31 października 2020

Październik w kilku słowach!

Hej kochani!

Mój ulubiony jesienny miesiąc dobiega końca. Już jutro zaczyna się listopad, dlatego jest to idealny czas na podsumowanie bieżącego miesiąca. Na wysnucie refleksji oraz zamknięcie kolejnego rozdziału w życiu.

Październik był bardzo fajnym miesiącem. Bardzo dużo się wydarzyło i mam mnóstwo wspaniałych wspomnień. Więc zacznijmy od początku...

 
„I możesz słyszeć „rzuć to!”, ale nie możesz słuchać.
Bo gdy Ci mówią „ustąp” to znaczy, że coś znaczysz.
Więc nieważne co jest jutro,
Ważne, to co jest tutaj!

Blog i instagram

Blog zdecydowanie poszedł w odstawkę, nic nie napisałam, nawet w wersji roboczej. Nie zalogowałam się na stronie, nie czytałam waszych wpisów. Po prostu na wszystko zabrakło mi czasu. Natomiast już wracam i na pewno na jakiś czas zostanę. Na instagramie udzielałam się regularnie. Wrzucałam zdjęcia, dodawałam relacje na instastory, instagram cały czas tlił się życiem. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła zmian. Zarchiwizowałam wszystkie zdjęcia i postanowiłam zacząć od nowa, z nową motywacją i energią! Mam nadzieję, że tym razem tak łatwo się nie poddam.


Życie prywatne

Początek miesiąca nie zaczął się ciekawie. Zaczęło się od bolącego gardła, żadne leki mi nie pomagały, a ból, zamiast ustępować, to był coraz silniejszy. Aż w końcu któregoś dnia w pracy rozłożyło mnie na łopatki. Powiększyły mi się więzy chłonne, temperatura ciała zaczęła mi się podwyższać. Po pracy skontaktowałam się z lekarzem i okazało się, że miałam anginę. Pierwszy raz w życiu na to zachorowałam, a ból gardła był straszny. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Dostałam antybiotyk i zwolnienie z pracy na tydzień. Spędziłam ten czas w ciepłym łóżeczku! Przez ten okres byłam bardzo rozpieszczana przez swojego chłopaka. Dbał o mnie, jak tylko mógł, kupował mi różne rzeczy oraz odwiedzał mnie. Miałam bardzo dużo czasu na czytanie książki, spędzaniu czasu na instagramie oraz śledzenia losów bohaterów w serialu. Gdy doszłam do siebie, wróciłam do pracy.

W połowie miesiąca zrobiłam sobie przed urodzinowy prezent i wykupiłam kurs online pt. „Techniczne podstawy fotografii. Okazało się, że zrobiłam dobry krok w kierunku nauki fotografii. Dwa razy wysłali mnie w delegację do Legionowa. Fajne miasto, przesympatyczni ludzie, jednak zdecydowanie wolę swoją miejscowość i ludzi w nich mieszkających. 22 października jeździłam na urodzinowy tort mojej młodszej siostry ciotecznej. A dwa dni później były moje urodziny, które były najlepszymi urodzinami, jakie do tej pory miałam. Z rana mój ukochany zabrał mnie do kina, dostałam od niego prezent, o którym zawsze marzyłam, czyli mały aparacik instax. Wieczór spędziłam w gronie chłopaka, przyjaciółki i jej męża. Dostałam od nich bardzo fajny prezent, który będę nosić na co dzień! Drugiego dnia dostałam cudowny prezent od mamy, który na pewno będzie ze mną przez całe życie! Zrozumiałam, że otaczają mnie wspaniali ludzie, dla których jestem bardzo ważna.

W październiku niunia dała mi popalić. Przyczepiła się do jednej ściany i jeśli nikogo nie ma w pobliżu to cały czas przy niej siedzi i drapie. Staram się ją nauczyć, aby jadła granulat, bo jest o wiele zdrowszy. Jednak strasznie opornie nam to idzie. Miska stoi cała żarcia, a ta nadal będzie prosić o swoją ulubioną karmę.

Zrozumiałam, że życie jest za krótkie na kłótnie, unoszenie się dumą i czekanie, aż będzie lepszy moment. Musimy nauczyć się żyć tu i teraz, bo życie nie będzie na nas czekać. Ono płynie swoim tempem i się nie zatrzyma. Nie odwlekajmy przyjaźni i miłości na później, bo pewnego dnia będzie już za późno. Jeśli kogoś kochasz, powiedz to. Jeśli ktoś jest dla Ciebie bardzo ważny, pokaż tej osobie. Jeśli nie możesz bez kogoś żyć, udowodnij to. Ciesz się życiem i żyj! Tego życzę zarówno sobie, jak i Wam! W komentarzu napisz, jak Tobie minął ten miesiąc, czy wydarzyło się coś ciekawego, czy był dobry. Z przyjemnością dowiem się. Życzę Wam wszystkiego dobrego i do napisania!