31 lipca 2019

„Związek jest jak dom, gdy przepala ci się żarówka...

...nie kupujesz nowego domu,
tylko wymieniasz żarówkę.
Tak samo jest w związku.
Gdy coś się psuje, nie należy szukać
nowej osoby tylko naprawić
zepsuty drobiazg.

Hej kochani!
Tym cytatem pragnę was zaprosić na nowy wpis na blogu. Trochę będzie prywatności, trochę będzie krytyki i trochę będzie od serca. Wyobraźcie sobie, że posiadacie własny dom lub mieszkanie. W mieszkaniu również zawsze coś się zepsuje. I gdy coś się zepsuje, to nie kupujecie nowego mieszkania, tylko próbujecie naprawić tę zepsutą część. Nie ważne co to będzie, żarówka, kran czy drzwiczki od komody. Wszystko można naprawić, może nie samemu, ale z czyjąś pomocą na pewno! Tak samo jest w związku. W każdym związku pojawiają się kłótnie, w każdym związku pojawiają się konflikty oraz gorsze dni. I w każdym związku coś się psuje. I gdy się coś zepsuje, to nie szukacie nowej osoby, tylko próbujecie tę rzecz naprawić. Oczywiście opisując tutaj te wszystkie sytuacje, mam na myśli poważny związek, a nie gimnazjalny. Dlaczego bardzo dużo par się rozstaje, pomimo tego, że byli dla siebie najważniejsi? Pierwsza opcja może być taka, że nie był to poważny związek, a druga opcja, że im nie zależy na sobie tak bardzo, żeby o siebie zawalczyć i próbować coś naprawić. Dlaczego nasze babcie i dziadkowie przeżyli ze sobą całe życie? Bo gdy znaleźli tę osobę, którą naprawdę kochają, której szukali przez całe życie, to po każdej kłótni próbowali tę rzecz naprawić i nie szukali innego partnera.


Gdy miałam 15 lat, nawet do głowy mi nie przyszło, żeby szukać chłopaka. Chodząc do technikum, poznałam przez przypadek chłopaka, z którym jestem w związku do dzisiaj. Nie powiem, że było u nas kolorowo. Na początku owszem, gdy się dopiero poznawaliśmy, gdy się dobrze nie znaliśmy, nie znaliśmy swoich wad. Po jakimś czasie pojawił się kryzys. Śmiało mogę o tym napisać, że mieliśmy kryzys, który bardzo długo trwał. Pisząc, to nie mam na myśli kilku dni, tylko kilka miesięcy. Nie było tygodnia bez kłótni. Po jakimś czasie zarówno ja, jak i mój chłopak otworzyliśmy oczy, zrozumieliśmy, co tak naprawdę liczy się w życiu. Zrozumieliśmy, że się bardzo kochamy i nie widzimy poza sobą świata. Jesteśmy do siebie bardzo podobni nie tylko z charakteru, ale również z wyglądu. Już nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz usłyszałam, że wyglądamy jak rodzeństwo, więc czasami żartujemy, że jesteśmy bliźniakami, co prawda kolor włosów się różni, ale tylko kolor! Jestem w 100% pewna, że mój chłopak jest tym chłopakiem, za którego będę chciała w przyszłości wyjść za mąż, z którym będę chciała założyć rodzinę i mieć dzieci.
Na ten moment mogę powiedzieć, że znamy się jak łyse konie, wiemy o sobie dosłownie wszystko. Bywają momenty, że rozumiemy się bez słów, że w tym samym czasie powiemy dokładnie to samo. Daniel nie tylko jest moim chłopakiem, ale również najlepszym przyjacielem. To on tuż za rodziną wie o mnie najwięcej, to on mnie wspierał, gdy przechodziłam trudny okres w swoim życiu, to on był przy mnie, kiedy miałam ochotę rzucić wszystko w cholerę, to on razem ze mną płakał i się śmiał. Czasami się zastanawiam, jakie miałam szczęście, trafiając na takiego chłopaka.

Powyższy cytat należy do moich ulubionych. Mówi, czym należy się kierować, aby stworzyć prawdziwy, zdrowy i dojrzały związek. Co należy zrobić, aby z drugą połówką przejść przez całe życie i się razem zestarzeć. Oraz może nieść naukę dla wielu par.


Dokładnie dzisiaj 31 lipca mija 3 rok, odkąd wspólnie z chłopakiem przemierzamy świat, odkąd jesteśmy dla siebie najważniejsi, odkąd nic nie ma dla nas większego znaczenia. 3 lata! Z jednej strony mało, ale z drugiej strony bardzo długo. Tyle razem już przeszliśmy. Tyle było dobrych momentów i tych złych, ale nic ani nikt nie zepsuło naszego związku oraz naszej relacji. Mieliśmy próbę, która tylko umocniła fundamenty naszego związku!
A teraz chciałabym się zwrócić do Ciebie kochanie, bo wiem, że to czytasz. Czytasz każdy mój wpis i jesteś moim wiernym czytelnikiem. Nie będę składać Ci życzeń, bo dobrze wiesz, że życzę ci jak najlepiej, jestem z Tobą całym swoim sercem. Zawsze i we wszystkim Cię dopinguję i nigdy to się nie zmieni!


A jakie wy macie zdanie na ten temat? Macie już taką osobę, z którą wiecie, że będziecie dzielić przyszłość? Podoba wam się powyższy cytat? Jakie macie zdanie na ten temat? Podzielcie się ze mną w komentarzach, a ja z przyjemnością wszystkie je przeczytam! Do następnego!


26 lipca 2019

Mój pierwszy tatuaż

Hej kochani!
Jeśli obserwujecie mnie na instagramie, to dobrze wiecie, że dokładnie dwa tygodnie temu zrobiłam tatuaż. Jest to mój pierwszy tatuaż i myślę, że nie ostatni. Myśl o zrobieniu tatuażu chodziła po mojej głowie, odkąd ukończyłam 18 lat, ale nie chciałam, żeby była to pochopna decyzja. Tatuaż jest obrazkiem na całe życie, dlatego warto dobrze się zastanowić czy na pewno tego chcemy. Oczywiście jest sposób, aby usunąć tatuaż, ale jest to bardzo drogie i po tym zabiegu zostają blizny. Bardzo długo zastanawiałam się nad wzorem, bo prawie trzy lata. Jakiś czas temu zmieniłam się, zmieniłam tok myślenia oraz uporządkowałam swoje życie. Jednym słowem mówiąc, zaczęłam żyć od nowa. Pomyślałam, że jest to bardzo dobry pomysł na zrobienie tatuażu. Taka duża, gruba postawiona kreska. Tatuaż, który zrobiłam, jest znakiem raz na zawsze odcięcia się od przeszłości. Zanim poszłam do studia tatuażu, przemyślałam to trzy razy.
Chwilę się zastanawiałam, czym kieruje się w życiu i już wtedy wiedziałam jaki wzór chcę mieć. Odkąd pamiętam, podążam przez świat z maksymą carpe diem i te dwa słowa postanowiłam sobie wytatuować. Obok tych słów dodałam motylka, który również ma bardzo ważne dla mnie znaczenie.

Znaczenie tatuażu

Carpe diem dosłownie oznacza, chwytaj dzień. Namawia do korzystania z każdej danej nam chwili. Cieszeniem się życiem tu i teraz. Bez odwracania się za siebie i patrzenia w przeszłość. Życie nie jest usłane różami, czasami zdarzają się porażki, oraz gorsze dni. Carpe diem oznacza również przyjmowanie porażek i rozczarowań godnie i z dobrą postawą. Być zadowolonym ze swojego życia, a porażki traktować jako pouczenie i nowe doświadczenie.
Motyl jest symbolem przemiany wewnętrznej i zewnętrznej. Poradzenie sobie z życiowymi trudnościami i rozpoczęcie nowego życia. Motyle ogólnie wyrażają metamorfozę, istotną zmianę, nasze odrodzenie oraz piękno.



O zrobieniu tatuażu zaczęłam myśleć na poważnie w kwietniu. Pewnego dnia postanowiłam porozmawiać z mamą co myśli na ten temat. Była do tego pozytywnie nastawiona. Powiedziała, że jest to bardzo dobry pomysł tym bardziej, gdy się dowiedziała jakie znaczenie będzie miał mój tatuaż. W maju postanowiłam napisać do dziewczyny, która się tym zajmuje. Tak się składa, że jest to znajoma mojej rodziny, więc mogłam czuć się wyluzowana. Gdy napisałam do niej w maju, to wolny termin był dopiero 12 lipca. Więc w tym dniu się zapisałam. Nikt o tym nie wiedział oprócz mojej mamy. Mój brat o tym nie wiedział, mój chłopak o tym nie wiedział ani nikt z rodziny i znajomych. Przez dwa miesiące ukrywałam to w tajemnicy, co prawda było ciężko, ale się udało. W dniu tatuażu byłam bardziej zestresowana rozmową z tatuażystką niż samym robieniem tatuażu. Najpierw razem z Ulą obgadałyśmy wzór, czcionki, wielkość oraz kształt. A potem zabrała się do pracy. Jeśli chodzi o ból, to zależy od człowieka oraz od miejsca, w którym będzie znajdował się tatuaż. Jeśli chodzi o mnie, to myślałam, że będzie bolało bardziej. Więc nie ma czego się bać. Robienie tatuażu nie trwa długo. Czasami się zastanawiam czy rozmowa na temat wzoru oraz przygotowywanie miejsca nie trwało dłużej. Jestem bardzo zadowolona z efektu, ta dziewczyna jest genialna, ma talent plastyczny i robi sztos, jest dobra w swoim fachu!

Czy będę tego żałować?

Myślę, że nie! Mój tatuaż jest wyjątkowy, ma dla mnie bardzo duże znaczenie oraz był przemyślany. Ten temat również obgadałam z najbardziej zaufaną osobą i miała podobne zdanie do mojego. Niektórzy obawiają się, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Dla mnie nie ma znaczenia, jak to będzie wyglądało za kilka lat, ponieważ nie wybiegam w przyszłość tak daleko. Chcę korzystać z życia, z chwili obecnej, a co będzie w przyszłości, to jest mało ważne. Liczy się to, co jest tu i teraz!

Dużego doświadczenia w tatuażach nie mam, ale postanowiłam napisać jeszcze jeden wpis na temat pielęgnacji oraz wszystko dokładnie opisać. Jak to wygląda, ile kosztuje i co należy wiedzieć przed pójściem do studia. Przed zrobieniem tatuażu bardzo dużo o tym czytałam, oglądałam i się tym interesowałam, więc jakąś tam wiedzę posiadam i chętnie nią się z wami podzielę!

A czy wy macie jakieś tatuaże? A może planujecie zrobić? Opowiadajcie w komentarzach, a ja chętnie się dowiem! Do następnego!



20 lipca 2019

Beza z kremem mascarpone

Hej kochani!
Będąc ostatnio razem z chłopakiem u przyjaciółki, miałam okazję pierwszy raz spróbować ciasta, które robi się na podstawie bez oraz kremu z serka mascarpone. Ciasto było przepyszne, więc bez chwili zastanowienia chciałam je mieć u siebie! Podczas delektowania się deserem, razem z chłopakiem na przemian wypytywaliśmy przyjaciółkę o składniki i sposób wykonania. Okazało się, że przepis jest mega prosty, a wykonanie zajmuje tylko chwilę. Następnego dnia mój chłopak zrobił ciasto, a jeszcze następnego dnia ja postanowiłam zrobić. I tym przepisem postanowiłam razem z wami się podzielić. Ciasto jest delikatne, lekkie, idealne na lato!

Składniki:
  • Serek mascarpone
  • Śmietanka 36%
  • Cukier puder (niekoniecznie)
  • Blaty bezowe (2 szt.)
  • Owoce (u mnie były maliny oraz borówka)
Sposób przygotowania:
  • Do miski wrzucamy serek mascarpone oraz śmietankę (śmietanka musi być dobrze schłodzona) i mikserem łączymy składniki. Dodajemy dwie łyżki cukru pudru. Nie musimy dodawać cukru, to zależy, jak bardzo słodki krem chcemy mieć. Ja u siebie cukru w ogóle nie dodawałam.
  • Następnie kładziemy pierwszy blat i nakładamy na niego krem. Możemy dać większą ilość. Rozprowadzamy po całej powierzchni i wyrównujemy.
  • Na rozprowadzony krem kładziemy kolejny blat bezowy i znowu nakładamy na niego krem. Wykorzystujemy cały krem, rozprowadzamy po całości, a następnie wyrównujemy.
  • Na koniec nasze ciasto ozdabiamy owocami. I tutaj działa nasza wyobraźnia!
  • Ciasto należy schłodzić, aby masa zgęstniała i wszystko razem się złączyło. Smacznego!





Pamiętajcie, aby z blatami bezowymi obchodzić się delikatnie, ponieważ są one strasznie kruche. Można je zarówno kupić, jak i zrobić samemu, ale wykonanie ich zajmuje trochę czasu.
Piszcie w komentarzach czy słyszeliście lub mieliście okazję spróbować takiego ciasta! I czy wam smakowało! Do następnego!

7 lipca 2019

Moja pielęgnacja włosów krok po kroku

Hej kochani!
Dzisiaj wpis bardziej kosmetyczny, kobiecy, bo będzie dotyczył włosów. Nie jestem i nigdy nie byłam włosomaniaczką. I dla mnie wystarczył tylko szampon, ale do pewnego momentu. Krótka historia, jeśli chodzi o moje włosy. Będąc małą dziewczynką, miałam bardzo gęste, zdrowe i długie włosy. W tamtych czasach moje koleżanki z klasy zazdrościły mi tych włosów, ponieważ żadna z nich nie miała takich ślicznych włosków jak ja. Bywało różnie, raz miałam długie włosy, potem je o połowę ścinałam i znowu hodowałam do tej samej długości. Po maturze postanowiłam włosy ściąć do ramion, bo wiedziałam, że będzie to dla nich dobre rozwiązanie i tym bardziej że zbliżało się lato. Było mi lżej na głowie. Minęło kilka miesięcy i miałam ciężki okres w życiu, choroba, stres co spowodowało, że moje włosy straciły o połowę swojej objętości, zaczęły mi strasznie wypadać. Były bardzo rzadkie aż do tego stopnia, że było widać skórę głowy, były bardzo duże prześwity. Nie będę ukrywać, że włosy dla mnie są ważne, tak samo, jak dla każdej dziewczyny. Więc nie zostawiłam tak tego. Chodziłam do dermatologa z innym problemem i podczas mojej kolejnej wizyty postanowiłam zapytać o włosy. Pani dermatolog dała mi kilka cennych rad, które wzięłam sobie do serca i od tamtego momentu zaczęłam dbać o swoje włosy. Znalazłam produkty, które sprawdzają mi się w 100%, z których jestem zadowolona i na pewno tak szybko z nich nie zrezygnuję.


1. Szampon

Najważniejszym produktem jest szampon, bo to on myje naszą skórę głowy i to od niego zależy, w jakim stanie będą nasze włosy. Od zawsze używałam szamponów przeznaczonych do włosów dojrzałych, czyli takie, które posiadają SLS, SLES. W swoim życiu przetestowałam bardzo dużą ilość szamponów przeznaczonych do różnych typów włosów. Jedne mi się sprawdzały a drugie nie. Jednak z żadnego szamponu nie byłam do końca zadowolona. Któregoś dnia wpadłam na pomysł, żeby włosy umyć szamponem dla dzieci. Skoro jest to szampon dla dzieci, to na pewno nie zaszkodzi. Padło na popularny i wszystkim znany szampon Babydream. Od razu uprzedzam, że można myć włosy dorosłego człowieka, ale nie każdy typ włosów. Czemu szampon dla dzieci? Odpowiedź jest prosta, szampon dla dzieci jest bardzo delikatny, nie zawiera tyle substancji co zwykłe szampony. Włosy po nim są bardzo delikatne, mięciutkie i przyjemne w dotyku. A co najważniejsze, a zawsze miałam z tym problem, nie są oklapnięte, a na głowie widzę i czuję objętość oraz lekkość! Ten szampon nie jest przeznaczony dla każdego typu włosów. Na pewno nie mogą myć głowy osoby, które posiadają włosy zniszczone, osoby z włosami kręconymi, ponieważ ten szampon może poplątać im włosy jeszcze bardziej. Jest idealnym rozwiązaniem dla osób, którym włosy szybko się przetłuszczają.


2. Peeling do włosów

Tylko kilka razy w życiu stosowałam odżywki, maski do włosów i nie byłam pozytywnie do nich nastawiona. Po wyschnięciu moje włosy były tłuste i wyglądały, jakbym w ogóle ich nie myła. Próbowałam na różne sposoby, nakładałam, które się zmywa, nakładałam, których się nie zmywa, nakładałam na same końcówki i efekt był zawsze taki sam. Tylko jedna odżywka zaskoczyła mnie pozytywnie, którą zamówiłam przez internet i włosy się nią pryska. Zaczęłam stosować peeling do włosów. Nigdy wcześniej o takim czymś nie słyszałam, wiedziałam, że jest do twarzy, do ciała, ale nigdy nie pomyślałam, że może być również do włosów. Pierwszy raz się z tym spotkałam, gdy zaczęłam czytać artykuły w internecie na temat mojego typu włosów. Więc postanowiłam wypróbować u siebie. Peeling ma za zadanie oczyszczać naszą skórę głowy i to tak porządnie. Usuwać pozostałości z kosmetyków oraz martwy naskórek. Po pierwszym użyciu nie byłam zadowolona, włosy były takie dziwne w dotyku. Być może dlatego, że nie spłukałam dobrze włosów. Postanowiłam dać kolejną szansę. Za drugim razem byłam zadowolona z efektów. Peeling używam raz w tygodniu przed myciem włosów na mokrą skórę głowy.


3. Seboradin

Ten produkt przepisała mi pani dermatolog. Ma za zadanie hamować wypadanie włosów, pobudzać ich odrost oraz wpływa na odbudowę keratyny. Tym kosmetykiem pryskam włosy i skórę głowy codziennie. Produkt należy wmasować w naszą skórę głowy, a następnie ułożyć fryzurę. Nie należy spłukiwać, więc używam tego po umyciu włosów. Oprócz tego dostałam kapsułki na włosy oraz paznokcie. Suplement diety pomaga zachować zdrowe włosy, pomaga w utrzymaniu prawidłowej pigmentacji włosów oraz pomaga zachować zdrowe paznokcie. Nie jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi wszystkich składników odżywczych, więc czasami lepiej wspomóc się różnymi suplementami diety.



4. Szczotka do włosów

Jeśli chcemy, aby nasze włosy były w dobrym stanie, zdrowe i ładne należy dbać również o szczotkę. Szczotka nie tylko rozczesuje nasze włosy, ale również zbiera z nich resztki kosmetyków, martwy naskórek i sebum. Nie wyobrażam sobie czesać się taką szczotką. Dlatego raz na tydzień ewentualnie na dwa tygodnie należy nasze szczotki myć. Pod spodem przedstawiłam wam sposób, w jaki można myć nasze szczotki.

Do połowy miski nalej wody, dodaj sodę oczyszczoną oraz mydło. Należy dodać tak na oko, ale też nie zbyt małą ilość. Wymieszać i włożyć naszą szczotkę do wody. Zostawić ją w wodzie na 30 minut, po tym czasie należy szczoteczką do zębów lub jakąś inną delikatną szczoteczką umyć naszą szczotkę do włosów. Pamiętajcie, żeby przed włożeniem jej do wody usunąć z niej wszystkie włosy. Potem spłukać w czystej wodzie i zostawić do wyschnięcia.


Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak zmieniły się moje włosy w ciągu ostatniego miesiąca. Jest ich o wiele więcej, są mocne, zdrowsze. Gdy się je pociągnie, nie da się ich wyrwać. W czasie szczotkowania wypadnie tylko kilka sztuk. Włosy zaczęły mi odrastać. Jedynym minusem jest to, że nad czołem mam malutkie pasemka. Nie da się ich w żaden sposób związać ani jakkolwiek ułożyć. Bywają dni, że bardzo sterczą, ale dla takich efektów jestem w stanie się poświęcić. W końcu za kilka miesięcy urosną i nie pozostanie po nich ślad. Jestem bardzo zadowolona ze swoich włosów oraz z efektów, które są widoczne. Jak widać odpowiednia pielęgnacja i dobranie właściwych kosmetyków sprawi, że włosy będą zdrowe, piękne i mocne! A jakie są wasze historie z włosami? Zostawiajcie komentarze, a ja z chęcią przeczytam.


Przy okazji zapraszam was do polubienia mojej strony na facebooku, gdzie możecie zobaczyć urywki z następnych wpisów, poczytać mądre rzeczy oraz zachęcam czytelników do cieszenia się z małych rzeczy! Strona kiedyś była dość rzadko używana, ale chcę to zmienić! Będzie mi bardzo miło jeśli zajrzycie na nią! Do następnego!


                                                                               Chwytaj Dzień

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia