Podsumowanie 2018 roku

31 grudnia 2018

Hej kochani!
Dzisiaj mamy ostatni dzień 2018 roku. Co za tym idzie? Czas na podsumowanie i wyciągnięcie wniosków. Rok 2018 był dla mnie dobrym rokiem, był na pewno przełomowym i bardzo dużo się w nim działo. Zaczynając już od stycznia, w styczniu miałam egzamin zawodowy z kwalifikacji T.15. Najpierw miałam teorię a następnego dnia praktykę. Później zaczęłam intensywne przygotowania do matury. W międzyczasie odebrałam wyniki z egzaminu. Byłam na 90% pewna, że nie zdałam, bo po egzaminie razem z koleżankami omawialiśmy swoje wyniki. I miałam bardzo dużo błędów. Gdy sprawdzałam wyniki, okazało się, że zdałam i wtedy z moich oczu popłynęły łzy szczęścia. W kwietniu skończyłam szkołę. Było mi bardzo szkoda, że to już się skończyło. W maju miałam maturę. Tak się złożyło, że terminy zdawania egzaminów rozłożyły mi się na cały maj. Więc maj był dla mnie ciężkim i stresującym miesiącem. Później zaczęłam swoje najdłuższe i jednocześnie ostatnie wakacje. Wakacje minęły mi bardzo szybko i też dużo się działo. Bardzo dużo podróżowałam, objeździłam prawie wszystkie plaże w okolicy. Byłam w miejscach, do których zawsze chciałam pojechać. Spotykałam się ze znajomymi. Oraz na wakacjach zapisałam się na kurs prawa jazdy. Bardzo miło wspominam kurs i instruktora. Wspomnienia na pewno zostaną na długo. Przez dwa tygodnie chodziłam na wykłady, później zapisałam się na pierwszą jazdę samochodem. Pamiętam, że musiałam jeszcze tydzień czekać na wolny termin. Pamiętam swoją pierwszą jazdę eLką. Tak się bałam jazdy i dwie godziny przed, chodziłam już zestresowana, a po jazdach wróciłam taka szczęśliwa i zadowolona, że mi dobrze poszło. Na wakacjach wzięłam również sobie dodatkową pracę, jaką było roznoszenie ulotek. Ulotki roznosiłam przez trzy miesiące. Później przyszła jesień. W październiku skończyłam 20 lat. W październiku również zdałam egzamin wewnętrzny i teorię z prawa jazdy. Pamiętam, że wewnętrznego nie planowałam w tym dniu zdawać ale wtedy miałam jazdę i po jazdach instruktor zawiózł mnie i kazał zdawać wewnętrzny. Gdy zdałam wewnętrzny poszłam zapisać się na teorię. Teorię zdałam za pierwszym razem. Później zapisałam się na praktyczny. I egzamin praktyczny wypadł mi 5 listopada, był to poniedziałek. Przed egzaminem miałam jeszcze ostatnią godzinę do wyjeżdżenia. Ta jedna godzina bardzo mi pomogła, bo egzamin zdałam za pierwszym razem. Później czekałam na odbiór prawa jazdy i w tym samym czasie zrezygnowałam z roznoszenia ulotek. Następnie składałam CV, chodziłam na rozmowy i mówiąc krótko, szukałam stałej pracy.


Grudzień był dla mnie magicznym miesiącem. Od początku grudnia padał śnieg. Tydzień przed świętami dostałam kolejną dodatkową pracę. Moim obowiązkiem było sprzedawanie żywego karpia w jednym z marketów. Nie powiem, że praca była lekka, od rana do wieczora musiałam stać na nogach. Więc tydzień zleciał mi bardzo szybko. W niedzielę przed świętami chodziłam po mieście szukając prezentów a następnego dnia była już wigilia. Ten dzień i połowę pierwszego dnia świąt spędziłam z rodziną u babci. Później przyjechał po mnie mój chłopak i zabrał mnie do siebie. U niego byłam drugą połowę pierwszego dnia i drugi dzień świąt. Święta szybko minęły i później trzeba było wracać do codziennych spraw. W tym roku poznałam bardzo dużo wspaniałych ludzi i na pewno chciałabym rozwijać z nimi znajomość w następnym roku. Poznałam również ludzi, z którymi nie chciałabym już utrzymywać kontaktu. Zrozumiałam, co to jest prawdziwa przyjaźń i że przez całą szkołę samą siebie oszukiwałam, myśląc, że to w technikum poznałam osobę, którą mogę tak nazwać. Z niektórymi osobami chciałabym kontakt ograniczyć jedynie do wymiany cześć na ulicy. Zrozumiałam, że nie każdy zasługuje na miano przyjaciela i niektórzy się nie nadają na przyjaciół. Zrozumiałam, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Nauczyłam się doceniać to, co mam. W tym roku zaczęłam na poważnie oglądać seriale. Obejrzałam "Plotkarę" - serial, który zawsze chciałam skończyć, ale nigdy nie udało mi się dojść do końca. Nauczyłam się organizować sobie życie tak, żebym miała na wszystko czas. W tym roku również podjęłam "pracę", zajęcie dodatkowe, które chciałabym rozwijać w następnym roku. Zaczęłam się interesować kosmetykami i polubiłam makijaże. Jedną bardzo ważną rzeczą, którą nie udało mi się osiągnąć w tym roku to to, że nadal nie wiem, co chciałabym robić w życiu i jaką drogą podążać. Mam nadzieję, że mi się to uda zrobić w następnym roku.

A jakie mam cele i postanowienia na nowy rok? Wszystkiego nie będę zdradzać, bo raczej chciałabym zachować je dla siebie. Na pewno chciałabym dążyć do ulepszania siebie, chciałabym z każdym dniem być coraz lepsza. Chciałabym pojechać do stolicy, zwiedzić Warszawę. Chciałabym na blogu dobić do 1000 obserwatorów.
Bardzo ciężko przyszło mi napisanie o swoich celach na przyszły rok, bo raczej nie lubię publicznie tego pisać, bo zawistni ludzie zaraz zaczną życzyć mi źle. A mam taką zasadę, że jak ludzie wiedzą mniej, to jestem szczęśliwsza. Dlatego napisałam tylko kilka przykładowych postanowień. Resztę spiszę sobie w kalendarzu, do którego tylko ja będę miała dostęp.
Kończąc ten wpis, życzę Wam szczęśliwego nowego roku. Żebyście dążyli do realizacji swoich celi oraz spełniali marzenia. Pamiętajcie, żeby się nie poddawać! Do następnego!
35

Świąteczny czas!

25 grudnia 2018

Hej kochani!
Czasami życie potrafi nas zaskoczyć i los może się zmienić na naszą korzyść. Od tygodnia miałam wszystko zaplanowane, jeśli chodzi o nowe wpisy. Przygotowałam dla Was post tematyczny, który miał się pojawić jeszcze przed świętami. W poniedziałek dostałam telefon i niestety wszystko się skomplikowało, ale na moją korzyść. Co prawda, był to dla mnie bardzo ciężki tydzień, ale byłam z niego naprawdę zadowolona.

Dzisiaj mamy 24 grudnia, czyli wigilia. Każdy ma jakieś obowiązki, każdy przygotowuje się do kolacji. Pamiętajmy, żeby w tym dniu nikt nie był sam, żeby na stole był jeden wolny talerz dla podróżnika, gdyby się zjawił, że w życiu nie są ważne prezenty ani rzeczy materialne. Najważniejsza jest rodzina, zdrowie, miłość, przyjaźń.

Uwielbiam ten czas przed świętami, gdy każdy jest zabiegany, każdy o wszystkim zapomina. Uwielbiam te dekoracje w sklepach, świąteczne piosenki puszczane w radiu. Uwielbiam, gdy jest mróz za oknem i szczypie w nos. Pamiętajcie, żeby doceniać każdą chwilę, każdy moment! Pamiętajcie, żeby cieszyć się z małych rzeczy. Pamiętajcie, aby być szczęśliwym!

Bo kiedy miasto na święta się stroi
Nie jeden z nas o przyszłość się boi
Nie jeden z nas w marzenia ucieka
Wierząc, że spełnienie gdzieś czeka!

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałabym złożyć
Wam wszystkim najlepsze życzenia, dużo zdrowia,
szczęścia, radości, żeby się spełniło wszystko, o czym
marzycie, żebyście dążyli do celu i się nie poddawali.
Wesołych i spokojnych Świąt!
1

Mój codzienny makijaż

6 grudnia 2018

Hej kochani!
Na dzisiejszy wpis zbierałam się bardzo długo, zdjęcia miałam zrobione, ale jakoś nie mogłam usiąść i go napisać. Aż w końcu postanowiłam to zmienić i tak oto właśnie piszę ten wpis, a ty za chwilę będziesz go czytał. Dzisiaj chciałam Wam pokazać mój codzienny makijaż i od razu uprzedzam, nie piszę tego postu, bo robię jakiś super, ekstra makijaż. Chciałam Wam po prostu pokazać jakich produktów używam, opowiedzieć trochę o nich oraz powiedzieć czy polecam ten produkt czy odradzam zakupu. I może komuś moja opinia się spodoba i sam postanowi dany produkt zakupić. Więc jak wygląda mój codzienny makijaż?

1. Krem nawilżający
Pierwszym produktem, który używam, jest to krem nawilżający, zamiast bazy pod makijaż używam kremu nawilżającego. Zwłaszcza teraz, gdy idzie zima mam bardzo suchą skórę nie tylko na twarzy, ale również na dłoniach i usta. Dlatego używam kremu nawilżającego. Gdy raz go nie nałożyłam, w okolicach nosa skóra zaczęła mi się łuszczyć. Mam swój ulubiony z apteki, z takimi małymi drobinkami, ale już mi się skończył, więc na chwilę obecną używam z Lirene do cery wrażliwej.

2. Podkład
Kolejnym produktem, którego używam, to jest mój ulubiony podkład z Giordani Gold. To jest moje pierwsze opakowanie i wiem na pewno, że nie ostatnie. Z kolorem trafiłam w sedno, a tego się obawiałam. Mam bardzo jasną cerę i zawsze ciężko było mi znaleźć odpowiedni kolor, żeby się za bardzo nie odróżniał od mojej cery. Aż w końcu udało mi się znaleźć, który idealnie wyrównuje koloryt, dzięki czemu cera wygląda młodziej. Ten podkład zapewnia naturalny efekt makijażu oraz zakrywa niedoskonałości. Nie tworzy maski, z tym również zawsze miałam problem, gdy nałożyłam jakikolwiek podkład na twarz, nie miałam ochoty długo z tym chodzić. A ten mogłabym nosić od rana do wieczora. Dlatego z czystym sumieniem każdemu polecam ten podkład!


3. Korektor i cienie do powiek
Gdy już mam na twarzy podkład to nakładam korektor. Korektor przeważnie nakładam na brodę, bo z nią mam największy problem, tam zawsze mnie wysypie, pod oczy oraz na czole w niektórych miejscach. Korektor rozprowadzam palcami, a pod oczy używam gąbeczki. Moim ulubionym korektorem jest korektor The One. Jest w takiej fajnej tubce, dzięki czemu można bardzo szybko nałożyć na niedoskonałości. Jest też bardzo wydajny, bo kupiłam go jakoś dwa miesiące temu i zużyłam dopiero pół opakowania, więc starczy mi na kolejne dwa miesiące. Według mnie warto kupić. Jeśli chodzi o cienie do powiek, to używam ich baaardzo rzadko, może raz na miesiąc. Mam ich sporo, bo często dostaję, a bardzo rzadko używam, jakoś się do nich nie przekonuję, więc trochę opakowań już się nazbierało. Te na zdjęciu są z firmy Eveline Cosmetics i dla mnie są w porządku.


4. Tusz do rzęs
Jeśli chodzi o mój makijaż, to nie muszę się malować codziennie, ale codziennie muszę mieć pomalowane rzęsy. Mam takie jasne rzęsy i gdy ich nie pomaluję to w ogóle ich nie widać. Ten tusz również należy do moich ulubionych kosmetyków. Jest on z firmy The One. Bardzo dobrze rozczesuje rzęsy, nie skleja ich i wydłuża. Rzęsy pomalowane nim wyglądają super i też mam go bardzo długo, bo chyba aż trzy miesiące. Brakuje mi słów, co mogę jeszcze o nim powiedzieć, jak dla mnie jest rewelacyjny i na pewno na jednym opakowaniu się nie skończy.


5. Puder
Puder zaczęłam używać dopiero od niedawna. Dlatego nie mam z nimi doświadczenia. Jak dobrze pamiętam, kupiłam go na promocji w rossmanie. I to jest mój pierwszy puder w życiu, bo wcześniej nie używałam tego kosmetyku. Kupiłam z Maybelline Fit Me, miałam problem z kolorem, bo nie było testera, więc musiałam wybierać w ciemno, ale na szczęście wybrałam odpowiedni kolor do mojej cery. Przed kupnem tego kosmetyku czytałam trochę opinii i było pół na pół. Niektóre osoby polecają ten puder a inne nie. Dla mnie osobiście sprawuje się dobrze, więc raczej mogę go polecić.

6. Pomadka
Na koniec używam mojej ulubionej bezbarwnej pomadki z Baby Lips lub jeśli mam ochotę na jakiś kolorek, to używam pomadki z Lipstick. Tę pierwszą pomadkę mam jeszcze z zeszłego roku, ponieważ używam jej tylko w czasie jesieni i zimy, więc jeszcze sporo mi jej zostało. A tę drugą kupiłam niedawno i mam ją od jakiegoś miesiąca. Obydwie polecam, są fajne, delikatne oraz nawilżają usta, więc idealnie się sprawdzą na chłodne dni.




Jak widzicie mój codzienny makijaż składa się zaledwie z kilku kosmetyków. Nie potrzebuję ich tak dużo, bo stawiam na naturalność i nie lubię być wymalowana jak lalka. Mocno się maluje raczej na jakieś specjalne okazje. A na co dzień stawiam na naturalność, bo jak wiadomo najpiękniejszym kosmetykiem u kobiet jest ich uśmiech. Wszystkie kosmetyki, które używam z całego serduszka polecam, przetestowałam je, u mnie sprawdzają się rewelacyjnie i raczej długo nic nie zmienię. Jeśli chcielibyście jakieś dodatkowe informacje o danym produkcie to piszcie w komentarzach lub do mnie prywatnie a ja na wszystkie Wasze pytania postaram się odpowiedzieć. Do następnego!
9

Z pamiętnika 20-latki

19 listopada 2018

Hej kochani!
Nasza piękna jesień już minęła na dobre i teraz została nam brzydka, deszczowa pogoda. Nawet w taką pogodę powinniśmy się cieszyć i doceniać każdy dzień, każdą chwilę. Mimo tego, że nie lubię takiej pogody, bo ona wywołuje u mnie depresję oraz jesienną chandrę to staram się doceniać każdą chwilę. I nawet gdy pada deszcz, to jest fajnie, bo mam okazję poleżeć pod kocem oraz obejrzeć swój ulubiony serial. Od zawsze słońce mnie motywowało do pracy, dzięki niemu mam więcej energii i motywacji. Jeśli chodzi o pogodę, to tu pojawia się problem, bo nie będę miała okazji do zrobienia ładnych zdjęć, ale jakoś damy radę. W końcu po to są problemy, żeby umieć sobie z nimi radzić!
Pod koniec października a dokładnie 24 października skończyłam 20 lat. Jak ten czas szybko leci. Pamiętam jak jeszcze nie dawno chodziłam do szkoły podstawowej, a tu już skończyłam 20 lat, muszę szukać pracy i zaczyna się dorosłe życie. Zaczyna mnie to już przerażać, jak to szybko się dzieje, jak dla mnie za szybko. Już za tym nie nadążam, nie mam pojęcia co mam robić. Urodziny wspominam bardzo fajnie, chociaż pogoda nie dopisała, ale dla mnie to nie powód do smutku. Był to najlepszy dzień w ciągu tego miesiąca. Później rodzina zrobiła mi niespodziankę, ale nie będę zdradzać szczegółów. Moje urodziny wypadały w środę i wiadomo, że jest to środek tygodnia, każdy miał jakieś zajęcie i większość ludzi pracowała. Dlatego razem z moim chłopakiem postanowiliśmy, że będziemy moją 20-tkę świętować w niedzielę. W niedzielę mój chłopak zabrał mnie do restauracji i na spacer. A wieczorem przyjechała do mnie przyjaciółka i we trójkę świętowaliśmy przy butelce wina. Bardzo miło wspominam ten dzień. W następnym tygodniu trzeba było wrócić do normalności. I zająć się swoimi sprawami oraz nauką.




W czasie wakacji postanowiłam zapisać się na kurs prawa jazdy, nikt o tym nie wiedział oprócz rodziny i chłopaka. Postanowiłam, że nie będę nikomu mówić, bo jak to ludzie zaraz zaczęliby życzyć mi źle. Nawet najbliżsi przyjaciele mogą wbić Ci nóż w plecy, dlatego ważne jest to, aby uważać, co się mówi i komu! Jeśli chcecie znać moją historię dotyczącą prawa jazdy, dlaczego się zapisałam, dlaczego tak późno i jak to wszystko wyglądało, napiszcie mi w komentarzu. Na wakacjach zaczęłam pracę jako hostessa i roznosiłam ulotki. Było to fajną opcją, ponieważ zawsze miałam kilka groszy na swoje wydatki oraz mogłam się skupić na egzaminach. Gdy zdałam egzaminy, postanowiłam z nich zrezygnować i aktualnie jestem w trakcie szukania pracy. Obawiam się trochę moich początków, ale wiadomo, każdy kiedyś zaczynał. Piszcie w komentarzach co u Was słychać, chętnie poczytam. Do następnego!




18

Moje jesienne niezbędniki

20 października 2018

Hej kochani!
Tegoroczna jesień jest naprawdę piękna! Jest cieplutko i świeci słoneczko. Jakby każda jesień tak wyglądała, to ta pora roku należałaby do moich ulubionych. Od zawsze jesień kojarzyła mi się ze słońcem, z ciepłymi dniami i kolorowymi liśćmi, ale nie zawsze taka była. W taką piękną pogodę z chęcią wychodzę na podwórku i czas spędzam na świeżym powietrzu. Z tego powodu, że jesień zagościła u nas już na dobre, przychodzę do Was z dzisiejszym wpisem. Pokrótce chciałabym Wam opowiedzieć o moich jesiennych niezbędnikach. Każdy z nas ma takie rzeczy, bez których nie wyobraża sobie jesieni. A jakie są moje jesienne niezbędniki? Zapraszam do czytania!

Nawilżający krem do rąk
Jesienią oraz zimą jest strasznie suche powietrze, oraz niskie temperatury. Z tego powodu moje dłonie wyglądają koszmarnie. Skóra jest strasznie sucha, tak sucha, że robią mi się rany na dłoniach. Nie wyobrażam sobie jesieni bez kremu do rąk, ten kosmetyk to u mnie podstawa! W tym roku już zdążyłam się zaopatrzyć w dwa. Mam jeszcze trochę z poprzedniego roku. Więc z pewnością starczy mi na te dwie pory roku.
Koc i gorąca herbata
Moim ulubionym napojem jest herbata. Ten napój potrafię pić nawet latem. Mój chłopak nie raz się ze mnie śmiał, że jest lato, upał, a ja piję gorącą herbatę. Po prostu tak ją uwielbiam, że dla mnie pora roku nie przeszkadza. W czasie chłodnych pór roku ten napój gości u mnie prawie codziennie, zdarza się, że potrafię wypić nawet 3-4 szklanki dziennie. To już chyba jest uzależnienie. Koc idealnie się przyda na wieczory z książką lub serialem. Uwielbiam spędzać w ten sposób jesienne wieczory!

Ciepłe swetry oraz skarpetki
Jestem strasznym zmarzluchem i uwielbiam ciepło. Dlatego niskie temperatury dla mnie nie sprzyjają, zdecydowanie wolę lato i gdy są upały! Ciepłe swetry oraz skarpetki to u mnie podstawa! Już we wrześniu przerzucam się na tego typu ubrania. Jestem zmarzluchem do tego stopnia, że potrafię spać w skarpetkach. Gdy mam zimne stopy to nie mogę zasnąć, a rano budzę się z bolącym gardłem. Dlatego, gdy są zimne noce, bez zastanowienia zakładam skarpetki. Uwielbiam takie ciepłe i miłe w dotyku.
Netflix
Kto nie lubi oglądać filmów lub seriali? Chyba nie znam takiej osoby. Każdy z nas ogląda filmy albo lubi oglądać seriale. Idealną stroną do tego jest netflix. Chyba każdy o niej słyszał i każdy zna. Tę stronę założyłam dosyć niedawno i od razu ją polubiłam. Znajduje się na niej mój ulubiony serial, czyli plotkara. Jest w bardzo dobrej jakości i bardzo przyjemnie się ogląda. Teraz dni są krótkie, a wieczory długie i zbytnio nie ma co robić. Dlatego seriale są odpowiednim zajęciem, aby zabić trochę wolnego czasu.

A jakie są wasze niezbędniki, bez których nie wyobrażacie sobie jesieni? Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam! Do następnego!
11

Ukrywałam bloga przez 5 lat

1 października 2018

Hej kochani!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam pewną historię na temat mojego bloga i na temat ukrywania swoich pasji.
Tego bloga założyłam, będąc w trzeciej klasie gimnazjum. Na początku nikt o tym nie wiedział, potem powiedziałam o tym rodzinie. Po jakimś czasie moja bardzo dobra koleżanka, będąc u mnie w domu i przeglądając moje rzeczy, które leżały na biurku znalazła zeszyt, w którym zapisywałam statystyki bloga. Chcąc nie chcąc musiałam jej o tym powiedzieć. Na szczęście dla Ewy można zaufać i nikomu o tym nie powiedziała. Skończyłam gimnazjum, poszłam do technikum. A w technikum nikomu nie mówiłam o mojej pasji. Będąc w szkole średniej, już bardziej się pilnowałam, żadne zeszyty nie leżały na widoku i nikt o tym nie wiedział. Przeszłam cztery lata technikum i nikt z klasy w żaden sposób się o tym nie dowiedział. Na moich maturalnych wakacjach coraz częściej myślałam o tym, aby udostępnić bloga. Skoro skończyłam szkołę, "uwolniłam się" od znajomych to, co mi szkodzi, dla mnie już wtedy było wszystko jedno czy ktoś się dowie, czy nie. Dlatego we wrześniu postanowiłam, że już tego nie będę ukrywać. Mam fanpage, na którego Was serdecznie zapraszam (link) i na nim zaprosiłam swoich znajomych do polubienia strony, udostępniłam link na instagramie oraz na asku.
I wiecie co? Uważam, że zrobiłam dobrze, teraz czuję się wolna, nie muszę niczego ukrywać. W końcu nie robię nic złego. Zakładając bloga, powiedziałam tylko rodzinie, wiedziałam, że u nich będę miała wsparcie i nie muszę niczego się wstydzić. Będąc nieśmiałą osobą, nie chciałam chwalić się koleżankom, nawet chłopakowi o tym nie powiedziałam. Dowiedział się dopiero po jakimś czasie i okazało się, że nie miałam czego się bać. Teraz mi w tym pomaga, robi zdjęcia czy sprawdza błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Nikomu nie mówiłam, bo uważałam, że będzie to wstyd. W moich okolicach blog nie jest taki sławny i nikt się tym nie zajmuje. Więc pomyślałam, że wyjdę na dziwaka, robiąc coś innego. Po jakimś czasie kilka bliższych dla mnie osób się o tym dowiedziało. Pamiętam, jak kolega znalazł mojego fanpage i jaki strach mi wtedy towarzyszył. Od zawsze chciałam, żeby blog był dla mnie takim internetowym pamiętnikiem, ale ukrywając go, nie mogłam być sobą. Teraz mogę wszystkim powiedzieć, nawet wykrzyczeć, że od pięciu lat piszę bloga. Nie mam zamiaru już go ukrywać i niech każdy się o tym dowie. Nie będę chować głowy w piasek i uciekać, bo boję się przyznać do czegoś, co kocham robić. Koniec z tym, od dzisiaj przy każdej możliwej okazji będę się tym chwalić!

Domyślam się, że większość osób albo ukrywała bloga na początku, albo nadal to robi. Niestety większość ludzi boi się przyznać do swoich pasji, hobby, bo się po prostu boją wyśmiania, krytyki bądź opinii innych ludzi. Według mnie jest to duży błąd, nie powinnyśmy się przejmować opinią innych osób, a tym bardziej obcych, z którymi prawdopodobnie nie będziemy mieli już kontaktu. Jakbym była trochę mądrzejsza, to już dawno powiedziałabym o tym znajomym. Prawdziwi przyjaciele, którzy zrozumieją, to co robisz, zostaną z Tobą a reszta? Nie jest warta ani Ciebie, ani Twoich pasji. Dlatego Warto być sobą, warto robić to, co się kocha! A jak było u Was? Wasi znajomi wiedzieli o tym od początku czy wy również ukrywaliście fakt, że prowadzicie bloga? Piszcie w komentarzach, z chęcią poczytam! Do następnego!







12

Rozmowa przy herbacie

22 września 2018

Hej kochani!
Bardzo dawno nie pisałam takich luźnych wpisów. Ostatnimi czasy na moim blogu przeważają przemyślenia. Niestety już tak mam, że dużo myślę, czasami mam wrażenie, że za dużo. Korzystając z okazji, że na razie mam w głowie pustkę, nie mam żadnego tematu do przemyśleń, postanowiłam napisać taki luźny wpis. Mamy wrzesień a pogoda jest cudowna. Oby jeszcze trochę z nami pobyła. Taki koniec lata to ja rozumiem. Niektórzy narzekają, że jest za gorąco, a zimą będą narzekać, że jest za zimno. Niektórym to w żaden sposób nie dogodzisz. Ja uważam, że ludzie powinni doceniać to, co mają i cieszyć się z każdej nawet najmniejszej rzeczy.
Jeśli chodzi o pisanie postów, to coraz lepiej mi idzie. W klasie maturalnej miałam z tym problem, nie potrafiłam się zorganizować i tym sposobem nic nie dodawałam na bloga. Post pojawiał się raz na miesiąc, jak dobrze poszło. Po wakacjach postanowiłam wziąć się w garść i pisać częściej. Jak na razie w miarę dobrze mi to idzie. Powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze. Ostatnio mam tyle na głowie i ze wszystkim się wyrabiam. Jak widać, dobra organizacja to podstawa. Jeśli będziesz zorganizowany, to nie ważne ile zajęć będziesz miał i tak ze wszystkim się wyrobisz.
W dzisiejszym wpisie dodaje zdjęcia, które były zrobione, jak miałam okazję spotkać się z koleżanką z gimnazjum. Mieszkamy od siebie 30 km, ale nawet dość często się spotykamy. Jak widać, jak komuś zależy na znajomości, przyjaźni czy miłości to można się spotkać, znaleźć czas czy napisać. A jak ktoś nie chce utrzymywać z Tobą kontaktu, to zawsze znajdzie jakąś wymówkę. Dam Wam dobrą radę! Nie ma co się narzucać, pisać i pchać się komuś w d**ę. Lepiej odpuścić i poczekać na bardziej wartościowych ludzi, którym będzie zależeć na Tobie. Kończąc ten wpis, życzę Wam miłego weekendu, dużo słoneczka, żeby pogoda wszystkim dopisała. W komentarzach napiszcie co u Was słychać. Chętnie się dowiem. Do następnego!





8

Uśmiechnij się!

16 września 2018

Hej kochani!
Czym jest uśmiech? Uśmiech jest bezinteresownym gestem, który może wykonać każdy z nas. Nic nie kosztuje a może komuś polepszyć dzień. Gdy się uśmiechamy stajemy się spokojniejsi, nerwy odchodzą na bok, dzień, który był wcześniej ponury staje się lepszy. Czasami bywają takie momenty w życiu, że nie potrafimy się uśmiechać, mimo tego powinniśmy pamiętać o nim i starać się mieć go na twarzy. Wiadomo, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Nie powinniśmy się przejmować głupotami, tylko starać się aby uśmiech nie schodził nam z twarzy.

"Uśmiech to najpiękniejszy makijaż kobiety"
Zgadzacie się z tym cytatem? Ja w 100% się z nim zgadzam. Żadne cienie, podkłady czy kredki nie sprawią, że będziemy mieli najpiękniejszy makijaż. To właśnie uśmiech na naszej niepomalowanej twarzy sprawi, że będzie ona piękna. Mężczyzna nie zakocha się w dziewczynie bo ma bardzo ładnie pomalowane usta na czerwono. On się zakocha w jej uśmiechu, który znajduje się na jej twarzy.
Najszczerszy uśmiech można spotkać u małych dzieci. Gdy się one do Ciebie uśmiechają od razu dzień staje się lepszy.
Gdy zaczniemy uśmiechać się do małego dziecka, to ono ten uśmiech odwzajemni, co więcej będzie rozpromienione i będzie uśmiechnięte od ucha do ucha. Gdy uśmiechniemy się do dorosłego człowieka, on zacznie się na nas dziwnie patrzeć a w głowie sobie pomyśli, że jesteśmy jacyś nienormalni. Niestety tak to w tych czasach bywa, że mało ludzi się do siebie uśmiecha. A przecież to mały, prosty gest, który może poprawić komuś dzień. A wiadomo, że uśmiech rodzi uśmiech. Dlatego moi drodzy uśmiechajmy się częściej, nawet wtedy gdy za oknem pada deszcz, gdy będziemy mieli doła lub po prostu coś nie będzie szło po naszej myśli. Bo jak już wiadomo, najpiękniejszym kosmetykiem nie tylko kobiet ale również i mężczyzn jest uśmiech! Do następnego!
12

Powrót do szkoły | motywujące cytaty

6 września 2018

Hej kochani!
Większość z Was pewnie od poniedziałku wróciła już do szkoły. Te wakacje dobiegły już końca. Dla mnie osobiście bardzo szybko minęły. Jednak ja już w tym roku nie usiądę w ławce szkolnej. I muszę Wam się przyznać, że będzie mi bardzo tego brakowało, tej rutyny szkolnej. Jednak w życiu nie chodzi o to, żeby stać w miejscu, tylko żeby podążać dalej. Dlatego jeden etap się kończy, a drugi zaczyna.
W dzisiejszym wpisie przychodzę do Was z motywującymi cytatami. Wiadomo, że każdemu na początku ciężko będzie się zorganizować, zmotywować się do nauki. Dlatego postanowiłam pogrzebać trochę w internecie i znalazłam 11 moim zdaniem wspaniałych cytatów, które zmotywują każdego do nauki!

1. "Nauka to podróż, która trwa przez całe życie. Dla otwartych umysłów świat jest pełen pytań, na które warto poznać odpowiedzi."

2. "Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami."

3. "Wykształcenie, podobnie do ubrania, winno być starannie dopasowane do osoby. Zbyt małe uwiera, za obszerne śmieszy."

4. "Poświęcaj tyle czasu na ulepszanie siebie, byś nie miał go na krytykę innych."

5. "Wykształcenie to dobro, którego nic nie jest w stanie nas pozbawić."


6. "Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia."

7. "Dobra szkoła nie produkuje geniuszy, tylko zdrowe społeczeństwo."

8. "Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć."

9. "Najlepszą zemstą jest ogromny sukces."

10. "Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean."

11. "Powiedz mi, to zapomnę. Naucz mnie, to może zapamiętam. Zaangażuj mnie, to się nauczę."

Mam nadzieję, że tymi cytatami zmotywowałam Was do nauki i nowy rok szkolny zaczniecie w 100% zmotywowani i gotowi na każdy sukces oraz niestety porażkę. Powodzenia w szkole i do następnego!
8

Rób to co kochasz!

16 sierpnia 2018

Hej kochani!
W dzisiejszych czasach nie mamy na nic czasu, żyjemy w pośpiechu i za wszystkim gonimy. Nie mamy czasu na nasze przyjemności, pasje czy zainteresowania. Nie ma zbyt dużo ofert pracy i musimy łapać jakiejś, żeby mieć pieniądze. Nie robimy tego, co kochamy, tylko robimy coś, bo musimy. A to jest bardzo duży błąd. W życiu nie chodzi o to, żeby być nieszczęśliwym, ale o to, żeby to szczęście z nami było. Ostatnio odsunęłam od siebie wszystkie swoje pasje. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Nie miałam na nic ochoty i dzień przelatywał mi bardzo szybko. Postanowiłam to zmienić.

  1. Jedną z moich pasji jest blogowanie. Od zawsze lubiłam pisać. Od tego tygodnia postaram się to zmienić. Posty będą o wiele częściej niż były dotychczas. Czasami brakowało mi zdjęć i było to wymówką, ale zawsze można znaleźć rozwiązanie, dlatego nie wolno się poddawać!
  2. Od zawsze lubiłam aktywność fizyczną, mimo tego, że w szkole na wf nie ćwiczyłam, to lubiłam jeździć na rowerze, biegać czy chodzić na siłownię. Dlatego postaram się to zmienić i w tygodniu trzy razy będę uprawiała jakąś aktywność fizyczną. 
  3. Jestem osobą sentymentalną i lubiłam zbierać rzeczy, które mi o czymś przypominają, mam zamiar nadal to robić. Po jakimś czasie jak przeglądasz pudełko z pamiątkami, to wracają wspomnienia i wtedy człowiek jest szczęśliwy. 
  4. W tym roku skończyłam szkołę, chodziłam do technikum i nie muszę iść na studia. Postanowiłam szukać pracy. Nie będę brać pierwszej lepszej tylko po to, żeby mieć pieniądze. Postanowiłam, że znajdę taką, która będzie dawała mi radość i do której będę kochała chodzić. Niektórzy w tej chwili mogą pomyśleć, że jestem wybredna. Nie, chcę być po prostu szczęśliwa. A praca, do której chodzę na siłę, na pewno to szczęście mi nie da.
  5. Lepiej mieć kilku prawdziwych przyjaciół niż całe grono fałszywych. Ostatnio niektórzy ludzie sprawiali, że chodziłam smutna, musiałam prosić ich o chwilę uwagi, gdybym się pierwsza nie odzywała, to oni nie wiedzieliby co u mnie słychać. Dlatego, po co mi tacy znajomi. Nie lepiej mieć mniejszą ilość a bardziej wartościowych? Jak to się mówi, nie liczy się ilość, tylko jakość! Pamiętajcie o tym!
  6. Rozwijać się w pozostałych pasjach. Od małego lubiłam robić zdjęcia. Najpierw robiłam telefonem, dopiero potem dostałam aparat. Przez rok szkolny aparat leżał w koncie (aż przykro się robi, gdy to piszę) i używałam go tylko, jak była jakaś okazja typu święta, urodziny. Chodziłam do szkoły gastronomicznej i uwielbiam gotować. Gdy skończyłam szkołę to i "skończyłam" gotować. Gotuję tylko wtedy, gdy muszę. Dlatego chcę to zmienić, chcę się rozwijać w tych dwóch dziedzinach.
  7. Czytać książki, oglądać filmy i seriale. Jakiś czas temu zaczęłam czytać pewną serię książek i w żaden sposób nie mogę skończyć jej czytać. Znam bardzo dużo tytułów filmów i seriali, które bardzo chciałabym obejrzeć. Dlatego postaram się, chociaż trzy razy w tygodniu coś obejrzeć lub przeczytać. 
Jak widzicie, w życiu nie chodzi o to, żeby robić coś na siłę, bo wtedy w żaden sposób nie będziemy szczęśliwi. A jak będziemy chodzić smutni, zdenerwowani i nerwowi to będziemy oddziaływać na inne osoby. Dlatego jak my będziemy smutni, to ktoś inny też będzie smutny. Dlatego nie czekajcie ani chwili dłużej i zmieńcie w swoim życiu to, co sprawia, że jesteście smutni! A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Z chęcią się dowiem! Do następnego!
6

Dlaczego związki tak szybko się rozpadają?

22 lipca 2018

Hej kochani!
Miłość- głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie; silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich; poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością; głębokie zainteresowanie czymś; znajdowanie w czymś przyjemności; obiekt czyichś uczuć i pragnień. Tak słownik języka polskiego definiuje słowo miłość. A jak jest na prawdę? Mamy XXI wiek w tych czasach jest bardzo ciężko o jakąkolwiek szczerą relację. Nie ważne czy jest to przyjaźń, czy miłość. Od zawsze uważałam, że nie ma prawdziwej przyjaźni. Żadna osoba nie potrafiła pokazać mi, że jednak się mylę. Teraz również uważam, że nie ma prawdziwej miłości. Związki, które miały być do końca życia, rozpadają się. Czemu się tak dzieje? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej.

" Nie wystarczy pokochać,
Trzeba jeszcze umieć
Wziąć tę miłość w ręce,
I przenieść ją przez całe życie.''
Auguste Bekannte 

Brak rozmowy
Jednym powodem tego jest brak rozmowy. Ludzie, którzy są w związku, nie potrafią ze sobą rozmawiać. Gdy pojawiają się jakieś problemy, zamiatają je pod dywan, proponują przerwę czy co gorszego chcą się rozstać. I to się nazywa miłość? Gdy pojawia się problem, to jest powód do rozstania? Nigdy nie wierzyłam w coś takiego jak przerwa. U mnie nie ma czegoś takiego. Przecież problem nie zniknie, gdy zrobi się przerwę, on nadal będzie. Rozumiem przerwać temat i wrócić do niego następnego dnia, żeby trochę ochłonąć, uspokoić się, ale nie robić przerwy. Kolejnym powodem jest to, że ludzie nie potrafią słuchać. Nie słuchają tego, co druga osoba do nich mówi. I nie mówię tutaj o takim słuchaniu, żeby odpowiedzieć na pytanie. Tylko o słuchaniu sercem. A to nie jest takie łatwe.

Brak kompromisu, brak poświęcenia
Ludzie w tym wieku są samolubni. Liczy się tylko ich zdanie. Nie potrafią pójść na kompromis, a o poświęceniu nie ma mowy. Wiadomo, że w każdej relacji międzyludzkiej będą jakieś odmienne zdania. To jest normalne. Dlatego warto iść na kompromis. Warto ze sobą rozmawiać i znaleźć takie rozwiązanie, które będzie dobre dla każdej ze stron. Czasami warto się poświęcić. Jeśli naprawdę kochasz tę osobę, jeśli chcesz spędzić z nią resztę życia, to co ci szkodzi się poświęcić. Czasami można nie być takim zawziętym i zgodzić się na to, co proponuje druga osoba.
Coś się psuje = koniec związku
Każdy pewnie się zastanawia, dlaczego nasi dziadkowie jak poznali nasze babcie to byli z nimi aż do końca. Odpowiedź jest prosta, bo jak w domu przepali się żarówka, to wymieniasz żarówkę, a nie kupujesz nowy dom. Tak samo jest w związku. Jeśli się coś psuje, to starasz się to naprawić, a nie szukasz nowego partnera. Często spotykam się z takimi sytuacjami, że para, która była ze sobą naprawdę bardzo długo już nie jest razem. Oni, zamiast kupić nową żarówkę, to kupują nowy dom.

Wady, problemy, trudny charakter
Gdy poznajemy naszego partnera, jest ona dla nas idealny. Bez wad, bez żadnych problemów bez niczego. Po kilku miesiącach okazuje się, że jednak jakieś wady ma. Może z wyglądem ma coś nie tak, może z charakterem. Bywają dziewczyny z trudnym charakterem, tak samo, jak i chłopcy, ale czy to jest powód do rozstania? Jeśli jeden z partnerów ma trudny charakter czy jakieś wady to albo powinniśmy mu pomóc, albo to zaakceptować. Nie ma ludzi idealnych, nigdy nie było i nie będzie. A jeśli ktoś szuka ideału, to nigdy go nie znajdzie. Dlatego śmieszą mnie takie związku, które się rozstają z powodu wad drugiej osoby.

Podsumowując, w tych czasach bardzo rzadko można spotkać szczerą, prawdziwą miłość. Nad każdą relacją międzyludzką trzeba pracować nieważne czy to jest miłość, czy przyjaźń. Jeżeli będziemy zaniedbywać, udawać, że nic się nie dzieje, nie będzie rozmowy, to właśnie taka będzie miłość. Miłość, która jest tylko na pokaz, bo jak pojawiają się problemy, wady to już tej miłości nie ma. Dlatego, jeśli macie tą prawdziwą, jedyną miłość to Wam gratuluję, a jeśli nie macie, to życzę Wam powodzenia, żebyście ją znaleźli. Możecie napisać w komentarzach Wasze spostrzeżenia na ten temat. Do następnego!
8

Ślub w wieku 19 lat

2 czerwca 2018

Hej kochani
Ślub jest bardzo dużym wydarzeniem w życiu każdej dziewczyny. Większość małych dziewczynek w dzieciństwie marzyła o księciu na białym koniu, o ślubie jak z bajki i o długiej i śnieżnobiałej sukni. Jednak na takie wydarzenie trzeba być gotowym i trzeba być w 100% pewnym, że to właśnie za tego mężczyznę chcesz wyjść i być razem do końca życia. Średnio dziewczyna wychodzi za mąż w wieku 25 lat, jednak są wyjątki, że już w wieku 22-23 lat dziewczyna jest w pełni gotowa, aby zostać mężatką. A co jeśli dziewczyna bierze ślub w wieku 19 lat? Szczerze mówiąc, jest to dla mnie głupota. 19 lat to jeszcze dzieciństwo. Jednak znam takie przypadki dziewczyn, które wzięły albo będą brać ślub, będąc jeszcze "dzieckiem". Według mnie te dziewczyny marnują sobie życie. Czemu marnują? W tym czasie co wychodzi się za mąż, kończy się jakby dzieciństwo i czas się ustatkować. Trzeba myśleć poważnie o życiu i nie będzie już imprez ani wypadów na miasto. Na dodatek osoba, która wychodzi za mąż, w wieku 19 lat nie ma czasu, aby się wyszaleć. Po ślubie pojawi się prawdopodobnie dziecko i zacznie się pranie, gotowanie, sprzątanie. Poza tym każda dziewczyna musi mieć świadomość, że po ślubie jej chłopak się zmieni i nie będzie już taki sam jak przed ślubem, kwiatki, czekoladki czy jakieś wycieczki. Rozumiem, gdy para jest ze sobą 4-5 lat i postanawia wziąć ślub. To już kawał czasu więc można powoli myśleć o wspólnej przyszłości, ale nie wtedy gdy para jest ze sobą dwa lata. Przecież oni praktycznie się nie znają. Ja jestem tego zdania, że najpierw trzeba dobrze poznać tę drugą osobę a dopiero później decydować się na takie wydarzenie. Tej parze życzę jak najlepiej, ale wątpię w to, że oni będą ze sobą aż do grobowej deski. Prędzej czy później się rozstaną i to dlatego, że będzie ich różniło bardzo dużo rzeczy, ponieważ wcześniej, gdy ze sobą "chodzili", lepiej się nie poznali.

Jednak są też takie przypadki, że para zaczęła ze sobą chodzić w liceum lub w technikum i bardzo dobrze się dogadują. Dziewczyna czuje, że to ten jedyny i że to właśnie ten mężczyzna będzie ojcem jej dzieci. Ja uważam, że jeśli para tak dobrze się dogaduje, to będzie ze sobą i nieważne czy wezmą ślub, czy nie. Jak ktoś jest komuś przeznaczony, to nic nie rozdzieli tego związku.

Dlatego, gdy ja słyszę o tym, że dziewczyna, będąc w moim wieku, bierze już ślub, to mam wrażenie, że ona tego chłopaka na siłę, chcę przy sobie zatrzymać. Może być również odwrotnie, że to chłopak chce zatrzymać przy sobie dziewczynę.
Moje zdanie jest takie, że nie warto brać ślubu w tak młodym wieku. Ślub to jest poważna decyzja i zobowiązuje już do pewnych rzeczy. A jeśli mąż po pewnym czasie już się znudzi albo małżeństwo źle będzie się dogadywało i co wtedy, rozwód? Dlatego najpierw trzeba bardzo dobrze to przemyśleć, a przede wszystkim trzeba być na to gotowym.


To jest tylko i wyłącznie moje zdanie na ten temat. A jakie jest wasze? Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam. Do następnego!
37

Recenzja filmu: "Planeta Singli"

23 maja 2018

Hej kochani!
Ostatnio miałam okazję oglądać bardzo fajny film pt. "Planeta Singli". I w dzisiejszym wpisie chciałabym o tym filmie co nieco powiedzieć. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, to zapraszam do czytania.

Planeta Singli jest to komedia romantyczna z roku 2016 w reżyserii Mitii Okorna nakręcony w Polsce.

Obsada filmu:

  • Maciej Stuhr- Tomek Wilczyński
  • Agnieszka Więdłocha- Ania Kwiatkowska
  • Piotr Głowacki- realizator Marcel
  • Weronika Książkiewicz- Ola
  • Tomasz Karolak- Bogdan
  • Joanna Jarmołowicz- Zośka
  • Ewa Błaszczyk- Oktawia
  • Michał Czernecki- Antoni Bieńczycki
  • Danuta Stenka- matka Ani
  • Paweł Domagała- Piotr Malinowski
  • Katarzyna Bujakiewicz- Maria

Główną bohaterką filmu jest Ania, która ma prawie trzydzieści lat i poszukuje przez portale randkowe partnera. Pewnego dnia w walentynki umawia się na randkę z pierwszym kandydatem. Gdy ten nie przychodzi, dosiada się do niej showman Tomek, który prowadzi program telewizyjny. Gdy ten zaczyna działać dla Ani na nerwy, dziewczyna wstaje i odchodzi. Kilka dni później Tomek spotyka Anię przed szkołą, w której prowadzi kółko muzyczne i proponuje jej pewną propozycję. Dziewczyna się na to godzi. Tak mijają dni, Ania umawia się na randki z różnymi mężczyznami. Ania ma przyjaciółkę, która nazywa się Ola. Ola mieszka z mężem Bogdanem i pasierbicą. Zośka nie lubi macochy i próbuje pozbyć się jej z domu. W końcu jej się to udaje i Ola wyprowadza się z domu do przyjaciółki. Ania jednocześnie szuka partnera i prowadzi w szkole kółko muzyczne. Tomek prowadzi program telewizyjny, w którym wyśmiewa się z kobiet i mężczyzn szukających partnerów przez internet. Po pewnym czasie zakochuje się w Ani. Dziewczyna przygotowuje przedstawienie w szkole. W tym wszystkim bierze również udział Antoni i Maria.

1. Co Tomek zaproponował dla Ani?
2. Jakim sposobem Zośka pozbyła się macochy z domu?
3. Czy Ania zakochała się i jest szczęśliwa?
4. Czy Ola z Bogdanem wrócą do siebie?
5. Czy Tomek nadal wyśmiewa się z kobiet i mężczyzn szukających miłość przez internet? 
6. Jak wyglądało przedstawienie zorganizowane przez Anię?
7. Co Tomek zrobił ze swoją miłością do Ani?
8. Kim jest Maria i Antoni?
9. Czy Zośka polubi macochę?
Na te wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź po obejrzeniu całego filmu.

Moja opinia:
Dla mnie film bardzo się podobał. Jest taki lekki i przyjemnie się go ogląda. Idealny na wieczór z chłopakiem, przyjaciółką czy z rodziną. W filmie są momenty śmieszne, ale również takie, podczas których lecą łzy. Są poruszane aktualne tematy takie jak: szukanie miłości czy problemy w związku. Film polecam każdemu!

Moja ocena wynosi 10/10



Oglądaliście ten film lub macie zamiar go oglądać? Jaka jest wasza opinia na temat tego filmu? Do następnego!
15

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life