7 lipca 2019

Moja pielęgnacja włosów krok po kroku

Hej kochani!
Dzisiaj wpis bardziej kosmetyczny, kobiecy, bo będzie dotyczył włosów. Nie jestem i nigdy nie byłam włosomaniaczką. I dla mnie wystarczył tylko szampon, ale do pewnego momentu. Krótka historia, jeśli chodzi o moje włosy. Będąc małą dziewczynką, miałam bardzo gęste, zdrowe i długie włosy. W tamtych czasach moje koleżanki z klasy zazdrościły mi tych włosów, ponieważ żadna z nich nie miała takich ślicznych włosków jak ja. Bywało różnie, raz miałam długie włosy, potem je o połowę ścinałam i znowu hodowałam do tej samej długości. Po maturze postanowiłam włosy ściąć do ramion, bo wiedziałam, że będzie to dla nich dobre rozwiązanie i tym bardziej że zbliżało się lato. Było mi lżej na głowie. Minęło kilka miesięcy i miałam ciężki okres w życiu, choroba, stres co spowodowało, że moje włosy straciły o połowę swojej objętości, zaczęły mi strasznie wypadać. Były bardzo rzadkie aż do tego stopnia, że było widać skórę głowy, były bardzo duże prześwity. Nie będę ukrywać, że włosy dla mnie są ważne, tak samo, jak dla każdej dziewczyny. Więc nie zostawiłam tak tego. Chodziłam do dermatologa z innym problemem i podczas mojej kolejnej wizyty postanowiłam zapytać o włosy. Pani dermatolog dała mi kilka cennych rad, które wzięłam sobie do serca i od tamtego momentu zaczęłam dbać o swoje włosy. Znalazłam produkty, które sprawdzają mi się w 100%, z których jestem zadowolona i na pewno tak szybko z nich nie zrezygnuję.


1. Szampon

Najważniejszym produktem jest szampon, bo to on myje naszą skórę głowy i to od niego zależy, w jakim stanie będą nasze włosy. Od zawsze używałam szamponów przeznaczonych do włosów dojrzałych, czyli takie, które posiadają SLS, SLES. W swoim życiu przetestowałam bardzo dużą ilość szamponów przeznaczonych do różnych typów włosów. Jedne mi się sprawdzały a drugie nie. Jednak z żadnego szamponu nie byłam do końca zadowolona. Któregoś dnia wpadłam na pomysł, żeby włosy umyć szamponem dla dzieci. Skoro jest to szampon dla dzieci, to na pewno nie zaszkodzi. Padło na popularny i wszystkim znany szampon Babydream. Od razu uprzedzam, że można myć włosy dorosłego człowieka, ale nie każdy typ włosów. Czemu szampon dla dzieci? Odpowiedź jest prosta, szampon dla dzieci jest bardzo delikatny, nie zawiera tyle substancji co zwykłe szampony. Włosy po nim są bardzo delikatne, mięciutkie i przyjemne w dotyku. A co najważniejsze, a zawsze miałam z tym problem, nie są oklapnięte, a na głowie widzę i czuję objętość oraz lekkość! Ten szampon nie jest przeznaczony dla każdego typu włosów. Na pewno nie mogą myć głowy osoby, które posiadają włosy zniszczone, osoby z włosami kręconymi, ponieważ ten szampon może poplątać im włosy jeszcze bardziej. Jest idealnym rozwiązaniem dla osób, którym włosy szybko się przetłuszczają.


2. Peeling do włosów

Tylko kilka razy w życiu stosowałam odżywki, maski do włosów i nie byłam pozytywnie do nich nastawiona. Po wyschnięciu moje włosy były tłuste i wyglądały, jakbym w ogóle ich nie myła. Próbowałam na różne sposoby, nakładałam, które się zmywa, nakładałam, których się nie zmywa, nakładałam na same końcówki i efekt był zawsze taki sam. Tylko jedna odżywka zaskoczyła mnie pozytywnie, którą zamówiłam przez internet i włosy się nią pryska. Zaczęłam stosować peeling do włosów. Nigdy wcześniej o takim czymś nie słyszałam, wiedziałam, że jest do twarzy, do ciała, ale nigdy nie pomyślałam, że może być również do włosów. Pierwszy raz się z tym spotkałam, gdy zaczęłam czytać artykuły w internecie na temat mojego typu włosów. Więc postanowiłam wypróbować u siebie. Peeling ma za zadanie oczyszczać naszą skórę głowy i to tak porządnie. Usuwać pozostałości z kosmetyków oraz martwy naskórek. Po pierwszym użyciu nie byłam zadowolona, włosy były takie dziwne w dotyku. Być może dlatego, że nie spłukałam dobrze włosów. Postanowiłam dać kolejną szansę. Za drugim razem byłam zadowolona z efektów. Peeling używam raz w tygodniu przed myciem włosów na mokrą skórę głowy.


3. Seboradin

Ten produkt przepisała mi pani dermatolog. Ma za zadanie hamować wypadanie włosów, pobudzać ich odrost oraz wpływa na odbudowę keratyny. Tym kosmetykiem pryskam włosy i skórę głowy codziennie. Produkt należy wmasować w naszą skórę głowy, a następnie ułożyć fryzurę. Nie należy spłukiwać, więc używam tego po umyciu włosów. Oprócz tego dostałam kapsułki na włosy oraz paznokcie. Suplement diety pomaga zachować zdrowe włosy, pomaga w utrzymaniu prawidłowej pigmentacji włosów oraz pomaga zachować zdrowe paznokcie. Nie jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi wszystkich składników odżywczych, więc czasami lepiej wspomóc się różnymi suplementami diety.



4. Szczotka do włosów

Jeśli chcemy, aby nasze włosy były w dobrym stanie, zdrowe i ładne należy dbać również o szczotkę. Szczotka nie tylko rozczesuje nasze włosy, ale również zbiera z nich resztki kosmetyków, martwy naskórek i sebum. Nie wyobrażam sobie czesać się taką szczotką. Dlatego raz na tydzień ewentualnie na dwa tygodnie należy nasze szczotki myć. Pod spodem przedstawiłam wam sposób, w jaki można myć nasze szczotki.

Do połowy miski nalej wody, dodaj sodę oczyszczoną oraz mydło. Należy dodać tak na oko, ale też nie zbyt małą ilość. Wymieszać i włożyć naszą szczotkę do wody. Zostawić ją w wodzie na 30 minut, po tym czasie należy szczoteczką do zębów lub jakąś inną delikatną szczoteczką umyć naszą szczotkę do włosów. Pamiętajcie, żeby przed włożeniem jej do wody usunąć z niej wszystkie włosy. Potem spłukać w czystej wodzie i zostawić do wyschnięcia.


Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak zmieniły się moje włosy w ciągu ostatniego miesiąca. Jest ich o wiele więcej, są mocne, zdrowsze. Gdy się je pociągnie, nie da się ich wyrwać. W czasie szczotkowania wypadnie tylko kilka sztuk. Włosy zaczęły mi odrastać. Jedynym minusem jest to, że nad czołem mam malutkie pasemka. Nie da się ich w żaden sposób związać ani jakkolwiek ułożyć. Bywają dni, że bardzo sterczą, ale dla takich efektów jestem w stanie się poświęcić. W końcu za kilka miesięcy urosną i nie pozostanie po nich ślad. Jestem bardzo zadowolona ze swoich włosów oraz z efektów, które są widoczne. Jak widać odpowiednia pielęgnacja i dobranie właściwych kosmetyków sprawi, że włosy będą zdrowe, piękne i mocne! A jakie są wasze historie z włosami? Zostawiajcie komentarze, a ja z chęcią przeczytam.


Przy okazji zapraszam was do polubienia mojej strony na facebooku, gdzie możecie zobaczyć urywki z następnych wpisów, poczytać mądre rzeczy oraz zachęcam czytelników do cieszenia się z małych rzeczy! Strona kiedyś była dość rzadko używana, ale chcę to zmienić! Będzie mi bardzo miło jeśli zajrzycie na nią! Do następnego!


                                                                               Chwytaj Dzień

4 czerwca 2019

Szkoła się skończyła, a życie toczy się dalej!

Hej kochani!
Dzisiaj opowiem wam śmieszną historię z mojego życia, a zarazem bardzo prywatną, bo odsłaniam kawałek siebie. Będąc jeszcze uczniem i chodząc do szkoły, bardzo się wszystkim przejmowałam, nadal mi coś zostało z tej cechy, ale w granicach rozsądku. Miałam kilka bardzo dobrych koleżanek i bywały takie momenty, że nazywałam je swoimi przyjaciółkami. Teraz, gdy o tym wspominam, jest mi przykro jaka byłam kiedyś głupia. Ta "przyjaźń" to jest zwykła znajomość, która kończy się po ukończeniu szkoły. Kiedyś myślałam, że znalazłam prawdziwe przyjaciółki, że ta przyjaźń będzie trwała również po szkole. Bardzo się przejmowałam, że nikt do mnie pierwszy nie napisze, że zawsze ja musiałam robić ten pierwszy krok i pisać do swoich koleżanek. A gdy była przerwa w pisaniu to zdarzały się nawet kłótnie. I wtedy nie miałam na myśli, że musimy ze sobą pisać codziennie, bo każdy ma własne życie, każdy ma swoje obowiązki, ale raz na tydzień powinniśmy się zainteresować co u drugiej osoby słychać. A tutaj miesiącami była cisza. A gdy znów ja napisałam, w odpowiedzi mogłam przeczytać, że ta osoba myślała, że się obraziłam. Dla mnie ta sytuacja jest, szczerze mówiąc, żałosna, nie jestem małym dzieckiem i nie mam pięciu lat, żeby się obrażać. Pewne osoby nadal nie dorosły do swojego wieku. Dla mnie jest szkoda życia, na takie obrażanie się. Teraz już wiem, że mam ciekawsze rzeczy do robienia, mam ważniejsze cele w życiu niż przejmowanie się takimi osobami.



W każdej relacji międzyludzkiej musimy się angażować, żeby ta relacja trwała i nie ma czegoś takiego, że tylko jedna osoba pisze, że tylko jedna osoba dzwoni, że tylko dla jednej osoby zależy. Dlatego kiedyś bardzo często się kłóciłam właśnie z tymi koleżankami. Z tego względu, że to tylko dla mnie zależało na kontakcie, że tylko dla mnie zależało na przyjaźni, a druga strona miała mnie w czterech literach. Niestety człowiek uczy się z wiekiem i po jakimś czasie do niego dociera jakie błędy popełniał. Teraz gdy już zmądrzałam, nie chcę popełniać tego samego błędu co wcześniej. Dopiero teraz po szkole zrozumiałam, kto jest moją prawdziwą przyjaciółką, z kim nadal mam kontakt. I nie musimy pisać codziennie, zdarza się, że tygodniami ze sobą nie piszemy, a gdy już się spotkamy, to tematy się nie kończą. Ta osoba jest dla mnie jak siostra, nie wyobrażam sobie, żeby urwał się nam kontakt. Ona zawsze była dla mnie bardzo ważna!

Teraz gdy już skończyłam szkołę, zmieniłam się. Zmieniłam swoje życie, zaczęłam doceniać jakich wspaniałych ludzi mam wokół siebie. Jaką wspaniałą mam rodzinę, jakiego wspaniałego mam chłopaka oraz jaką wspaniałą mam przyjaciółkę. Nie potrzebuję więcej do szczęścia. Mam wokół siebie ludzi, których kocham, dla których jestem ważna i którzy są ważni dla mnie. A te "przyjaźnie", na których mi kiedyś zależało, zerwałam, oczywiście nie dosłownie, ale już nie utrzymuję z nimi kontaktu i nie zamierzam interesować się ich życiem. Kiedyś były ważne w moim życiu, ale jak to w tytule, szkoła się skończyła, a życie toczy się dalej! Nie chcę marnować swojego życia, przejmując się osobami, które są grosza warte, które są dwulicowe, u których nigdy nie miałam wsparcia, nie chcę wracać do przeszłości. Przeszłość chcę zostawić jak najdalej za sobą, oddzielić grubą kreską i patrzeć w przyszłość, żyć teraźniejszością i kochać! A jak było u was, mieliście taką sytuację? Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam. Do następnego!










24 maja 2019

Moje początki na siłowni

Hej kochani!
Będąc jeszcze uczniem technikum, razem z klasą poszliśmy do pobliskiej siłowni, ponieważ wtedy był dzień sportu. I nasza klasa została zaproszona na siłownię. Na samym początku zostaliśmy oprowadzeni, wszystko zostało opowiedziane i pokazane, a na koniec każdy z nas mógł zrobić analizę ciała. Po jakimś czasie koleżanka zapytała mnie, czy nie chciałabym razem z nią chodzić na siłownię. Trochę się nad tym zastanawiałam, ale w końcu się zgodziłam. I od tamtej pory chodziłyśmy razem na siłownię przez dwa miesiące. Później przestałam chodzić, bo były egzaminy, matury i będąc uczniem, nie miałam tyle pieniędzy, żeby kupować sobie co miesiąc karnet na siłownię. Więc przestałam chodzić. Po roku postanowiłam wrócić na siłownię i wtedy chodziłam już sama.

Jak wyglądały moje początki na siłowni? Szczerze mówiąc, na samym początku bardzo wstydziłam się chodzić na siłownię. A dlatego, że od zawsze byłam szczuplutką osobą, odkąd pamiętam, zawsze miałam niedowagę. Wzięło się to stąd, że mam takie geny. I skoro nie mogłam przytyć naturalnie, jedząc więcej posiłków, to znalazłam inny sposób na przytycie, wyrobienie sobie mięśni. I wiadomo, że stereotypy mówią, że na siłownię chodzą tylko osoby z nadwagą lub otyłością. Więc ja taki chudzielec i siłownia, obawiałam się, że ludzie zaczną się ze mnie śmiać. Na samym początku starałam się być trochę dalej niż inni ludzie. Jednak po jakimś czasie poznałam ludzi, którzy chodzą na siłownię z różnych powodów. Jest grupka osób, która chodzi na siłownię, żeby przytyć, jest grupka osób, które chodzą, żeby zrzucić kilka kilogramów i jest też grupka osób, która chodzi na siłownię tylko po to, żeby poprawić sobie samopoczucie. Po tym czasie zrozumiałam, że nie tylko ja mam taki problem. Od tamtego momentu zaczęłam chętniej chodzić na siłownię, intensywniej ćwiczyłam. I po prostu zaczęło mi się to podobać. Poznałam również bardzo fajną dziewczynę, z którą od czasu do czasu sobie porozmawiamy, gdy się spotkamy na siłowni.



Na samym początku trenerka dała mi przykładowy plan ćwiczeń, ale po jakimś czasie zaczęło mnie to nudzić, więc postanowiłam trochę poszperać w internecie, pooglądać filmiki oraz poczytać niektóre artykuły. Trochę wiedzy nabrałam i postanowiłam taki trening ułożyć sobie sama. I powiem Wam szczerze, że teraz o wiele bardziej lubię chodzić na siłownię niż wcześniej. Teraz gdy idę, to codziennie robię jakiś inny trening. Wiadomo, że te treningi się powtarzają po jakimś czasie. Robię ćwiczenia na takich maszynach, na których wcześniej nigdy nie robiłam.

Od powrotu na siłownię minęły trzy miesiące. Po jakimś czasie postanowiłam znowu zrobić analizę ciała, żeby wiedzieć, na czym stoję. Jeśli ktoś by nie wiedział, analiza ciała pokazuje, ile ważymy, ile mamy mięśni, tkanki tłuszczowej, ile mamy białka, tłuszczów i minerałów. Pokazuje dosłownie wszystko. Trenerki ze siłowni drukują nam i mamy wszystko na kartce. Okazało się, że brakuje mi tylko jednego kilograma, aby mieć wagę w normie. Wtedy nabrałam jeszcze więcej energii i motywacji. Jednak chcę przytyć trochę więcej kilogramów i żeby waga nie była na styk, bo wiadomo, że nasza waga się waha i nie chcę, żeby było raz w tę stronę raz w tamtą stronę. Jeśli uda mi się osiągnąć cel, to będę nadal chodziła na siłownię, dla lepszego samopoczucia, bo wiadomo, że sport to zdrowie.

Jeśli ktoś chciałby chodzić na siłownię i się boi, to z ręką na sercu mówię, że nie ma czego. Tam ludzie przychodzą z różnymi problemami. I nikt z nikogo się nie śmieje, a to wszystko jest tylko w naszej głowie. Każdemu polecam taki wypad na siłownię, a jeśli nie siłownię to zwykły spacer czy przejażdżka rowerem. Pamiętajcie, że sport to zdrowie. Do następnego!


16 maja 2019

Początek czegoś nowego

Hej kochani!
Ostatnio w moim życiu zmieniło się bardzo dużo rzeczy. Postanowiłam zamknąć pewien rozdział w życiu i zacząć żyć na nowo. A raczej uczyć się żyć na nowo. Zacząć nowy rozdział. Bardzo się cieszę, że podjęłam taką decyzję, ponieważ teraz żyje mi się o wiele lepiej. Jestem bardzo wdzięczna ludziom, którzy się do tego przyczynili. To skoro zmiany to zmiany wszystkiego! Blog jest częścią mojego życia. Nie wyobrażam sobie, żebym przestała pisać. Dlatego bloga również postanowiłam zmienić. Przede wszystkim zmieniłam adres mojej strony, więc osoby, które mnie obserwują, muszą usunąć obserwację i zaobserwować jeszcze raz. Trochę byłam przywiązana do tej nazwy i kiedyś ciężko było mi ją zmienić. Jednak wiem, że mój blog tej zmiany potrzebował. Od samego początku mój blog nazywał się carpe diem i postanowiłam, żeby adres również taki był. Zmieniając adres, postanowiłam również przenieść bloga na własną domenę już bez tej końcówki blogspot.com.


Zmieniłam również wygląd bloga oraz usunęłam zbędne strony z paska. Nadal bardzo lubię gotować, ale już nie dodaję postów na ten temat i raczej nie będę. Może kiedyś raz na jakiś czas będę chciała pokazać wam coś pysznego do ugotowania, ale to będzie bardzo rzadko i nie jest potrzebna do tego dodatkowa strona. Chcę również zmienić styl bloga, nadal będzie to lifestyle, ale już nie będę pisała na niektóre tematy. Na pewno o DIY nie przeczytacie na blogu, ponieważ już mnie to nie kręci. Nie przeczytacie również o kuchni, tagów, pytań. Nie będzie współprac, wywiadów oraz nie przeczytacie wpisów gości, czyli innych blogerów. To jest mój blog i chce go prowadzić na własnych zasadach i pisać na takie tematy, które lubię. Na pewno możecie się spodziewać wpisów o moich przemyśleniach, ponieważ bardzo często zdarza mi się zamyślić na jakiś konkretny temat. Więc na pewno chciałabym się z Wami tym podzielić. Bardzo mi się podoba odświeżona wersja bloga i mam nadzieję, że wam również się spodoba.



Pomysł na bloga pojawił się w mojej głowie kilka lat temu. Będąc dzieckiem, miałam kilka blogów, ale tylko ten został ze mną na dłużej. Carpe diem, czyli chwytaj dzień, zachęca do korzystania z chwili. Cieszenie się życiem tu i teraz bez oglądania się na jutro. Życie nie jest usłane różami, czasami zdarzają się porażki, oraz gorsze dni. Carpe diem oznacza również przyjmowanie porażek i rozczarowań godnie i z dobrą postawą. Być zadowolonym ze swojego życia, a porażki traktować jako pouczenie i nowe doświadczenie.


Czemu początek czegoś nowego? Ponieważ zaczęłam nowe życie, zmieniłam się, zmienił się mój blog i jest to koniec pewnego etapu w moim życiu, o którym najchętniej chciałabym zapomnieć, bo nie jest on zbyt przyjemny. A wiadomo, że każdy koniec to początek czegoś nowego!


Zachęcam was do obserwowania mojego bloga! Oraz zapraszam na mojego instagrama, na którym jestem bardzo aktywna. Życzę wam miłego dnia i do następnego!



Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia