31 grudnia 2020

Podsumowanie 2020 roku

Hej kochani!

Rok 2020 dobiegł już końca. Dzisiaj jest ostatni dzień grudnia i ostatni dzień roku. Powiem wam szczerze, że ten rok nie należał do moich ulubionych, a wręcz przeciwnie już od stycznia był niedobry. Mam nadzieję, że to się skończy i nowy rok będzie o wiele lepszy.

Jeśli miałabym, jednym zdaniem opisać cały kończący się rok to powiedziałabym, że był on nerwowy i stresujący. Już od stycznia towarzyszyły mi nerwy. Poznałam nieodpowiednich ludzi, toksycznych ludzi, którzy źle na mnie oddziaływali. Na których musiałam robić wrażenie, żeby im się spodobać. Nie mogłam mieć własnego zdania, a jeśli już miałam, to byłam wyśmiewana. Tym osobom trzeba było wchodzić w dupę, bo w innym przypadku zapomnieliby o Tobie. W lutym zostałam chrzestną, mam cudownego chrześniaka. Traktuję go jak własne dziecko. Przed lockdownem miałam dużo wyjazdów w delegację. Wracałam do domu po świeże ciuchy i jechałam dalej. Udało mi się przerejestrować samochód, była to ciężka i długa walka z urzędami, bo jak wiadomo, czepiają się o wszystko. W marcu miałam nieszczęśliwy wypadek, otóż skaleczyłam się do takiego stopnia, że nerw został przerwany i musiałam jechać do szpitala na zszywanie palca. Dostałam miesięczne zwolnienie. Po powrocie do pracy miałam kolejne problemy, ponieważ lekarz tak mi na kręcił ze zwolnieniem i musiałam dzwonić do ZUS-u, żeby wyprostować sytuację. W międzyczasie do Polski przyszedł wirus, a rząd wykorzystał sytuację do manipulowania ludźmi.

Wakacje minęły mi tak szybko jak przyszły. Miałam mnóstwo imprez oraz spotkań z przyjaciółmi. Wyjeżdżałam w różne miejsca i korzystałam z uroków lata. Gdy otworzyli siłownię, udało mi się kilka razy do niej zawitać. I były kolejne wyjazdy w delegację. Czas spędzałam na wyjazdach do kina i nad wodę. Październik rozpoczął się niezbyt dobrze. Pierwszy raz zachorowałam na anginę i dostałam kolejne zwolnienie, ale tym razem na tydzień, aby tylko opuchlizna zeszła i straszny ból gardła. Po chorobie zrobiłam sobie przed urodzinowy prezent i wykupiłam kurs fotografii. 24 października skończyłam 22 lata i spędziłam ten dzień cudownie. Najpierw chłopak zabrał mnie do kina, a wieczorem piłam wino w towarzystwie chłopaka i przyjaciółki. Dostałam prezent, o którym zawsze marzyłam, był to instax! Później zaczęłam rozwijać się w fotografii i myśleć o niej poważnie. 30 października wywróciłam cały swój instagram do góry nogami i w końcu pełną piersią zaczęłam prowadzić go tak, jak od zawsze chciałam. Grudzień był miesiącem mega pracowitym, był to okres przedświąteczny, dlatego też było mnóstwo roboty w pracy. Święta spędziłam z ważnymi dla mnie osobami.

W skrócie mówiąc, bardzo się cieszę, że ten rok dobiegł końca. Najpierw pożary w Australii, później wirus. Wybory i manipulacja ludźmi. Następnie strajki i kolejne lockdowny. Na samochód wydałam ogrom pieniędzy. Gdy jedną rzecz zrobiłam, psuła się kolejna. Najlepszym okresem były wakacje. Gdy teraz wracam do nich myślami, to mam wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Zero nerwów, zero stresu i totalny chillout. To właśnie na wakacjach poznałam najlepszą osóbkę w moim życiu. Rok 2020 był ciężki dla nas wszystkich. Miał jakieś pozytywne strony, ale nie był to mój najlepszy rok. Z całego serca wierzę, że następny będzie o wiele lepszy. Zarówno sobie jak i wam tego życzę! Oby następny rok był lepszy od poprzedniego. Udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku kochani!

7 grudnia 2020

5 największych błędów, jakie można popełnić w związku

 Hej kochani!

Dawno się do Was nie odzywałam, ale listopad był u mnie troszeczkę nietypowy, a przede wszystkim strasznie szybko minął. Nawet nie zdążyłam zauważyć kiedy dobiegł końca. Jak mogliście już spostrzec, zmieniłam wygląd bloga. Poprzedni już mi się trochę znudził, dlatego potrzebowałam jakichś zmian. I postawiłam na zmianę szablonu. Dodatkowo mamy grudzień, za nami mikołajki, przed nami święta, więc to idealny moment na zmiany. Mam nadzieję, że Wam również podoba się tak samo jak i mi. Ja jestem nim zachwycona!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić Wam 5 największych błędów, jakie można popełnić, będąc w związku. Uważam, że jestem trochę staroświecka, ale chciałabym mieć jednego partnera do końca życia. Prawdziwie zakochać się tylko raz i wspólnie z moją miłością przejść przez całe życie, niosąc wspólnie nasz bagaż doświadczeń. Jednak przejdźmy do rzeczy. Jakie błędy można popełnić w związku?

1. Brak rozmowy

Największy błąd, jaki istnieje to brak rozmowy i zamiatanie wszystkiego pod dywan. Nie wyobrażam sobie nie rozmawiać z partnerem. Na początku trudno nam się otworzyć i powiedzieć co leży na sercu oraz czemu mamy żal. Więc najlepiej będzie uczyć się rozmawiać poprzez zadawanie pytań: jak minął dzień, jak się czujesz, jaki masz humor. Dzięki takim prostym pytaniom nie będziemy mieli problemów, żeby w razie większego konfliktu na spokojnie ze sobą porozmawiać. Osobiście znam pary, które nawet tych prostych pytań nie zadają, które się nie interesują sobą i nie rozmawiają. To jest bardzo duży błąd, ponieważ ludzie oddalają się od siebie, przestaje łączyć ich jakakolwiek więź, są razem już tylko z przyzwyczajenia. Kłótnie zdarzają się wszędzie. Kiedyś pewna pani psycholog powiedziała mi, że kłócić się powinniśmy, ale trzeba umieć się kłócić. Nie wolno zamiatać problemów pod dywan. Problemy były, są i będą. I należy nauczyć się je rozwiązywać.

2. Bycie totalnym egoistą i myślenie tylko o sobie

Gdy kogoś poznajemy i wiemy, że jest to osoba, z którą chcielibyśmy ułożyć sobie życie. Jesteśmy jej pewni jak nikogo innego, powinniśmy nauczyć się być altruistą. Oczywiście nie wszyscy, bo niektórzy taką cechę mają już we krwi. Jednak nadal istnieją egoistyczne przypadki, które myślą tylko o sobie. W związku nie ma już ja i ty, jesteśmy my. Nie ma moje, twoje. Jest nasze. Tego powinniśmy się uczyć już na samym początku związku, aby później było o wiele łatwiej i przede wszystkim lepiej. Należy pamiętać, gdy idąc do sklepu po bułki zapytać naszego partnera lub partnerki, czy czegoś nie chcą w sklepie. Gdy wstawiamy wodę na kawę czy nasza druga połówka nie chce herbaty. To są bardzo proste rzeczy i niepopełnianie ich da naprawdę satysfakcjonujące efekty. Sprawdźcie sami!

3. Brak czułości i bliskości

Jesteśmy ludźmi i każdy z nas potrzebuje tej czułości i bliskości. Bliskości zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Dlatego w związku te dwie cechy powinny dominować. Nie będę owijała w bawełnę i powiem wprost. Gdy jesteśmy z kimś dobrych kilka lat, ewentualnie miesięcy powinno dojść do stosunku płciowego. Takie zbliżenie wzmacnia tylko związek. Oczywiście, gdy zrobimy to z miłości, z osobą, do której coś czujemy i gdy w pełni jej się oddamy. Powinniśmy być sobie czuli, powiedzieć kilka miłych słów w ciągu dnia. Złapać za rękę podczas wspólnego spaceru, pocałować na dzień dobry i dobranoc, ewentualnie kilka lub kilkanaście razy w międzyczasie. Od czasu do czasu napisać miłego sms, gdy druga połówka jest w pracy. Zrobić niespodziankę kupując bukiet róż, nową gierkę, albo coś, co sprawi przyjemność. Takie drobne gesty, które zajmują zaledwie kilka sekund, sprawią, że związek będzie jeszcze na wyższym poziomie. A zaniedbanie tych dwóch cech sprawi, że zakochani będą się od siebie oddalać. I powiedzmy sobie szczerze, kto nie lubi usłyszeć, kocham cię, przeczytać miłego sms, albo dostać jakąś niespodziankę.

 4. Brak zaangażowania

Jeśli pragniemy być w szczęśliwym związku, powinniśmy dać coś od siebie. A to coś to jest zaangażowanie. Bądźmy tego świadomi, o związek należy dbać i powinni robić to obie strony. Bo gdy jedna kocha i angażuje się za dwóch, to nic dobrego z tego nie wyjdzie, a wręcz przeciwnie, znajomość zakończy się szybciej, niż się rozpoczęła. Każdy z nas ma pracę, obowiązki domowe czy inne jakieś zajęcia, ale raz na jakiś czas powinniśmy zaproponować wspólne wyjście do kina, spotkanie z przyjaciółmi, zjedzenie kolacji w restauracji. Aby w jakiś sposób oderwać się od codzienności. Powinniśmy pokazywać, że zależy nam na drugiej osobie, że ją kochamy. Pamiętajcie związek to dodatkowa praca, nie płatna, ale z obowiązkami. Aby relacja była szczęśliwa i zakończyła się happy endem w postaci małżeństwa, obydwie strony powinny na to pracować, bo niestety w życiu nie ma nic lekko i na wszystko powinniśmy pracować, również na związek.

5. Stawianie znajomych, pracę lub samochód na pierwszym miejscu

Bardzo dużym błędem, jaki możemy popełnić to stawianie wyżej innych niż osobę, którą kochamy. Gdy praca staje się ważniejsza, gdy samochód dostaje więcej uwagi niż partnerka. Rozumiem wyjście ze znajomymi raz na jakiś czas, to nawet wskazane, ale gdy znajomi stają się ważniejsi i każdą wolną chwilę im się poświęca, to już tego nie rozumiem. Nawet w małżeństwie powinniśmy od czasu do czasu wyskoczyć z rutyny i trochę się pobawić, dziewczyna z przyjaciółkami, a chłopak z kumplami. Takie rozwiązanie jak najbardziej jest dozwolone, a nawet i potrzebne. Jednak gdy wyjścia ze znajomymi są coraz częściej, zaniedbujemy partnera lub partnerkę i stawiamy ją na samym końcu, to już jest krok do zakończenia znajomości. Tak samo jeśli praca ewentualnie samochód znajdują się na pierwszym miejscu, wtedy również powinniśmy zastanowić się nad sensem tego związku, bo praca jako środek utrzymania jest w porządku tak praca jako pracoholizm już nie. Samochód jest rzeczą nabytą, jeśli u kogoś jest na pierwszym miejscu, to jeszcze nie dorósł do życia z drugą połówką.

Tak nie wiele potrzeba do udanego związku. Jednak nie każdy potrafi dać coś od siebie, większość woli tylko brać. Nie każdy potrafi zastanowić się nad swoim postępowaniem i wyciągnąć wnioski, niektórzy wolą unieść się dumą. Nie każdy potrafi pokazać, że kocha, że mu zależy, że chce czegoś więcej. Lepiej odpuścić i odejść. Jeśli znaleźliście taką osobę, która kocha, lubi i szanuje, to jesteście wielkimi szczęściarzami. A jeśli jeszcze takiej osoby nie znaleźliście, to życzę Wam, aby pojawiła się ona w waszym życiu. W komentarzach możecie wyrażać swoją opinię, chętnie się dowiem czy podzielacie moje zdanie. Do następnego!

31 października 2020

Październik w kilku słowach!

Hej kochani!

Mój ulubiony jesienny miesiąc dobiega końca. Już jutro zaczyna się listopad, dlatego jest to idealny czas na podsumowanie bieżącego miesiąca. Na wysnucie refleksji oraz zamknięcie kolejnego rozdziału w życiu.

Październik był bardzo fajnym miesiącem. Bardzo dużo się wydarzyło i mam mnóstwo wspaniałych wspomnień. Więc zacznijmy od początku...

 
„I możesz słyszeć „rzuć to!”, ale nie możesz słuchać.
Bo gdy Ci mówią „ustąp” to znaczy, że coś znaczysz.
Więc nieważne co jest jutro,
Ważne, to co jest tutaj!

Blog i instagram

Blog zdecydowanie poszedł w odstawkę, nic nie napisałam, nawet w wersji roboczej. Nie zalogowałam się na stronie, nie czytałam waszych wpisów. Po prostu na wszystko zabrakło mi czasu. Natomiast już wracam i na pewno na jakiś czas zostanę. Na instagramie udzielałam się regularnie. Wrzucałam zdjęcia, dodawałam relacje na instastory, instagram cały czas tlił się życiem. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła zmian. Zarchiwizowałam wszystkie zdjęcia i postanowiłam zacząć od nowa, z nową motywacją i energią! Mam nadzieję, że tym razem tak łatwo się nie poddam.


Życie prywatne

Początek miesiąca nie zaczął się ciekawie. Zaczęło się od bolącego gardła, żadne leki mi nie pomagały, a ból, zamiast ustępować, to był coraz silniejszy. Aż w końcu któregoś dnia w pracy rozłożyło mnie na łopatki. Powiększyły mi się więzy chłonne, temperatura ciała zaczęła mi się podwyższać. Po pracy skontaktowałam się z lekarzem i okazało się, że miałam anginę. Pierwszy raz w życiu na to zachorowałam, a ból gardła był straszny. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Dostałam antybiotyk i zwolnienie z pracy na tydzień. Spędziłam ten czas w ciepłym łóżeczku! Przez ten okres byłam bardzo rozpieszczana przez swojego chłopaka. Dbał o mnie, jak tylko mógł, kupował mi różne rzeczy oraz odwiedzał mnie. Miałam bardzo dużo czasu na czytanie książki, spędzaniu czasu na instagramie oraz śledzenia losów bohaterów w serialu. Gdy doszłam do siebie, wróciłam do pracy.

W połowie miesiąca zrobiłam sobie przed urodzinowy prezent i wykupiłam kurs online pt. „Techniczne podstawy fotografii. Okazało się, że zrobiłam dobry krok w kierunku nauki fotografii. Dwa razy wysłali mnie w delegację do Legionowa. Fajne miasto, przesympatyczni ludzie, jednak zdecydowanie wolę swoją miejscowość i ludzi w nich mieszkających. 22 października jeździłam na urodzinowy tort mojej młodszej siostry ciotecznej. A dwa dni później były moje urodziny, które były najlepszymi urodzinami, jakie do tej pory miałam. Z rana mój ukochany zabrał mnie do kina, dostałam od niego prezent, o którym zawsze marzyłam, czyli mały aparacik instax. Wieczór spędziłam w gronie chłopaka, przyjaciółki i jej męża. Dostałam od nich bardzo fajny prezent, który będę nosić na co dzień! Drugiego dnia dostałam cudowny prezent od mamy, który na pewno będzie ze mną przez całe życie! Zrozumiałam, że otaczają mnie wspaniali ludzie, dla których jestem bardzo ważna.

W październiku niunia dała mi popalić. Przyczepiła się do jednej ściany i jeśli nikogo nie ma w pobliżu to cały czas przy niej siedzi i drapie. Staram się ją nauczyć, aby jadła granulat, bo jest o wiele zdrowszy. Jednak strasznie opornie nam to idzie. Miska stoi cała żarcia, a ta nadal będzie prosić o swoją ulubioną karmę.

Zrozumiałam, że życie jest za krótkie na kłótnie, unoszenie się dumą i czekanie, aż będzie lepszy moment. Musimy nauczyć się żyć tu i teraz, bo życie nie będzie na nas czekać. Ono płynie swoim tempem i się nie zatrzyma. Nie odwlekajmy przyjaźni i miłości na później, bo pewnego dnia będzie już za późno. Jeśli kogoś kochasz, powiedz to. Jeśli ktoś jest dla Ciebie bardzo ważny, pokaż tej osobie. Jeśli nie możesz bez kogoś żyć, udowodnij to. Ciesz się życiem i żyj! Tego życzę zarówno sobie, jak i Wam! W komentarzu napisz, jak Tobie minął ten miesiąc, czy wydarzyło się coś ciekawego, czy był dobry. Z przyjemnością dowiem się. Życzę Wam wszystkiego dobrego i do napisania!

25 czerwca 2020

Jak rozpocząć pozytywnie dzień?

Hej kochani!
Czy u Was również jest taka beznadziejna pogoda? U mnie od kilku dni pada deszcz, nie można nigdzie wyjść, ani pojechać. Nie jestem zadowolona, w jaki sposób rozpoczął się mój urlop, ale cóż. Jakoś żyć trzeba. Dlatego w dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać Wam, że również, gdy pada deszcz, gdy pogoda nie dopisuje lub humor jest beznadziejny, można pozytywnie rozpocząć dzień. Bywają dni, kiedy ciężko zmotywować się do wstania z łóżka, kiedy nie mamy motywacji do pracy, albo wystarczająco dużo sił, aby przeżyć kolejny dzień. Dlatego zapraszam Was do skorzystania z moich rad, aby z dobrym samopoczuciem zacząć dzień.


  • Wypij szklankę wody, najlepiej z cytryną!

 Szklanka wody tuż po przebudzeniu może zdziałać cuda. Jest niezbędna do prawidłowej pracy całego naszego organizmu, w tym także mózgu. Woda pomaga wyeliminować z naszego organizmu wszystkie toksyny. Przez brak wody możemy się odwodnić, a to z kolei prowadzi do spadku ciśnienia krwi. Zwiększa uczucie pełności i nieznacznie przyśpiesza metabolizm, co może pomóc w utracie wagi. Ponadto picie wody z cytryną idealnie nawadnia organizm w upalnie dni, poprawia nastrój i dodaje energii, przeciwdziała zaparciom oraz poprawia wydajność w trakcie ćwiczeń i pomaga zapobiegać występowaniu kamieni. Jak widzicie picie wody z dodatkiem cytryny, ma same zalety. Dla osób, które lubią eksperymentować, jest mnóstwo przepisów w internecie, w jaki sposób taką wodę można dodatkowo urozmaicić!


  • Poruszaj się trochę, np. porozciągaj się lub potańcz chwilę przy ulubionej muzyce!

Wykonując poranne przeciąganie, rozciągamy swoje mięśnie grzbietu, brzucha, nóg i rąk. Rozciągamy również ścięgna i rozgrzewamy wszystkie stawy. Poprawiamy w ten sposób cyrkulację krwi, rozgrzewamy cały układ ruchu i aktywujemy go do prawidłowego funkcjonowania. Dodatkowo powodujemy rozbudzenie naszego organizmu. Warto tuż po przebudzeniu wykonać kilka ćwiczeń między innymi przysiady, skłony boczne, krążenia ramion i bioder oraz skłony głowy w przód, tył i na boki. Jeśli ktoś nie przepada za taką aktywnością fizyczną, to również dobrym pomysłem będzie taniec przy ulubionej muzyce. Ja niestety nie potrafię tańczyć, ale bardzo dobrze się bawię, udając, że umiem przy swojej ulubionej muzyce. Od razu samopoczucie się poprawi!


  • Zjedz smaczne i pożywne śniadanie!
Śniadanie jest pierwszym posiłkiem, jaki dostarczamy naszemu organizmowi. Zdrowe, odżywcze śniadanie ma szczególne znaczenie dla naszego mózgu. Powinniśmy wiedzieć, że po 6-8 godzinach snu, nasze ciało potrzebuje energii. Mózg natomiast wymaga odpowiedniej porcji glukozy, która jest mu niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Oraz należy wiedzieć jakie produkty wybrać, by wspomagać produkcję serotoniny oraz by dostarczyć odpowiednią ilość protein. Dzięki temu będziemy się cieszyć dobrym samopoczuciem. Do takich produktów należą: jaja, grecki jogurt naturalny, płatki owsiane, biała herbata, czarna czekolada oraz owoce. Podsumowując, jeśli odczuwamy potrzebę polepszenia samopoczucia i zasobów naszej energii wystarczy pozwolić sobie na zdrowe odżywianie.




  • Nie zaczynaj dnia od sprawdzania, co słychać w cudzym życiu - zadbaj o swoje!
Telefon jest pierwszą rzeczą, po którą sięgasz tuż po przebudzeniu i ostatnią, którą odkładasz przed pójściem spać? To niedobry znak! Telefony zawładnęły naszym życiem. Nie tylko ułatwiają szybki kontakt z drugą osobą, lecz także służą rozrywce. Niestety łatwo się od nich uzależnić. A niektóre osoby są tak bardzo uzależnione od telefonu, że pierwszą rzeczą, jaką robią po przebudzenie to sprawdzenie co słychać u znajomych, gdzie byli i co robili. Zamiast tego złego nawyku powinni wykorzystać czas, aby zadbać o swoje życie oraz zdrowie. A dla osób uzależnionych mam kilka rad: kontroluj czas, wyłącz bezużyteczne powiadomienia, wyłącz wibracje w telefonie, znajdź sobie inne zajęcie, odkładaj telefon w miejsce poza zasięgiem twojego wzroku. Bo pamiętaj, życie jest za krótkie, żeby żyć czyimś życiem!


  • Pomyśl o tym, co dobrego może Cię spotkać tego dnia!
 Pierwsza godzina po przebudzeniu decyduje, w jaki sposób wykorzystamy dany dzień. To, co robisz rano i jak wykorzystujesz poranek, ma duży wpływ na kolejne godziny, które są dopiero przed Tobą. Dobrze wykorzystanie porannych godzin może pozytywnie wpłynąć na samopoczucie, jasność myślenia i produktywność. Dlatego dobrym pomysłem jest zaplanowanie dnia i zastanowienie się co dobrego spotka nas w ciągu dnia. Bardzo lubię z rana usiąść i wypisać wszystkie cele, zadania, obowiązki, które muszę wykonać w ciągu dnia. Również wypisanie przyjemności, jakie nas spotkają, dadzą dużego kopa do działania. Wypisuję dosłownie wszystko, te drobne rzeczy i te ważniejsze. Dzięki temu mam wszystko na papierze i nie muszę się martwić, że o czymś zapomnę. Brak stresu poprawia jeszcze bardziej nasze samopoczucie!

Nie wiem, jak jest u Was, ale dla mnie te rady bardzo pomagają. Tym bardziej, gdy pogoda za oknem nie dopisuje i brakuje mi motywacji. Wystarczą dwie godziny z rana, aby mój dzień upłynął w pozytywnym nastroju i w świetnym humorze. Z chęcią dowiem się, co Was motywuje do wstania rano z łóżka, swoje propozycje piszcie w komentarzach, a ja z przyjemnością je przeczytam! Do następnego!

11 czerwca 2020

Jasnowłosa w podróży #Tykocin

Hej kochani!
Dopiero niedawno zrozumiałam, że przepadam za podróżami, bardzo lubię jeździć samochodem i uwielbiam poznawać nowe miejsca. Przez ostatni rok zwiedziłam tyle nowych miejscowości niż przez 20 lat swojego życia. Mam tyle wspomnień, że trudno mi w to uwierzyć. I bardzo się cieszę z tego powodu, ponieważ wspomnienia to najlepsza rzecz, jaką możemy przywieźć z podróży.
Dzisiejszy wpis będzie typowo fotograficzny, ponieważ chciałabym Wam pokazać miejsce, w którym miałam okazję być jakiś czas temu, czyli w Tykocinie. Pomyślałam sobie, że świetnym pomysłem będzie, jeśli na blogu stworzę nową serię. Będę pokazywała Wam zdjęcia i miejsca, które odwiedziłam! Będzie to nowe, podróżnicze wydanie! Mam nadzieję, że dzięki temu poznacie nowe, piękne miejsca! Oraz będziecie mogli przeczytać moją opinię, czy warto jechać i jakie emocje towarzyszyły mi w czasie podróży.
Tykocin to miasto w województwie podlaskim, w powiecie białostockim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Tykocin, położone w kotlinie Biebrzańskiej nad Narwią, na zachód od Białegostoku. W Tykocinie przebywali wielokrotnie królowie oraz książęta polscy. Duża liczba zabytków, a przede wszystkim zachowany oryginalny układ przestrzenny miasta, z widoczną do dzisiaj granicą części żydowskiej, z oryginalną synagogą (muzeum) powoduje, że miasto jest odwiedzane przez turystów z kraju i zagranicy.

Jeśli mam być szczera to miasto jest bardzo ładne. A ruiny zamku zachwycają swoim wyglądem. Mimo tego, że miejscowość nie jest bardzo znana, to jest idealna, aby w wolnym dniu wyskoczyć z rodziną na taki jednodniowy wypad! Spacer, zwiedzanie oraz pyszne lody. Brzmi idealnie! Mimo tego, że u mnie obyło się bez lodów, bo jednak w kwietniu to jest jeszcze za wcześnie. To mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z wyjazdu!












Do następnego!

9 maja 2020

Kwiecień w kilku słowach!

Hej kochani!
Kwiecień dobiegł końca i również czas na kwietniowe przemyślenia, refleksje i podsumowanie ubiegłego miesiąca oraz domknięcie go. Jak to mówią kwiecień plecień, bo przeplata. I z tym się zgodzę, ponieważ wydarzyły się dobre rzeczy i złe, dlatego wyszła taka przeplatanka. Jak zresztą w każdym miesiącu, w każdym kwartale czy roku. Musimy się z tym pogodzić, że nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Tak samo również, jak śpiewa Igor Herbut:

Życie jest małą ściemniarą,
wróblicą, wygą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi, idź!


Blog i instagram

Jeśli mam być z Wami szczera w kwietniu nie miałam tyle czasu co w marcu, aby usiąść i napisać jakiś wpis. Nie lubię robić czegoś byle jak, więc i post na bloga musiał być napisany porządnie. Dlatego wolałam wcale nie pisać, nie mając czasu niż napisać bez składu i ładu. Jednak systematycznie odwiedzałam ulubione blogi oraz również poznałam kilka nowych. Wpadałam na strony swoich czytelników i z przyjemnością czytałam każdy wpis od deski do deski. Na instagramie można było mnie spotkać częściej niż w marcu. Wrzucałam więcej zdjęć oraz starałam się za każdym razem przeczytać wpis osób, które śledzę na bieżąco. Powiem Wam, że na instagramie publicznym bywałam dwa razy częściej niż na swoim prywatnym profilu.


Życie prywatne

Muszę się Wam pochwalić, ale w kwietniu po pięciu latach zrozumiałam swój aparat. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, co trzeba ustawić, jakie funkcje wybrać, żeby zdjęcie zrobić w trybie manualnym. Oczywiście nadal posługuję się swoją ściągawką z telefonu, bo jeszcze tego wszystkiego nie znam na pamięć. Jednak uważam, że zrobiłam duży postęp w nauce fotografii. Miałam okazję być u przyjaciółki oraz odwiedzić swojego chrześniaka. Przyjaciółka zrobiła mi przepiękną hybrydę, która trzymała się trzy tygodnie. Miałam dwa cudowne wyjazdy. W jednym dniu z przyjemnością wróciłam do Białowieży, z której możecie zobaczyć zdjęcia w poprzednim wpisie. Była wtedy słoneczna pogoda, więc idealna pora na spacer. Ten dzień bardzo dobrze pamiętam i miło go wspominam. Drugi wyjazd był do Tykocina, aby zobaczyć na własne oczy zamek królewski z XV wieku. Ten wyjazd również zapadł mi w pamięci i za każdym razem wracając wspomnieniami do tego dnia, będę miała uśmiech na twarzy. To właśnie w tym dniu i w tym miejscu dostałam przebłysk w fotografii i zrozumiałam funkcje swojej lustrzanki. Będąc w takim pięknym miejscu, miałam okazję poćwiczyć swoje umiejętności (zdjęcia z tego wyjazdu na pewno wrzucę na bloga).


Niunia była w tym miesiącu bardzo rozpieszczana, nie tylko mizianiem i poświęcaniem dużej uwagi, ale również dostała dużo różnego rodzaju smakołyków oraz kulę smakulę, którą zrobiła mi bardzo duży bałagan w pokoju. Jednak dla takiego szczęścia królika jestem w stanie poświęcić się! Zapoznałam się ze swoim samochodem od strony maski, gdy byłam zmuszona sprawdzić płyn chłodzący, dopiero wtedy pierwszy raz zajrzałam pod maskę. Zawsze to robił albo brat, albo kolega brata. Po zajrzeniu pod maskę stwierdziłam, że takie zajęcie jest wyłącznie dla faceta. Ja się na tym w ogóle nie znam!
W kwietniu zrozumiałam, że to małe rzeczy sprawiają, że na twarzy pojawia się uśmiech, drobnostki dnia codziennego. Jeśli ktoś nie potrafi cieszyć się z małych rzeczy, to również nie będzie umiał cieszyć się z dużych rzeczy! Po zwolnieniu wróciłam do pracy, jednak nigdy nie zapomnę, jakie wyszło zamieszanie w związku z moim zwolnieniem. Już nie będę wchodzić w szczegóły, kto tu zawinił ja czy lekarz. Jednak na całe szczęście udało mi się odkręcić to małe utrapienie.

I to by było na tyle. Jak widzicie, trochę zawirowań miałam, ale również było bardzo dużo wspaniałych momentów. Jedno jest pewne, nie żałuję ani jednego dnia, ani jednej godziny. A do niektórych wspomnień będę wracała z bananem na twarzy. 
Jak Wam minął kwiecień? Wydarzyło się coś ciekawego, czym możecie się pochwalić? Do następnego!

1 maja 2020

Kosmetyki pod lupą #1 Oriflame

Hej kochani!
Która z nas nie lubi kosmetyków? Chyba nie znam takiej dziewczyny! Każda z nas używa kosmetyków. Jedna ma ich trochę więcej, druga ma ich trochę mniej, ale każda jakieś kosmetyki w domu posiada. Wpadłam na pomysł, aby do bloga wprowadzić nową serię dotyczącą kosmetyków. W swoim życiu przetestowałam ich bardzo wiele i na pewno jeszcze wiele ich przetestuję. Dlatego fajną opcją będzie, gdy wyrażę swoje zdanie i opinię. Powiem, jakie ma zalety, a jakie wady. A nóż może komuś taki wpis się przyda, a może kogoś zachęcę do zakupu któregoś z wymienionych kosmetyków. Na pierwszy ogień pójdzie firma Oriflame. Jak wiecie lub nie kiedyś byłam konsultantką w tej firmie i próbowałam swoich sił w opcji biznesowej. Jednak nie jest to dla mnie i po prostu nie udało mi się tego osiągnąć. Przez długi okres zamawiałam kosmetyki sobie, rodzinie lub koleżankom. Takich kosmetyków z tej firmy u mnie w domu nazbierało się mnóstwo! Dlatego długo nie musiałam szukać czy się zastanawiać, o jakich wydać opinię! Jeśli chcecie poznać moje zdanie, zapraszam do dalszej lektury!

  • Oczyszczająca maseczka Pure Skin
Maseczka glinkowa o głębokim działaniu z naturalnym ekstraktem z papai i technologią Detect, zawierający kwas salicylowy. Pomaga oczyszczać zaskórniki, usuwając zanieczyszczenia i tłuszcz. Od pierwszego zastosowania oczyszcza pory i sprawia, że cera jest czystsza i matowa. Już po 4 tygodniach stosowania wyraźnie zmniejsza się ilość wyprysków”.

Maseczka po nałożeniu na twarz przyjemnie chłodzi. Ma przyjemny zapach i kremową konsystencję. Trzeba pamiętać, aby nie trzymać jej za długo na twarzy, ponieważ gdy zastygnie ciężko ją zmyć. Producent obiecuje nam, że nasza cera będzie oczyszczona i zmatowiona. Po miesiącu stosowania zmniejsza ilość wyprysków. Jeśli chodzi o moje zdanie, to używałam jej przez kilka tygodni i u mnie żadnych super efektów nie było widać. Maseczka jak każda inna, nie powaliła mnie na kolana. Produkt raczej dobry dla osób, które nie mają większych problemów z cerą, jednak nie spełnił moich oczekiwań.

Ocena: 6/10


  • Krem do stóp Feet Up Cherry Delights
Bogaty, nawilżający krem do stóp o słodkim zapachu wiśni. Zawiera olejek goździkowy, zmiękcza i wygładza skórę”.

Pierwsza cecha, która zwraca naszą uwagę, jest zapach. Cynamon połączony z goździkami zachęca do aplikacji kremu. Feet Up ma konsystencję musu, zamiast ciężkiego i tłustego kremu do stóp. Skóra jest w lepszej kondycji, szybko się wchłania i po całym dniu jest ukojeniem dla stóp. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu. Jedyny minus, jaki krem posiada to taki, że jest w edycji limitowanej, więc bardzo ciężko jest go dostać.

Ocena: 9/10


  • Woda tonizująca z aloesem
Preparat do oczyszczania skóry twarzy. Właściwy produkt do codziennej pielęgnacji. Tonik głęboko nawilża, łagodnie i dokładnie myje całą twarz oraz przyjemnie odświeża. Efektem, jaki obiecuje nam producent, będzie nawilżona i oczyszczona skóra”.

Jest to chyba najgorszy produkt, jaki miałam okazję używać. Po pierwsze produkt, zamiast nawilżać, bardzo wysuszył mi cerę, a po drugie po kilku tygodniach stosowania na twarzy pojawiły się wypryski. Tonik, zamiast oczyszczać i niwelować trądzik sprawiał, że tych wyprysków na twarzy było dwa razy więcej. Dla mnie ten produkt nie zdał swojej roli. Na pewno drugi raz nie kupiłabym go.

Ocena: 2/10


  • Tusz do rzęs The One 5-in-1 Wonderlash
Wielofunkcyjna maskara ze szczoteczką 3D, która pozwoli Ci osiągnąć efekt niewiarygodnie długich i gęstych rzęs. Zawiera składniki pielęgnujące, które odżywiają rzęsy”.

Jest to najlepszy tusz do rzęs, jaki kiedykolwiek posiadałam. Nie potrzeba dużo czasu, aby rzęsy wyglądały jak u modelki. Pięknie rozdziela rzęsy, unosi je, wydłuża i pielęgnuje. Bardzo długo utrzymuje się na rzęsach oraz się nie rozmazuje w czasie deszczu lub śniegu. Strzał w dziesiątkę. Jeszcze żaden inny tusz, którego używałam, nie przebił tego. Można kupić go w ciemno, a na pewno każdy będzie zadowolony z efektów!

Ocena: 10/10


  • Nawilżający krem do rąk z olejkiem z awokado
Nawilżający krem do rąk z naturalnym olejkiem z awokado. Pomaga zmiękczać i wygładzać skórę dłoni oraz poprawiać jej kondycję. Błyskawicznie odżywia suchą lub zmęczoną skórę, potrzebującą nawilżenia”.

Mój ulubiony krem do rąk z tej firmy. Krem nie jest gęsty i już niewielka ilość wystarczy, by nawilżyć dłonie. Ma cudowny, delikatny zapach awokado. Bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia na dłoniach tłustej warstwy. Zawsze miałam problem z suchymi dłońmi, a zimą to już była tragedia. Ten krem sprawił, że moja skóra wróciła do normalności, zrobiła się mięciutka w dotyku. Z tym produktem raz na zawsze mogłam pożegnać się z suchą, pękającą skórą na dłoniach. Daję gwarancję, że ten krem poradzi sobie z najbardziej wysuszonymi dłońmi!

Ocena: 10/10


Jak widzicie, nie wszystkie kosmetyki są tak rewelacyjne, jak obiecuje nam producent czy firma. Niektóre produkty nie pomogły na moją cerę, a jeszcze niektóre tylko zaszkodziły. Jednak są też takie, z których jestem bardzo zadowolona i na pewno tak szybko z nich nie zrezygnuję. To wszystko zależy od człowieka, od organizmu, od typu skóry. Znacie moją ocenę, opinię i śmiało możecie zdecydować czy planujecie zakup w przyszłości, czy raczej zniechęciłam was do tego. Swoje zdanie piszcie w komentarzach! A ja z przyjemnością się dowiem, jak działają u was, czy w ogóle mieliście okazję ich używać i czy się sprawdziły! Do następnego! 

24 kwietnia 2020

Wyjazd w kierunku natury

Hej kochani!
Dzisiaj typowo fotograficzny wpis, ponieważ chciałabym pokazać wam zdjęcia z mojego wyjazdu do Białowieży, który odbył się w marcu. Miejscowość oddalona jest od mojej o 43 km, więc bardzo bliziutko i świetny pomysł, aby wyskoczyć z rodziną, przyjaciółmi czy z chłopakiem na taki wyjazd. Białowieża znana jest z Narodowego Parku Białowieskiego i z rezerwatu żubrów. Ta przejażdżka była pomysłem spontanicznym. Pojechałam z cudowną osóbką i pomimo nieporozumień w pewnym momencie niczego nie żałuję, a wręcz przeciwnie jestem wdzięczna za wszystko. Bardzo mi się podobał wyjazd, jestem z niego zadowolona. Zobaczyłam przepiękne miejsca, a najbardziej spodobał mi się strumyk z kamieniami (możecie ujrzeć na zdjęciach). Dowiedziałam się sporo rzeczy. A przede wszystkim miło spędziłam dzień, który na zawsze zostanie w mojej pamięci! Zapraszam was do obejrzenia fotografii z mojej wyprawy w kierunku natury! W komentarzu zostawcie swoją opinię na temat zdjęć, chętnie poczytam! Do następnego!












10 kwietnia 2020

Marzec w kilku słowach!

Hej kochani!
Bardzo rzadko robiłam takie podsumowania na blogu, ale pomyślałam sobie, że jest to bardzo fajny pomysł na refleksję, na przemyślenia, na podsumowanie ubiegłego miesiąca pod względem bloga, instagrama i życia prywatnego. Po porannej jodze, w ciszy i w spokoju przy kubku gorącej herbaty i pod ciepłym kocem postanowiłam otworzyć serce i umysł i w skrócie podsumować ostatni miesiąc!


Marzec był bardzo dziwnym miesiącem. Tak to jest odpowiednie określenie! Wydarzyło się mnóstwo dobrych, jak i złych rzeczy. Jeśli jesteście tego ciekawi, to nie przedłużam i zapraszam do wspólnego prześledzenia pierwszego wiosennego miesiąca!

Blog i instagram

Jeśli chodzi o blog, to można powiedzieć, że w marcu wróciłam na stałe na moją internetową witrynę. Stałam się systematyczna, częściej dla was piszę oraz odwiedzam swoje ulubione blogi. I z ciekawością je czytam. W marcu przybyło mi ogrom nowych wyświetleń i troszeczkę obserwatorów. Zmieniłam szablon na bardziej profesjonalny (płatny). To jest mój pierwszy szablon, za którym zapłaciłam. Postanowiłam, że w pierwszym wiosennym miesiącu ruszę na poważnie z blogiem i też tak się stało. Szablon zmieniłam, posty uporządkowałam i podpięłam pod odpowiednią etykietę. Dzięki temu teraz z łatwością można się odnaleźć na blogu. Blog stał się takim moim oczkiem w głowie. Jest poniekąd moim pamiętnikiem, który zbiera prawie wszystkie moje wspomnienia.
Instagram został trochę w tyle, ponieważ na początku marca rzadko bywałam w domu, a pod koniec marca nie miałam aż tyle weny twórczej, aby poświęcić swój czas i zainteresowanie instagramowi. Zdecydowanie w marcu blog wysunął się na pierwsze miejsce!


Życie prywatne

Tutaj mogłabym się długo rozpisywać, ale tego nie zrobię, bo niektóre wspomnienia chcę zostawić tylko dla siebie, które zapiszę tylko w swoim dzienniku! O swoim życiu prywatnym opowiem wam ogólnie i w skrócie.
Początek marca był dla mnie motywacją do zmian, do sprzątania. W pierwszym tygodniu marca wyjechałam na tydzień do Warszawy. Bardzo się cieszę z tego wyjazdu, bo moim marzeniem odkąd pamiętam, było odwiedzenie stolicy. Mimo tego, że bardzo blisko mieszkam, bo jednak 200 km to nie jest tak daleko, a nigdy nie miałam okazji pojechać do stolicy Polski i zostać tam na kilka dni. Będąc w Warszawie, razem ze znajomymi poszliśmy do Łazienek. Było przepięknie i ten czas spędzony miło wspominam! Miałam okazję być pod budynkiem sejmu i senatu oraz widzieć pałac kultury.
Na dzień kobiet dostałam przepiękny prezent, który pielęgnuję do dzisiaj. Udało mi się przerejestrować samochód i wygrać walkę z urzędami, która trwała dwa miesiące. Następnie zaczął rozprzestrzeniać się wirus. W Polsce został wprowadzony stan epidemiologiczny, każdy obywatel miał zakaz niepotrzebnego wychodzenia z domu. W połowie miesiąca miałam mały wypadek, przez który musiałam zszywać palca oraz dostałam dwa tygodnie zwolnienia z pracy. Od tego momentu, zaczęłam nadrabiać filmy i książki. Założyłam nowe konto na vinted, na którym sprzedaję nieużywane lub za małe ciuchy. Chory palec oraz koronawirus nie przeszkodzili mi w spełnianiu marzeń i dotarciu do celu. Nadal byłam aktywna fizycznie, tylko odrobinę mniej i w domu. Spędziłam cudownie dzień w Białowieży (o tym napiszę w osobnym wpisie, bo jest o czym opowiadać!) Bardzo dużo podróżowałam autem jako pasażer oraz jako kierowca (jeśli nie wiecie, to bardzo lubię jeździć samochodem). Miałam motywację oraz czas, aby wysprzątać cały swój pokój, od sufitu po podłogę. A z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa tylko raz odwiedziłam swojego chrześniaka. Za to moja  niunia (królik) była bardzo grzeczna. Nauczyła się załatwiać do kuwety. I jedyny problem, jaki jeszcze mamy to zbyt duża ilość energii o piątej rano. Jednak to jest wybaczalne.
Jak widzicie, początek wiosny minął mi bardzo szybko i jednocześnie wydarzyło się mnóstwo rzeczy, za które jestem wdzięczna. Nauczyłam się bardzo dużo nowych rzeczy i umiejętności oraz zdobyłam nową wiedzę, która na pewno mi się w przyszłości przyda.
A jak wam minął marzec? Jesteście zadowoleni z tego miesiąca czy raczej odwrotnie? Piszcie swoje podsumowania w komentarzu, a ja na pewno je przeczytam! Do następnego!

30 marca 2020

Możliwości, które daje nam kwarantanna!

Hej kochani!
Od dłuższego czasu mamy obowiązek siedzenia w domu. Wszystko zostało zamknięte. Nie możemy nigdzie wyjść, jedynie co zostało to wyjście do sklepu, apteki, w nagłych sytuacjach lub na samotny spacer, aby nasza psychika do końca nam się nie zepsuła. W tej sytuacji większość firm kombinuje jak tylko może, żeby zostać na rynku, żeby mieć za co się utrzymać. Jednak są też firmy takie, które wychodzą nam na rękę. I mobilizują nas, aby ten czas spędzić w domu, wykorzystać go na nasze pasje, zainteresowania. Aby zacząć się rozwijać, dokształcać i po prostu nie nudzić się w czterech ścianach.



Pierwszą firmą i jednocześnie taką stroną jest empik. Empik daje nam możliwość przez 60 dni w zupełności za darmo mieć dostęp do 13 tysięcy e-booków i audiobooków, w tym setek lektur w empik go. Osoby, które uwielbiają czytać, na pewno nie będą się nudzić. Oprócz tego nie płacimy nic za dostawę kurierem i do paczkomatów. Jak dla mnie super opcja na ten wolny czas. Mamy mnóstwo książek za darmo to jeszcze możemy nasze ulubione utwory posłuchać, gdy nie mamy czasu czytać. Czy to w samochodzie, gdy jedziemy do pracy, czy przed snem, gdy nie możemy zasnąć.

Co należy zrobić, aby empik premium mieć za free?
Należy wejść na stronę empik- czas w domu. W podanym miejscu podać swój adres e-mail. W ciągu kilku minut dostaniesz kod. Następnie kod należy wpisać na podanej stronie. Zalogować się lub jeśli nie mamy konta zarejestrować się i aktywować empik premium. Następnie cieszyć się pakietem korzyści.

Sklep empik uwielbiałam od zawsze. Gdy do niego wchodziłam, mogłam siedzieć tam godzinami. A teraz empik ma ode mnie jeszcze wielki szacunek za taki krok, za udostępnienie w zupełności za darmo aż tyle e-booków i audiobooków. Dlatego korzystajcie, póki jest taka możliwość.



Kolejną stroną, która otwiera przed nami drzwi, jest Tidal. Tidal jest to identyczna aplikacja jak spotify, czyli do słuchania muzyki. Możesz słuchać, gdziekolwiek jesteś, w domu, w pracy, czy dla poprawienia nastroju. A to wszystko tylko za 4 zł. 4 miesiące muzyki bez limitu w tidal za 4 zł. Zachęcająco prawda? No kto z nas nie lubi muzyki? Nie znam takiej osoby. Każdy z nas od czasu do czasu coś puści do słuchania, przeważnie słucha się w samochodzie lub w czasie sprzątania! Znacie to? Bo ja owszem! Jedni słuchają więcej, drudzy mniej, ale każdy z nas tej muzyki potrzebuje.

Podobnie jak w empiku najpierw należy zalogować się lub zarejestrować. Następnie musimy zapłacić te 4 zł i mamy do wyboru dwie opcje albo za pomocą karty. Musimy wpisać nasze dane z karty i jest to trochę ryzykowne. Albo możemy zapłacić za pomocą paypal. Wybór należy do nas!

Większość z nas lubi przechowywać wspomnienia w postaci zdjęć. Niestety teraz zakłady fotograficzne są zamknięte, a w rossmanach jest to trochę niehigieniczne, zwłaszcza w tym okresie albo zostały wprowadzone jakieś ograniczenia. Dlatego z pomocą przychodzi nam, kolejna strona uwolnij kolory. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, wymaga od nas dużo odpowiedzialności i troski o siebie i innych. Dlatego powinniśmy zachowywać zasady bezpieczeństwa. Ten czas, gdy musimy spędzić w domach, możemy wykorzystać produktywnie na porządki w starych fotografiach. Zdjęcia, z którymi mamy złe wspomnienia możemy usunąć z naszych dysków, z komputerów. A te zdjęcia, które przywołują same dobre wspomnienia, możemy wywołać i zrobić piękne albumy, które będą nam towarzyszyły o wiele dłużej niż zdjęcia na dysku.
Strona uwolnij kolory, wprowadziła do końca marca darmową wysyłkę za zakupy powyżej 39 zł, do paczkomatów INPOST, umożliwiających bezdotykowy odbiór przesyłki. Oprócz tego każdy z nas dostanie kod rabatowy, który jest ważny do 20 kwietnia. Realizacja zamówienia wynosi 24 godziny plus czas dostawy dwa dni, czyli po trzech dniach nasze zdjęcia będą już u nas!

Na stronie jest wszystko krok po kroku opisane. Jak zamówić, gdzie wpisać kod rabatowy, więc na pewno się nie pogubicie!

Jak autor strony uwolnij kolory, pisze: "wykorzystajcie wspólnie spędzane dni: wróćcie do rodzinnych zdjęć, które czekają na dyskach komputerów i w telefonach, wspominajcie, rozmawiajcie i wybierzcie te, które są dla was najważniejsze. Już dziś wywołajcie swoje wspomnienia!"



Jak widzicie domowa kwarantanna nie musi być nudna! Już sam fakt, że niektóre firmy wychodzą nam z różnymi propozycjami, aby ten czas spędzić w domu powinien być wystarczająco mobilizujący, aby ten czas rzeczywiście przesiedzieć w domach. Dla dobra naszego i naszych rodzin, przyjaciół, znajomych. A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Podoba wam się pomysł z taką inicjatywą? Swoje opinie piszcie w komentarzach. Chętnie się dowiem jakie jest wasze zdanie! Do następnego!



22 marca 2020

Czy świat się kończy?

Hej kochani!
Od kilku dobrych tygodni, a nawet miesięcy mamy okazję słyszeć o koronawirusie. Najpierw to bagatelizowaliśmy, dopiero, teraz gdy przyszedł do Europy, do Polski jesteśmy świadomi zagrożenia. W Polsce został wprowadzony stan epidemiologiczny, zostały pozamykane szkoły, galerię oraz miejsca rozrywkowe. Dostaliśmy nakaz siedzenia w domu i wychodzenia z niego tylko w stanie konieczności. Minął tydzień może półtora, a niektórzy ludzie nadal nie rozumieją, co się dzieje. Do sklepów spożywczych chodzą po kilka razy dziennie. Nagle mają po sto różnych spraw w urzędzie. W bankach kolejki po same drzwi. I są to przeważnie seniorzy, emeryci, którzy są w grupie wysokiego zagrożenia. W ciągu tego okresu nic się nie zmieniło. Nadal człowiek człowiekowi wilkiem. Nadal świat jest samolubny, egoistyczny, a ludzie w nim myślący tylko o sobie. W tych czasach jest bardzo ciężko o jakąś bezinteresowną pomoc. Wszystko jest materialne, za pieniądze.

Zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje, dlaczego tacy jesteśmy. Również mówię o sobie, bo nie jestem święta, a normalnym człowiekiem, który również popełnia błędy, który również za bardzo się rozpędzi. Co się dzieje z tym światem. Teraz gdy jest bardzo głośno o tym wirusie, gdy media huczą, na stronach społecznościowych możemy przeczytać lub obejrzeć bardzo dużo wartościowych wpisów. Dopiero teraz rozumiemy, co tak naprawdę w życiu się liczy. Nie są ważne pieniądze, bo gdy zachorujemy, to zdrowia nie kupimy. Nie są ważne markowe, oryginalne ciuchy, bo teraz siedząc w domach i tak nikt nas w nich nie zobaczy. Nie jest ważne to jakim samochodem jeździmy, bo gdy jesteśmy w ciężkim stanie, dziękujemy Bogu, że mamy cokolwiek czym możemy dojechać do lekarza, do apteki.



Dopiero, teraz gdy świat się rozpada, rozumiemy, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Dopiero teraz rozumiemy, że liczą się takie wartości jak zdrowie, miłość, przyjaźń, dobro, bezinteresowna pomoc. Teraz gdy mamy czas, aby się zatrzymać, przemyśleć mamy świadomość co my robimy, do czego dążymy, że wspólnymi siłami postępując w sposób negatywny, niszczymy ten świat. Odpowiadając na pytanie z tytułu, tak świat się już kończy. Może nie jutro, nie za tydzień i nie za sto lat. Jednak koniec zbliża się bardzo szybko. Wystarczy tylko usiąść, zdjąć z oczu klapki i się rozejrzeć dookoła. Co chwilę dostajemy jakieś ostrzeżenia z góry, jakieś sygnały. I nie musimy wybiegać daleko w przeszłość. Wystarczy cofnąć się o rok. Najpierw pożary w Australii, teraz wirus na całym świecie. Ludzie w rządzie non stop toczą walkę. Ceny rosną w górę, brakuje pieniędzy i ludzie muszą wyjeżdżać za granicę. Gdy spotkamy człowieka o innym kolorze skóry, innej wiary czy orientacji seksualnej wytykamy go palcami. Gdy masz odmienne zdanie, inne wartości, plany, marzenia jesteś już skończony. W ludziach brakuje empatii, zrozumienia. Gdy rozejdą się drogi w przyjaźni, w miłości jeden udaje, że drugiego nie zna. A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach, chętnie się dowiem! Tylko pamiętajcie, każdy może mieć swoje zdanie, swoją opinię i w zupełności ma do tego prawo.

Na zakończenie tego wpisu chciałabym przytoczyć pewien fragment, bardzo mądry i mam nadzieję, że na chwilę się zatrzymacie, przemyślicie i weźmiecie to sobie do serca.
"Dopiero teraz, gdy świat kazał nam się zatrzymać, upaść na kolana, może zrozumiemy, co tak naprawdę się liczy. Jak bardzo się zgubiliśmy, zapędziliśmy. Jak wiele tracimy każdego dnia. W narzuconej sobie samym, bezdusznej gonitwie życia. A przecież na końcu i tak czeka nas sprawiedliwa meta. Nikt nie będzie bardziej wygrany. Nikt. Bardziej jedynie powinniśmy być dziś, jutro, zawsze, ale człowiekiem. Dla drugiego człowieka. Są takie wartości, których zrozumienie zbiera śmiertelne żniwa."

Do następnego!

18 marca 2020

Koniecznie musisz to zaobserwować!

Hej kochani!
Dawno tutaj się do Was nie odzywałam, ale ostatnio w moim życiu bardzo dużo się działo. Byłam w rozjazdach, miałam dużo obowiązków na głowie, aż w końcu nastał taki moment, że mam trochę czasu na odpoczynek, na pisanie i na korzystanie z życia!
Dzisiejszy wpis poświęcony będzie jednej z moich ulubionych aplikacji, jaką jest instagram. Uwielbiam tę aplikację, ponieważ można tam wrzucać nasze zdjęcia, albo tworzyć konto według własnego uznania na dowolny temat. Wystarczy tylko otworzyć umysł i ruszyć z wyobraźnią. Mam kilka swoich ulubionych kont, które śledzę na bieżąco i gdyby ich zabrakło, na pewno byłoby mi z tego powodu przykro. I dzisiaj pokażę Wam wartościowe konta, które warto obserwować i które sama obserwuję.

1. @cooosure
Na pierwszy rzut idzie profil pod nazwą @cooosure. Prowadzi je dziewczyna o imieniu Anita. Interesuje się fotografią, dlatego też prowadzi drugie konto pod nazwą @fotoomoment, na którym fotografuje emocje i łapie chwile. Uwielbiam tę dziewczynę za to, że wstawia przepiękne zdjęcia i wszystko do siebie idealnie pasuje. Prowadzi bullet journal, więc jest też w pewnym sensie inspiracją dla mnie. Tworzy różnego rodzaju akcje oraz pisze bardzo ciekawego bloga!


Kolejną osobą jest Justyna, która prowadzi konto na instagramie na temat psychologii. Jest
psychoterapeutką i pisze bloga. Uwielbiam śledzić jej profil, ponieważ jest najbardziej motywującą osobą, jaką miałam okazję do tej pory spotkać na instagramie. Wspaniała dziewczyna o złotym sercu i mobilizującymkoncie na instagramie. Z czytelnikami dzieli się swoją wiedzą w zupełności za darmo.


Kasia prowadzi instagrama o tematyce fotograficznej. Oprócz tego, że robi przepiękne zdjęcia i wrzuca je na instagrama, to również dzieli się swoją wiedzą. Opowiada o fotografii "od kuchni". Śledząc jej działalność w internecie, można dowiedzieć się o wielu przydatnych informacjach. Na zdjęciach uwiecznia wyjątkowe momenty. A pod zdjęciami dodaje bardzo długie i
wartościowe opisy, które uwielbiam czytać.


4. @dagawu
Dagmara jest sportowcem. Jej instagram jest poświęcony sportowi i siłowni. Uwielbiam chodzić na siłownię, kocham ćwiczyć i pocić się więc profil od razu wpadł w mój gust. Dodaje filmiki i
pokazuje, jak można ćwiczyć, nie wychodząc z domu. Wrzuca inspirujące zdjęcia i zachęca wszystkich, aby sport był częścią naszego życia. Na instastories pokazuje dosłownie wszystko, zaczynając od diety, a kończąc na Q&A. Śledząc Dagmarę w mediach społecznościowych, można nie tylko zarazić się pozytywną energią, ale również zapałem do ćwiczeń.


Ten instagram jest nieidealnie idealny. Zwykłe przedmioty można ustawić w taki sposób, że zdjęcie wygląda jak z bajki. I Ania pokazuje nam to na instagramie. Nawet zwykłe pogniecione prześcieradło ma swój urok. Ten profil to jest magia! Oprócz instagrama Ania również pisze bloga, na którym pisze o codzienności. O takich zdjęciach i takim instagramie większość z nas może tylko sobie pomarzyć.


Ania na swoim profilu uczy nas jak dbać o porządek. Jej motto porządek w domu, to porządek w życiu. I z takim nastawieniem prowadzi instagrama oraz pisze bloga. Pod zdjęciami dodaje wpisy opisujące jej codzienność oraz daje nam wskazówki dotyczące
porządku. Na blogu nazywa siebie pogromczynią
bałaganu i daje lekcje, w jaki sposób pozbyć się z domu. Możemy znaleźć u niej ebooki, kursy i ogrom przydatnej wiedzy. Nic tylko śledzić jej działalność w internecie.


Konto, na którym jest miejsce dla każdej babki. Ania jest ciepłą osobą i pokazuje to na instagramie. Wrzuca przyjemne dla oka zdjęcia, a opisy pod zdjęciami są pozytywne. Będąc u Ani na instagramie, mam wrażenie, jakbym znała ją osobiście i aktualnie popijała z nią kawę. Na instastories motywuje swoich czytelników między innymi do wstawania bez przekładania, do utrzymywania porządku w głowie oraz inspiruje i motywuje. Jest blogerką z krwi i kości, a w pisanie wkłada całe swoje serce.


To są moje instagramowe perełki. Bardzo ciężko było mi wybrać najbardziej wartościowe konta, ponieważ wszystkie profile, które obserwuję, są wyjątkowe i bardzo dużo wnoszą do życia oraz uczą! Wybrałam te, na których spędzam największą ilość czasu. Kolejność jest w zupełności przypadkowa i nawet bym się nad nią nie zastanawiała, bo wszystkie dziewczyny zajmują miejsce na podium. Czy któreś z wyżej wymienionych kont jest Wam znane albo może postanowiliście zaobserwować? W komentarzach napiszcie o swoich instagramowych perełkach, a być może moje grono czytelnicze się powiększy! Do następnego!

18 stycznia 2020

Czy warto mieć postanowienia noworoczne?

Z początkiem nowego roku większość osób tworzy sobie postanowienia. Zaczną chodzić na siłownię, będą o siebie dbać oraz więcej innych przeróżnych rzeczy. Ja również kiedyś miałam takie podejście, że nowy rok jest dobrą okazją do zmian. A jest to nieprawda i w tym wpisie przekonacie się dlaczego. Jeśli jesteście zainteresowani moimi przemyśleniami oraz moją opinią to zapraszam do dalszego czytania!

Zacznijmy od tego, co to są w ogóle postanowienia noworoczne? Postanowienie jest to, co ktoś sobie postanawia. A noworoczny oznacza związany z rozpoczynającym się nowym rokiem. Czyli postanowienia noworoczne są deklaracją, którą się składa przed samym sobą. Deklaracja z kolei oznacza oświadczenie, które powinno być dotrzymane. A jak wiadomo, z czasem nasze postanowienia wyparują i nie zdołamy dotrzymać danego słowa.

Dlaczego postanowienia noworoczne nie mają sensu? Ponieważ gdy minie tydzień, miesiąc po nowym roku wracamy do naszych starych przyzwyczajeń i po prostu jesteśmy zbyt leniwi, żeby coś zmienić w naszym życiu. Niestety, ale to jest prawda, polskie społeczeństwo jest leniwe. Oczywiście nie wszyscy, bo ja nie mogę sobie tego zarzucić. Jednak obserwując na co dzień ludzi, jestem w stanie powiedzieć, że ludzie nie mają chęci do życia i tym samym nie mają chęci, aby coś w tym życiu zmienić. Pod koniec roku każdy stawia sobie postanowienia, bo jednak zamknięcie starego rozdziału i rozpoczęcie nowego jest dużą motywacją do zmiany. Jednak gdy minie pierwszy tydzień, pierwszy miesiąc, nasze postanowienia również szybko znikają. A co za tym idzie? Wracamy do naszych starych przyzwyczajeń, do naszych starych nawyków i nic w swoim życiu nie zmieniamy.


Druga sprawa, dlaczego akurat nowy rok ma być tą motywacją do zmiany? Dlaczego nie możemy zacząć zmieniać coś tu i teraz? Dlaczego musimy czekać do poniedziałku, do nowego miesiąca lub do nowego roku? Nie wiecie, jak bardzo denerwują mnie posty w mediach społecznościowych, które tylko utwierdzają mnie w tym, że polska jest leniwa. Gdy ja chciałam zmienić swoje życie, nie czekałam do nowego roku. Wszystko zaczęło się w marcu 2019 roku. Małymi kroczkami dążyłam do tego, aby być szczęśliwą, aby teraz być w tym miejscu, w którym aktualnie jestem. I nie czekałam do nowego tygodnia, miesiąca czy roku. Postanowiłam coś zmienić i to zrobiłam. Mogę się pochwalić jedynie tym, że mam taki charakter. Jestem zawzięta i jak coś sobie postanowię to, to zrobię. Nie ważne w jakim tempie, z pomocą czy bez, ale prędzej, czy później osiągnę swój cel.

Dlaczego nie warto robić postanowień noworocznych?
1. Pierwszym powodem jest to, że jeden rok się kończy, a drugi zaczyna i nasz mózg nie jest świadomy tego, co sobie postanawia. Zmiana cyferki w roku jest taką dużą motywacją, że nie myślimy nad tym, czy sobie poradzimy, a później okazuje się, że wzięliśmy za duży ciężar na swoje barki.
2. Po drugie jesteśmy świeżo po świętach, w czasie odpoczynku, wolnym i racjonalnie nie myślimy. Często takie decyzje są podejmowane pochopnie, bez zastanowienia, bez przemyślenia. A co gorsza, takie postanowienia wypisujemy na pęczki, nie ważne, że nie damy rady dokonać 20 postanowień, ale nadal wypisujemy ich coraz więcej.
3. Większość osób robi to na pokaz, przed rodziną, znajomymi czy sąsiadami. Zakłada sobie postanowienia w takim celu, aby zrobić wrażenie przed innymi ludźmi.
4. Brak rezultatów może wybić nas z rytmu. Mimo tego, że twardo dążymy do celu, jednak gdy po miesiącu nie widzimy postępów. Zwyczajnie tracimy chęci do dalszej podróży do osiągnięcia naszego celu.
5. Nie jesteśmy do tego przygotowani. Aby wypisać sobie postanowienia, najlepiej usiąść i się głęboko zastanowić czego tak naprawdę chcemy, czy damy radę tego dokonać, dopiero potem możemy coś sobie postanowić.

Jak widzicie noworoczne postanowienia to tylko stereotyp, który mówi nam, że gdy kończy się stary rok, a zaczyna nowy, musimy coś zmienić w naszym życiu. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chciałby coś zmienić w swoim życiu, to zrobi to tu i teraz, a bynajmniej nie będzie czekał z tym do nowego roku. Życzę Wam kochani dobrego roku i samych pozytywnych dni!