Hej kochani!
Kwiecień dobiegł końca i również czas na kwietniowe przemyślenia, refleksje i podsumowanie ubiegłego miesiąca oraz domknięcie go. Jak to mówią kwiecień plecień, bo przeplata. I z tym się zgodzę, ponieważ wydarzyły się dobre rzeczy i złe, dlatego wyszła taka przeplatanka. Jak zresztą w każdym miesiącu, w każdym kwartale czy roku. Musimy się z tym pogodzić, że nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Tak samo również, jak śpiewa Igor Herbut:

Życie jest małą ściemniarą,
wróblicą, wygą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi, idź!


Blog i instagram

Jeśli mam być z Wami szczera w kwietniu nie miałam tyle czasu co w marcu, aby usiąść i napisać jakiś wpis. Nie lubię robić czegoś byle jak, więc i post na bloga musiał być napisany porządnie. Dlatego wolałam wcale nie pisać, nie mając czasu niż napisać bez składu i ładu. Jednak systematycznie odwiedzałam ulubione blogi oraz również poznałam kilka nowych. Wpadałam na strony swoich czytelników i z przyjemnością czytałam każdy wpis od deski do deski. Na instagramie można było mnie spotkać częściej niż w marcu. Wrzucałam więcej zdjęć oraz starałam się za każdym razem przeczytać wpis osób, które śledzę na bieżąco. Powiem Wam, że na instagramie publicznym bywałam dwa razy częściej niż na swoim prywatnym profilu.


Życie prywatne

Muszę się Wam pochwalić, ale w kwietniu po pięciu latach zrozumiałam swój aparat. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, co trzeba ustawić, jakie funkcje wybrać, żeby zdjęcie zrobić w trybie manualnym. Oczywiście nadal posługuję się swoją ściągawką z telefonu, bo jeszcze tego wszystkiego nie znam na pamięć. Jednak uważam, że zrobiłam duży postęp w nauce fotografii. Miałam okazję być u przyjaciółki oraz odwiedzić swojego chrześniaka. Przyjaciółka zrobiła mi przepiękną hybrydę, która trzymała się trzy tygodnie. Miałam dwa cudowne wyjazdy. W jednym dniu z przyjemnością wróciłam do Białowieży, z której możecie zobaczyć zdjęcia w poprzednim wpisie. Była wtedy słoneczna pogoda, więc idealna pora na spacer. Ten dzień bardzo dobrze pamiętam i miło go wspominam. Drugi wyjazd był do Tykocina, aby zobaczyć na własne oczy zamek królewski z XV wieku. Ten wyjazd również zapadł mi w pamięci i za każdym razem wracając wspomnieniami do tego dnia, będę miała uśmiech na twarzy. To właśnie w tym dniu i w tym miejscu dostałam przebłysk w fotografii i zrozumiałam funkcje swojej lustrzanki. Będąc w takim pięknym miejscu, miałam okazję poćwiczyć swoje umiejętności (zdjęcia z tego wyjazdu na pewno wrzucę na bloga).


Niunia była w tym miesiącu bardzo rozpieszczana, nie tylko mizianiem i poświęcaniem dużej uwagi, ale również dostała dużo różnego rodzaju smakołyków oraz kulę smakulę, którą zrobiła mi bardzo duży bałagan w pokoju. Jednak dla takiego szczęścia królika jestem w stanie poświęcić się! Zapoznałam się ze swoim samochodem od strony maski, gdy byłam zmuszona sprawdzić płyn chłodzący, dopiero wtedy pierwszy raz zajrzałam pod maskę. Zawsze to robił albo brat, albo kolega brata. Po zajrzeniu pod maskę stwierdziłam, że takie zajęcie jest wyłącznie dla faceta. Ja się na tym w ogóle nie znam!
W kwietniu zrozumiałam, że to małe rzeczy sprawiają, że na twarzy pojawia się uśmiech, drobnostki dnia codziennego. Jeśli ktoś nie potrafi cieszyć się z małych rzeczy, to również nie będzie umiał cieszyć się z dużych rzeczy! Po zwolnieniu wróciłam do pracy, jednak nigdy nie zapomnę, jakie wyszło zamieszanie w związku z moim zwolnieniem. Już nie będę wchodzić w szczegóły, kto tu zawinił ja czy lekarz. Jednak na całe szczęście udało mi się odkręcić to małe utrapienie.

I to by było na tyle. Jak widzicie, trochę zawirowań miałam, ale również było bardzo dużo wspaniałych momentów. Jedno jest pewne, nie żałuję ani jednego dnia, ani jednej godziny. A do niektórych wspomnień będę wracała z bananem na twarzy. 
Jak Wam minął kwiecień? Wydarzyło się coś ciekawego, czym możecie się pochwalić? Do następnego!

11 komentarzy:

  1. Mój kwiecień był spokojny. Dużo czytałam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Kochana. Po pierwsze genialny design bloga! Jestem zachwycona i lecę obejrzeć inne posty. Po drugie, mój kwiecień był równie zwariowany jak i twój. No może odrobinę mniej - wróciłam w końcu po 9 tygodniach do szkoły, i moje egzaminy się odbędą, więc się mega ciesze. Obejrzałam z kilka seriali i męczę się nadal z TVD, 8 sezonów to zdecydowanie dla mnie za wiele. Przeczytałam kilka zaległy książek i w końcu wzięłam się za mojego bloga i publikuje w końcu regularnie posty. Również mojego Instagrama odżywiłam, przy czym mój prywatny leży i czeka na swoje lepsze czasy. Niestety nie mogę publikować wszędzie tych samych zdjęć - bo inaczej moi znajomi będą mnie atakować "tak nie można".

    To chyba tyle jeśli chodzi o mój Kwiecień. Chętnie zobaczę fotorelacje bodajże zdjęcia z tego miejsca! Oby dwóch miejsc nie kojarzę. Ja niestety nigdzie nie byłam :< "W kwietniu zrozumiałam, że to małe rzeczy sprawiają, że na twarzy pojawia się uśmiech, drobnostki dnia codziennego. Jeśli ktoś nie potrafi cieszyć się z małych rzeczy, to również nie będzie umiał cieszyć się z dużych rzeczy!" - genialne zdanie, i tu cię popieram. Trzeba się cieszyć z każdej małej rzeczy aby być szczęśliwym!
    Pozdrawiam Weronika S.
    pasjeweroniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w kwietniu zmieniłam uczelnię (zajęło mi to ponad miesiąc) i zrozumiałam, że lenistwo to domena wykładowców na studiach zaocznych. W szczególności, że ja studiuję kierunek, który jest tylko uzupełnieniem do konkretnego zawodu i na studiach zaocznych jest garstka osób, które dopiero będą zaczynać poważną drogę zawodową.

    ZAPRASZAM DO MNIE!
    Mój blog
    Mój Instagram
    Mój Studygram

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie kwiecień upłyną tak nijako, że nawet go nie zauważyłam tak naprawdę, przez prawie cały czas siedziałam w domu a w sprawach zawodowych i prywatnych nic się nowego nie działo.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie kwiecień był raczej sredniawy :) to jeden z moich ulubionych miesiącow a w tym roku przez koronowirusa był całkiem inny. Fajnie, ze podszkolilas sie z aparatem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fotografia nie jest łatwą sprawą, mi zajęło mnóstwo czasu, by chociaż spróbować przestawić się na tryb manualny. Fajnie, że mogłaś gdzieś pojechać i spotkać się z przyjaciółką. Ja już nie mogę się doczekać choćby najmniejszych podróży i czasu ze znajomymi :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. czyli nie jest tak że, jak każdy narzeka ;-) chyba dobrze spędziłaś czas :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie kwiecień minął spokojnie, aby żałuję, że nie mogłam spędzić z chłopakiem jego urodzin.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że rozkminiłaś swój aparat :) mój kwiecień przeleciał mi przez palce, wydaje mi się, że to za sprawą ciągłego siedzenia w domu (praca zdalna + ograniczanie kontaktu z osobami trzecimi). Pozytywne jest to, że w maju znowu odżyłam 😊
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda, każdy miesiąc, rok, tydzień a nawet dzień bywa takim trochę przeplataniem.. raz jest dobrze, potem źle i znowu wszystko wraca na odpowiednie tory. Takie jest życie, tego nawet nie da się zmienić ale.. tak jak już wspomniałaś w ostatnim (dobra, przedostatnim) akapicie, warto doceniać drobne rzeczy, najmniejsze gesty bo dzięki nim możemy zmienić nasz dzień, tydzień, miesiąc, rok czy kolejne lata ♥
    Ciesze się, że działasz z aparatem i jakbyś miała problem - wal jak w mur, pomogę :) No i oczywiście czekam na fotki, chociaż i tak mnie zawsze zachwycasz swoimi ♥ buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój kwiecień do szczególnie udanych nie należał, no ale w maju to trochę nadrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz.
Z przyjemnością wejdę do osób, które przeczytały wpis!