Moje początki na siłowni

24 maja 2019

Hej kochani!
Będąc jeszcze uczniem technikum, razem z klasą poszliśmy do pobliskiej siłowni, ponieważ wtedy był dzień sportu. I nasza klasa została zaproszona na siłownię. Na samym początku zostaliśmy oprowadzeni, wszystko zostało opowiedziane i pokazane, a na koniec każdy z nas mógł zrobić analizę ciała. Po jakimś czasie koleżanka zapytała mnie, czy nie chciałabym razem z nią chodzić na siłownię. Trochę się nad tym zastanawiałam, ale w końcu się zgodziłam. I od tamtej pory chodziłyśmy razem na siłownię przez dwa miesiące. Później przestałam chodzić, bo były egzaminy, matury i będąc uczniem, nie miałam tyle pieniędzy, żeby kupować sobie co miesiąc karnet na siłownię. Więc przestałam chodzić. Po roku postanowiłam wrócić na siłownię i wtedy chodziłam już sama.

Jak wyglądały moje początki na siłowni? Szczerze mówiąc, na samym początku bardzo wstydziłam się chodzić na siłownię. A dlatego, że od zawsze byłam szczuplutką osobą, odkąd pamiętam, zawsze miałam niedowagę. Wzięło się to stąd, że mam takie geny. I skoro nie mogłam przytyć naturalnie, jedząc więcej posiłków, to znalazłam inny sposób na przytycie, wyrobienie sobie mięśni. I wiadomo, że stereotypy mówią, że na siłownię chodzą tylko osoby z nadwagą lub otyłością. Więc ja taki chudzielec i siłownia, obawiałam się, że ludzie zaczną się ze mnie śmiać. Na samym początku starałam się być trochę dalej niż inni ludzie. Jednak po jakimś czasie poznałam ludzi, którzy chodzą na siłownię z różnych powodów. Jest grupka osób, która chodzi na siłownię, żeby przytyć, jest grupka osób, które chodzą, żeby zrzucić kilka kilogramów i jest też grupka osób, która chodzi na siłownię tylko po to, żeby poprawić sobie samopoczucie. Po tym czasie zrozumiałam, że nie tylko ja mam taki problem. Od tamtego momentu zaczęłam chętniej chodzić na siłownię, intensywniej ćwiczyłam. I po prostu zaczęło mi się to podobać. Poznałam również bardzo fajną dziewczynę, z którą od czasu do czasu sobie porozmawiamy, gdy się spotkamy na siłowni.



Na samym początku trenerka dała mi przykładowy plan ćwiczeń, ale po jakimś czasie zaczęło mnie to nudzić, więc postanowiłam trochę poszperać w internecie, pooglądać filmiki oraz poczytać niektóre artykuły. Trochę wiedzy nabrałam i postanowiłam taki trening ułożyć sobie sama. I powiem Wam szczerze, że teraz o wiele bardziej lubię chodzić na siłownię niż wcześniej. Teraz gdy idę, to codziennie robię jakiś inny trening. Wiadomo, że te treningi się powtarzają po jakimś czasie. Robię ćwiczenia na takich maszynach, na których wcześniej nigdy nie robiłam.

Od powrotu na siłownię minęły trzy miesiące. Po jakimś czasie postanowiłam znowu zrobić analizę ciała, żeby wiedzieć, na czym stoję. Jeśli ktoś by nie wiedział, analiza ciała pokazuje, ile ważymy, ile mamy mięśni, tkanki tłuszczowej, ile mamy białka, tłuszczów i minerałów. Pokazuje dosłownie wszystko. Trenerki ze siłowni drukują nam i mamy wszystko na kartce. Okazało się, że brakuje mi tylko jednego kilograma, aby mieć wagę w normie. Wtedy nabrałam jeszcze więcej energii i motywacji. Jednak chcę przytyć trochę więcej kilogramów i żeby waga nie była na styk, bo wiadomo, że nasza waga się waha i nie chcę, żeby było raz w tę stronę raz w tamtą stronę. Jeśli uda mi się osiągnąć cel, to będę nadal chodziła na siłownię, dla lepszego samopoczucia, bo wiadomo, że sport to zdrowie.

Jeśli ktoś chciałby chodzić na siłownię i się boi, to z ręką na sercu mówię, że nie ma czego. Tam ludzie przychodzą z różnymi problemami. I nikt z nikogo się nie śmieje, a to wszystko jest tylko w naszej głowie. Każdemu polecam taki wypad na siłownię, a jeśli nie siłownię to zwykły spacer czy przejażdżka rowerem. Pamiętajcie, że sport to zdrowie. Do następnego!


6 komentarzy:

  1. Ja się nie skuszę na siłwonie jednak wolę ćwiczyć w domu ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. :) jak tylko znajdę czas to zapewne też ruszę na siłownię, mam dosłownie rzut beretem do jednej wielkiej na osiedlu. Przyznam że nigdy nie byłam i zapewne będę się lekko stresować, ale co tam:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważyłam na Instagramie, że coraz częściej wrzucasz coś na story z siłowni! Piątka :) Ja też polecam przełamać się i nie przejmować tym, co ludzie pomyślą, bo w sumie ludzi nie interesuje to czy się pocisz czy nie. Oni na siłownię po coś przychodzą, a nie żeby się popatrzeć na kogoś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety w pobliżu nie mam siłowni, ale aktywność fizyczna towarzyszy mi od ponad 3 lat. Ćwiczę typu fitness w zaciszu domowym to coś co bardzo sobie cenię. W najbliższym czasie zamierzam dołączyć także bieganie, bo w tej dziedzinie zawsze byłam średnia :D
    Gratuluje postępów i z całego serca życzę osiągnięcia wyznaczonych celów! Jestem pewna, że z takim nastawieniem będzie dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ! Trzymam kciuki za wytrwałość :) Ps. Świetnie wyglądasz ! Na pewno faceci na siłowni nie mogą się skupić na treningach :P

    Pozdrawiam,
    Łukasz

    ----
    www.lukaszknopfoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jakoś nie mogę się przemóc. Próbowałam kilka razy, robiłam podejścia w kilku punktach i jakoś zawsze kończyło się to fiaskiem. Zaczęłam się zastanawiać, czemu tak się dzieje. No i po analizie doszłam do wniosku, że ja po prostu nie lubię takiej formy sportu. Wmawiałam sobie, że chcę chodzić, że to dobre dla zdrowia, że poprawię kondycję, że przygotuję się do wejścia na Rysy, że, że, że... Ale tak na prawdę nie potrzebuję siłowni, żeby poprawić sobie kondycję, albo żeby przygotować się do wspinaczki na najwyższy szczyt Polski.
    Na siłownię już raczej nie wrócę, ale bardzo chętnie robię wycieczki piesze i rowerowe, pływam, planuję też nauczyć się jeździć na rolkach.
    Pozdrawiam i powodzenia w dalszych treningach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz.
Z przyjemnością wejdę do osób, które przeczytały wpis!

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life