Podsumowanie 2018 roku

31 grudnia 2018

Hej kochani!
Dzisiaj mamy ostatni dzień 2018 roku. Co za tym idzie? Czas na podsumowanie i wyciągnięcie wniosków. Rok 2018 był dla mnie dobrym rokiem, był na pewno przełomowym i bardzo dużo się w nim działo. Zaczynając już od stycznia, w styczniu miałam egzamin zawodowy z kwalifikacji T.15. Najpierw miałam teorię a następnego dnia praktykę. Później zaczęłam intensywne przygotowania do matury. W międzyczasie odebrałam wyniki z egzaminu. Byłam na 90% pewna, że nie zdałam, bo po egzaminie razem z koleżankami omawialiśmy swoje wyniki. I miałam bardzo dużo błędów. Gdy sprawdzałam wyniki, okazało się, że zdałam i wtedy z moich oczu popłynęły łzy szczęścia. W kwietniu skończyłam szkołę. Było mi bardzo szkoda, że to już się skończyło. W maju miałam maturę. Tak się złożyło, że terminy zdawania egzaminów rozłożyły mi się na cały maj. Więc maj był dla mnie ciężkim i stresującym miesiącem. Później zaczęłam swoje najdłuższe i jednocześnie ostatnie wakacje. Wakacje minęły mi bardzo szybko i też dużo się działo. Bardzo dużo podróżowałam, objeździłam prawie wszystkie plaże w okolicy. Byłam w miejscach, do których zawsze chciałam pojechać. Spotykałam się ze znajomymi. Oraz na wakacjach zapisałam się na kurs prawa jazdy. Bardzo miło wspominam kurs i instruktora. Wspomnienia na pewno zostaną na długo. Przez dwa tygodnie chodziłam na wykłady, później zapisałam się na pierwszą jazdę samochodem. Pamiętam, że musiałam jeszcze tydzień czekać na wolny termin. Pamiętam swoją pierwszą jazdę eLką. Tak się bałam jazdy i dwie godziny przed, chodziłam już zestresowana, a po jazdach wróciłam taka szczęśliwa i zadowolona, że mi dobrze poszło. Na wakacjach wzięłam również sobie dodatkową pracę, jaką było roznoszenie ulotek. Ulotki roznosiłam przez trzy miesiące. Później przyszła jesień. W październiku skończyłam 20 lat. W październiku również zdałam egzamin wewnętrzny i teorię z prawa jazdy. Pamiętam, że wewnętrznego nie planowałam w tym dniu zdawać ale wtedy miałam jazdę i po jazdach instruktor zawiózł mnie i kazał zdawać wewnętrzny. Gdy zdałam wewnętrzny poszłam zapisać się na teorię. Teorię zdałam za pierwszym razem. Później zapisałam się na praktyczny. I egzamin praktyczny wypadł mi 5 listopada, był to poniedziałek. Przed egzaminem miałam jeszcze ostatnią godzinę do wyjeżdżenia. Ta jedna godzina bardzo mi pomogła, bo egzamin zdałam za pierwszym razem. Później czekałam na odbiór prawa jazdy i w tym samym czasie zrezygnowałam z roznoszenia ulotek. Następnie składałam CV, chodziłam na rozmowy i mówiąc krótko, szukałam stałej pracy.


Grudzień był dla mnie magicznym miesiącem. Od początku grudnia padał śnieg. Tydzień przed świętami dostałam kolejną dodatkową pracę. Moim obowiązkiem było sprzedawanie żywego karpia w jednym z marketów. Nie powiem, że praca była lekka, od rana do wieczora musiałam stać na nogach. Więc tydzień zleciał mi bardzo szybko. W niedzielę przed świętami chodziłam po mieście szukając prezentów a następnego dnia była już wigilia. Ten dzień i połowę pierwszego dnia świąt spędziłam z rodziną u babci. Później przyjechał po mnie mój chłopak i zabrał mnie do siebie. U niego byłam drugą połowę pierwszego dnia i drugi dzień świąt. Święta szybko minęły i później trzeba było wracać do codziennych spraw. W tym roku poznałam bardzo dużo wspaniałych ludzi i na pewno chciałabym rozwijać z nimi znajomość w następnym roku. Poznałam również ludzi, z którymi nie chciałabym już utrzymywać kontaktu. Zrozumiałam, co to jest prawdziwa przyjaźń i że przez całą szkołę samą siebie oszukiwałam, myśląc, że to w technikum poznałam osobę, którą mogę tak nazwać. Z niektórymi osobami chciałabym kontakt ograniczyć jedynie do wymiany cześć na ulicy. Zrozumiałam, że nie każdy zasługuje na miano przyjaciela i niektórzy się nie nadają na przyjaciół. Zrozumiałam, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Nauczyłam się doceniać to, co mam. W tym roku zaczęłam na poważnie oglądać seriale. Obejrzałam "Plotkarę" - serial, który zawsze chciałam skończyć, ale nigdy nie udało mi się dojść do końca. Nauczyłam się organizować sobie życie tak, żebym miała na wszystko czas. W tym roku również podjęłam "pracę", zajęcie dodatkowe, które chciałabym rozwijać w następnym roku. Zaczęłam się interesować kosmetykami i polubiłam makijaże. Jedną bardzo ważną rzeczą, którą nie udało mi się osiągnąć w tym roku to to, że nadal nie wiem, co chciałabym robić w życiu i jaką drogą podążać. Mam nadzieję, że mi się to uda zrobić w następnym roku.

A jakie mam cele i postanowienia na nowy rok? Wszystkiego nie będę zdradzać, bo raczej chciałabym zachować je dla siebie. Na pewno chciałabym dążyć do ulepszania siebie, chciałabym z każdym dniem być coraz lepsza. Chciałabym pojechać do stolicy, zwiedzić Warszawę. Chciałabym na blogu dobić do 1000 obserwatorów.
Bardzo ciężko przyszło mi napisanie o swoich celach na przyszły rok, bo raczej nie lubię publicznie tego pisać, bo zawistni ludzie zaraz zaczną życzyć mi źle. A mam taką zasadę, że jak ludzie wiedzą mniej, to jestem szczęśliwsza. Dlatego napisałam tylko kilka przykładowych postanowień. Resztę spiszę sobie w kalendarzu, do którego tylko ja będę miała dostęp.
Kończąc ten wpis, życzę Wam szczęśliwego nowego roku. Żebyście dążyli do realizacji swoich celi oraz spełniali marzenia. Pamiętajcie, żeby się nie poddawać! Do następnego!
35

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life