietypowy, a przede wszystkim strasznie szybko minął. Nawet nie zdążyłam zauważyć kiedy dobiegł końca. Jak mogliście już spostrzec, zmieniłam wygląd bloga. Poprzedni już mi się trochę znudził, dlatego potrzebowałam jakichś zmian. I postawiłam na zmianę szablonu. Dodatkowo mamy grudzień, za nami mikołajki, przed nami święta, więc to idealny moment na zmiany. Mam nadzieję, że Wam również podoba się tak samo jak i mi. Ja jestem nim zachwycona!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić Wam 5 największych błędów, jakie można popełnić, będąc w związku. Uważam, że jestem trochę staroświecka, ale chciałabym mieć jednego partnera do końca życia. Prawdziwie zakochać się tylko raz i wspólnie z moją miłością przejść przez całe życie, niosąc wspólnie nasz bagaż doświadczeń. Jednak przejdźmy do rzeczy. Jakie błędy można popełnić w związku?

1. Brak rozmowy

Największy błąd, jaki istnieje to brak rozmowy i zamiatanie wszystkiego pod dywan. Nie wyobrażam sobie nie rozmawiać z partnerem. Na początku trudno nam się otworzyć i powiedzieć co leży na sercu oraz czemu mamy żal. Więc najlepiej będzie uczyć się rozmawiać poprzez zadawanie pytań: jak minął dzień, jak się czujesz, jaki masz humor. Dzięki takim prostym pytaniom nie będziemy mieli problemów, żeby w razie większego konfliktu na spokojnie ze sobą porozmawiać. Osobiście znam pary, które nawet tych prostych pytań nie zadają, które się nie interesują sobą i nie rozmawiają. To jest bardzo duży błąd, ponieważ ludzie oddalają się od siebie, przestaje łączyć ich jakakolwiek więź, są razem już tylko z przyzwyczajenia. Kłótnie zdarzają się wszędzie. Kiedyś pewna pani psycholog powiedziała mi, że kłócić się powinniśmy, ale trzeba umieć się kłócić. Nie wolno zamiatać problemów pod dywan. Problemy były, są i będą. I należy nauczyć się je rozwiązywać.

2. Bycie totalnym egoistą i myślenie tylko o sobie

Gdy kogoś poznajemy i wiemy, że jest to osoba, z którą chcielibyśmy ułożyć sobie życie. Jesteśmy jej pewni jak nikogo innego, powinniśmy nauczyć się być altruistą. Oczywiście nie wszyscy, bo niektórzy taką cechę mają już we krwi. Jednak nadal istnieją egoistyczne przypadki, które myślą tylko o sobie. W związku nie ma już ja i ty, jesteśmy my. Nie ma moje, twoje. Jest nasze. Tego powinniśmy się uczyć już na samym początku związku, aby później było o wiele łatwiej i przede wszystkim lepiej. Należy pamiętać, gdy idąc do sklepu po bułki zapytać naszego partnera lub partnerki, czy czegoś nie chcą w sklepie. Gdy wstawiamy wodę na kawę czy nasza druga połówka nie chce herbaty. To są bardzo proste rzeczy i niepopełnianie ich da naprawdę satysfakcjonujące efekty. Sprawdźcie sami!

3. Brak czułości i bliskości

Jesteśmy ludźmi i każdy z nas potrzebuje tej czułości i bliskości. Bliskości zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Dlatego w związku te dwie cechy powinny dominować. Nie będę owijała w bawełnę i powiem wprost. Gdy jesteśmy z kimś dobrych kilka lat, ewentualnie miesięcy powinno dojść do stosunku płciowego. Takie zbliżenie wzmacnia tylko związek. Oczywiście, gdy zrobimy to z miłości, z osobą, do której coś czujemy i gdy w pełni jej się oddamy. Powinniśmy być sobie czuli, powiedzieć kilka miłych słów w ciągu dnia. Złapać za rękę podczas wspólnego spaceru, pocałować na dzień dobry i dobranoc, ewentualnie kilka lub kilkanaście razy w międzyczasie. Od czasu do czasu napisać miłego sms, gdy druga połówka jest w pracy. Zrobić niespodziankę kupując bukiet róż, nową gierkę, albo coś, co sprawi przyjemność. Takie drobne gesty, które zajmują zaledwie kilka sekund, sprawią, że związek będzie jeszcze na wyższym poziomie. A zaniedbanie tych dwóch cech sprawi, że zakochani będą się od siebie oddalać. I powiedzmy sobie szczerze, kto nie lubi usłyszeć, kocham cię, przeczytać miłego sms, albo dostać jakąś niespodziankę.

 4. Brak zaangażowania

Jeśli pragniemy być w szczęśliwym związku, powinniśmy dać coś od siebie. A to coś to jest zaangażowanie. Bądźmy tego świadomi, o związek należy dbać i powinni robić to obie strony. Bo gdy jedna kocha i angażuje się za dwóch, to nic dobrego z tego nie wyjdzie, a wręcz przeciwnie, znajomość zakończy się szybciej, niż się rozpoczęła. Każdy z nas ma pracę, obowiązki domowe czy inne jakieś zajęcia, ale raz na jakiś czas powinniśmy zaproponować wspólne wyjście do kina, spotkanie z przyjaciółmi, zjedzenie kolacji w restauracji. Aby w jakiś sposób oderwać się od codzienności. Powinniśmy pokazywać, że zależy nam na drugiej osobie, że ją kochamy. Pamiętajcie związek to dodatkowa praca, nie płatna, ale z obowiązkami. Aby relacja była szczęśliwa i zakończyła się happy endem w postaci małżeństwa, obydwie strony powinny na to pracować, bo niestety w życiu nie ma nic lekko i na wszystko powinniśmy pracować, również na związek.

5. Stawianie znajomych, pracę lub samochód na pierwszym miejscu

Bardzo dużym błędem, jaki możemy popełnić to stawianie wyżej innych niż osobę, którą kochamy. Gdy praca staje się ważniejsza, gdy samochód dostaje więcej uwagi niż partnerka. Rozumiem wyjście ze znajomymi raz na jakiś czas, to nawet wskazane, ale gdy znajomi stają się ważniejsi i każdą wolną chwilę im się poświęca, to już tego nie rozumiem. Nawet w małżeństwie powinniśmy od czasu do czasu wyskoczyć z rutyny i trochę się pobawić, dziewczyna z przyjaciółkami, a chłopak z kumplami. Takie rozwiązanie jak najbardziej jest dozwolone, a nawet i potrzebne. Jednak gdy wyjścia ze znajomymi są coraz częściej, zaniedbujemy partnera lub partnerkę i stawiamy ją na samym końcu, to już jest krok do zakończenia znajomości. Tak samo jeśli praca ewentualnie samochód znajdują się na pierwszym miejscu, wtedy również powinniśmy zastanowić się nad sensem tego związku, bo praca jako środek utrzymania jest w porządku tak praca jako pracoholizm już nie. Samochód jest rzeczą nabytą, jeśli u kogoś jest na pierwszym miejscu, to jeszcze nie dorósł do życia z drugą połówką.

Tak nie wiele potrzeba do udanego związku. Jednak nie każdy potrafi dać coś od siebie, większość woli tylko brać. Nie każdy potrafi zastanowić się nad swoim postępowaniem i wyciągnąć wnioski, niektórzy wolą unieść się dumą. Nie każdy potrafi pokazać, że kocha, że mu zależy, że chce czegoś więcej. Lepiej odpuścić i odejść. Jeśli znaleźliście taką osobę, która kocha, lubi i szanuje, to jesteście wielkimi szczęściarzami. A jeśli jeszcze takiej osoby nie znaleźliście, to życzę Wam, aby pojawiła się ona w waszym życiu. W komentarzach możecie wyrażać swoją opinię, chętnie się dowiem czy podzielacie moje zdanie. Do następnego!